fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Uchodźcy

Polska zapłaci za zamknięte granice

Fotorzepa, Krzysztof Lokaj
Bruksela rozpocznie procedurę przeciwko Polsce za nieprzyjęcie uchodźców. Rząd zapowiada, że nie ustąpi.

Rzecznik KE potwierdził w poniedziałek, że w środę rozpocznie się procedura o naruszenie unijnego prawa przeciwko krajom, które nie biorą udziału w programie obowiązkowej relokacji uchodźców. Alexander Winterstein nie wymienił nazw krajów, ale wcześniej Reuters podał, że chodzi o Polskę, Węgry i Czechy. Tę informację potwierdzają nasze źródła w KE. Dwa pierwsze kraje nie przyjęły ani jednego uchodźcy. Natomiast Czechy przyjęły 12, ale potem wycofały się z programu. Polska według unijnego rozporządzenia z września 2015 roku miała przyjąć w ciągu dwóch lat ponad 6 tys. uchodźców z obozów w Grecji i Włoszech.

– Po pierwsze, Komisja jest strażnikiem traktatów. Po drugie, unijne prawo musi być stosowane. Pierwszy i drugi punkt prowadzą nas do konkluzji, że Komisja ma monitorować i egzekwować prawo europejskie, a narzędziem, jakie dają jej traktaty, jest procedura o naruszenie prawa – powiedział rzecznik KE.

Procedurę zresztą zapowiedział już w ubiegłym miesiącu Dimitris Awramopulos, unijny komisarz migracji i spraw wewnętrznych. Jej pierwszym etapem jest list z wezwaniem od usunięcia uchybienia, a państwo dostaje dwa miesiące na przesłanie swoich uwag. Jeśli KE uzna ją za niewystarczającą, a tak na pewno będzie tym wypadku, następuje kolejny etap, czyli uzasadniona opinia, w której państwo dostaje dwa miesiące na skorygowanie sytuacji. Jeśli to nie nastąpi, to sprawa idzie do unijnego Trybunału Sprawiedliwości. Ale w tej konkretnej sprawie nie będzie on mógł od razu orzec kary finansowej, a jedynie wezwać kraj do zmiany zachowania. Dopiero później, przy powtórzonej procedurze, kara finansowa jest nakładana.

Według szacunków ekspertów, z którymi rozmawiała „Rzeczpospolita", minie nawet cztery, pięć lat, zanim Polska zapłaci gotówką za nieprzyjmowanie uchodźców. Wcześniej jest straty będą miały charakter polityczny i może być ewentualnie narażona na brak solidarności ze strony Komisji i pozostałych państw UE w innych ważnych dla niej sprawach, na przykład przyszłego budżetu.

Zapowiedź KE skomentował już polski rząd. – Nie zgadzamy się z szantażem, karami finansowymi czy odbieraniem funduszy europejskich w związku z nieprzyjmowaniem migrantów – powiedział Witold Waszczykowski. Spotkał się on w Warszawie ze swoim węgierskim odpowiednikiem, który również skrytykował Brukselę. Peter Szijarto uznał, że KE wykracza poza swoje kompetencje i jej zarzuty mają charakter polityczny.

Węgry i Słowacja zaskarżyły rozporządzenie unijne z września 2015 roku do unijnego Trybunału Sprawiedliwości, argumentując, że decyzją o obowiązkowym rozdziale uchodźców Unia wkroczyła w kompetencje zarezerwowane dla państw członkowskich. Wyrok w tej sprawie spodziewany jest na jesieni, ale w Brukseli powszechnie się oczekuje, że mimo pewnych formalnych niedociągnięć sąd nie zakwestionuje tej decyzji.

We wrześniu 2015 roku określono konkretne liczby imigrantów, które ma przyjąć każde państwo UE do września 2017 roku. Chodziło o osłabienie presji migracyjnej na dwa kraje południa Europy: Grecję i Włochy. Chodziło o 98 tys. 255 osób, z czego na Polskę przypadało 6 tys. 182 osoby.

—Anna Słojewska z Brukseli

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA