fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Michał Szułdrzyński: Kto nam da wolność

Policja w restauracji w Bukowinie Tatrzańskiej, otwartej mimo lockdownu.
AFP
Z mieszanymi uczuciami obserwuję protest przedsiębiorców przeciw obostrzeniom związanym z pandemią. Sytuacja właścicieli hoteli, pensjonatów, barów i restauracji jest fatalna. Szczególnie tych w miejscowościach górskich, gdzie w szczycie świąteczno-feryjnym trzeba zarobić na cały rok. Decyzja o zamknięciu stoków, miejsc noclegowych i jadłodajni była dla nich ciosem. Decyzję tę podjął zaś rząd, więc przedsiębiorcy uważają, że ich często przez lata budowane biznesy upadają dziś z powodu działań władz państwowych.

Ale tu pojawiają się kłopoty. Przede wszystkim pewna linia argumentacyjna. Konstytucja gwarantuje nam wolność działania gospodarczego, której nie mogą nam odebrać rozporządzenia rządu – twierdzą protestujący. Jakoś nie bardzo ufam tym, którzy ogłaszają się obrońcami wolności. Analogie historyczne są często mylące, ale czasem naprawdę warto pamiętać, że targowica, która doprowadziła do upadku Polski w XVIII w., odwoływała się do troski o wolności szlacheckie i religijne, którym miały jakoby zagrażać reformy trzeciomajowe.

Również dziś samozwańczy obrońcy wolności nie budzą mojego entuzjazmu. Gdy słyszę, że prawa flanka polskiej koalicji rządzącej, która na co dzień reprezentuje dość zamordystyczne skłonności, ogłasza, iż będzie walczyć o wolność słowa w internecie, mam mieszane uczucia. Podobnie, gdy słyszę, że ci, którzy kibicowali czystkom w telewizji publicznej i zmianie jej w ideologiczny młotek, dziś mówią o walce z cenzurą....

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA