fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ścieżki kariery

Coraz trudniej nam uniknąć pracy po godzinach

Adobe Stock
Podczas gdy na Zachodzie firmy coraz częściej przymierzają się do skrócenia czasu pracy, w Polsce rośnie grupa osób pracujących w nadgodzinach. I pewnie się powiększy po sezonie urlopowym.

Wraz z długim sierpniowym weekendem kończy się szczyt letnich urlopów, co dla wielu osób oznacza zderzenie z nawałem pilnych spraw. Ci, którzy nie zadbali o odpowiednie ustawienie automatycznych odpowiedzi na skrzynce e-mailowej (co doradzaliśmy na łamach lipcowej „Mojej pracy"), przez pierwsze dni po powrocie będą próbowali poradzić sobie z lawiną wiadomości. Nierzadko czyszcząc skrzynkę w nadgodzinach, które i tak są normą w wielu firmach.

Jak pokazał najnowszy Monitor Rynku Pracy agencji zatrudnienia Randstad (z lipca br.), aż trzy czwarte Polaków pracuje od czasu do czasu po godzinach, przy czym połowa z nich co najmniej raz w tygodniu (a 14 proc. codziennie).

Oznacza to, że zjawisko nadgodzin po lekkim spadku w zeszłym roku (gdy w badaniu Hays Poland 55 proc. Polaków przyznało się do wydłużonej pracy) teraz znów się nasiliło, wracając do poziomu z 2016 r. W dodatku aż 44 proc. uczestników badania Randstad twierdzi, że w ich firmie praca w nadgodzinach to norma.

Kurs na latarnię

Najczęściej z wydłużonym dniem pracy muszą się liczyć pracownicy branży sportowej i rozrywkowej oraz mediów i reklamy. Zdaniem Małgorzaty Czerneckiej, psychologa i szefowej firmy doradczej Human Power, wynika to z charakteru pracy w tych branżach, gdzie częstym zjawiskiem są pilne projekty zlecane na ostatnią chwilę.

Izabela Krejca-Pawski, trenerka biznesu i autorka poradnika „Elastyczne zarządzanie czasem", potwierdza, że nadgodziny często wynikają ze specyfiki pracy; jeśli funkcjonujemy w sieci zadań, czyli wielowymiarowych, złożonych projektów, których wykonanie zależy także od innych osób, to często trudno precyzyjnie określić czas ich realizacji (zwykle go zaniżamy). Nie jest wtedy łatwo uniknąć nadgodzin. Jeszcze trudniej jest o to w tzw. gorących sezonach spiętrzenia projektów, gdy stres dodatkowo obniża efektywność pracy. Dlatego szczególnie w takim okresie, gdy np. po urlopie trafimy w wir spraw „na wczoraj", warto wyznaczyć sobie cel, do którego dążymy. To on – podobnie jak latarnia morska dla marynarzy – będzie punktem odniesienia dla określenia priorytetów na dany okres.

Wyznaczenie celu (np. weekend bez pracy w domu) posłuży do selekcji priorytetów, czyli zadań, które pomogą najszybciej go osiągnąć. Problem w tym, że takie podejście utrudnia presja oczekiwań innych osób – np. współpracowników czy przełożonych, zwłaszcza jeśli często zmieniają priorytety i mają nawyk akcyjnego działania. Wtedy może się przydać trening asertywności, by nauczyć się odmawiać, i szkolenie z zarządzania czasem. Taka umiejętność będzie pomocna w sektorze finansów i ubezpieczeń, gdzie aż ośmiu na dziesięciu pracowników pracuje czasem po godzinach, czy w edukacji, gdzie podwójny rocznik uczniów nasili wkrótce skalę tego zjawiska.

Nadgodziny są też powszechne w transporcie i logistyce, w przemyśle, budownictwie i w IT. Marcin Kosedowski, ekspert Kodilla.com, twierdzi, że programiści najczęściej pracują po godzinach z własnej woli. – Według ostatniego raportu Stack Overflow dla ponad 80 proc. programistów kodowanie to także hobby i pasja, która zresztą przynosi dodatkowe profity za projekty realizowane po pracy. Ale to także jeden z warunków osiągnięcia wyższego szczebla na drabinie kariery w IT – dodaje.

Zadanie dla menedżera

Zdaniem Małgorzaty Czerneckiej nadgodzinom sprzyja fakt, że większość firm odczuwa przyspieszenie związane z presją konkurencji i nowymi technologiami (które ułatwiają też pracę w domu). – Wszystkie firmy chcą być innowacyjne, wyprzedzić konkurentów, więc poza bieżącymi obowiązkami pracownicy coraz częściej są angażowani w przyszłościowe projekty, nierzadko kosztem pracy po godzinach – wyjaśnia psycholog. Do tego dochodzi kultura organizacyjna, która nierzadko stwarza presję na ciągłą, bardzo intensywną pracę. Szefowa Human Power przyznaje, że dzisiaj bardzo trudno utrzymać równowagę między życiem zawodowym i prywatnym – trzeba się pogodzić z ciągłym żonglowaniem obowiązkami. Kluczowa jest więc świadomość, co jest dla nas w danym momencie ważne, czyli wybór priorytetów. Bardzo dużo zależy też od menedżerów, którzy powinni zadbać, by pracownicy mieli chwilę oddechu pomiędzy wyczerpującymi projektami. Tę dbałość o czas pracy menedżerowie powinni zacząć od siebie, szczególnie kadra menedżerska średniego szczebla – kierownicy i brygadziści. Prawie 90 proc. z nich przyznaje się do pracy po godzinach.

Kwestia nadgodzin nie jest zwykle problemem dla kandydatów do pracy. Według Joanny Brzuszkiewicz, menedżera w Randstad Professionals, podczas rekrutacji pracowników średniego i wyższego szczebla ten temat raczej się nie pojawia, tym bardziej że czas pracy menedżerów zazwyczaj jest nienormowany. Podobna sytuacja występuje często na stanowiskach specjalistycznych, gdzie liczy się efekt wykonanej pracy, a nie czas w niej spędzony.

Z kolei pracownicy niższego szczebla (fizyczni, produkcyjni) zwykle akceptują nadgodziny – o ile są płatne. Natalia Lachowicz, starszy konsultant ds. rekrutacji w Randstad, twierdzi, że ci kandydaci nawet chętniej podejmują się pracy, gdy istnieje możliwość dodatkowego wynagrodzenia za nadgodziny. Tyle że co piątemu Polakowi pracującemu po godzinach pracodawca nie wynagradza ich w żaden sposób.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA