Uchodźcy, stanowiący prześladowaną mniejszość muzułmańską Rohingjów w Mjanmie, wypłynęli z południowego Bangladeszu pod koniec marca albo na początku kwietnia.

Kierowali się do Malezji. Zostali zawróceni przez morskie służby Malezji i Tajlandii z powodu rozszerzającej się pandemii koronawirusa.

Grupa 297 osób, w tym 14 dzieci, płynęła drewnianą łodzią.

Najprawdopodobniej są częścią spośród 800 Rohingjów, którzy w pierwszych miesiącach tego roku opuścili obozy dla uchodźców w Bangladeszu, gdzie zwykle chronią się uciekając przed prześladowaniami w Mjanmie. W obozach przebywa tam ich już pół miliona.

Łódź z uchodźcami dostrzegli rybacy kilka mil od północnych wybrzeży Sumatry.

Miejscowa ludność otoczyła ich opieką, przekazując odzież i żywność. Jeden z uchodźców trafił do szpitala. To największa grupa uchodźców, jaka przybyła do Indonezji od 2015 roku.

Chris Lewa, szef organizacji non-profit z Arakan Project, zajmującej się pomocą dla Rohingjów, przypuszcza, że uchodźcy mogli być przez dłuższy czas przetrzymywani na morzu jako zakładnicy przez handlarzy, którzy domagali się pieniędzy zanim pozwolili im zejść na ląd. 

W czerwcu w tym samym rejonie wylądowało w dwóch turach około 100 Rohingjów, głównie kobiet i dzieci. Ci z kolei przebywali na morzu 4 miesiące. Zeznali, że byli bici przez handlarzy, a by przetrwać, musieli pić własny mocz.