fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

150 tys. dla kierowcy seicento przepadło. Nie odpowie nikt

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Nikt nie odpowie za zniknięcie 150 tys złotych, zebranych na nowy samochód dla oskarżonego o spowodowanie wypadku rządowej kolumny w Oświęcimiu Sebastiana K.

Po wypadku kolumny Beaty Szydło w 2017 roku, o spowodowanie którego został oskarżony kierowca seicento Sebastian Kościelniak, na platformie pomagam.pl zorganizowano zbiórkę na nowy samochód dla młodego mężczyzny.

Kwota zbiórki, przez organizatora określona na 5 tys. zł, szybko przekroczyła tę wysokość i poszybowała do ponad 150 tys. zł.

Obrońca Sebastiana Kościelniaka zapowiedział wówczas, że całą tę kwotę chce on przeznaczyć na cele charytatywne.

Bez względu na chęci jednak 21-letni kierowca zniszczonego przez rządową limuzynę seicento nie zobaczył z tej kwoty ani złotówki. W kwietniu tego roku media obiegła informacja, że pieniądze z konta zbiórki zniknęły.

Sprawa została zgłoszona do prokuratury.

Okazało się, że pomysłodawca zbiórki całą kwotę, na którą złożyły się pieniądze przekazane przez 8 tys. darczyńców, przelał na konto żony, która, jak twierdził, miała to na nim wymusić. Część kwoty zajął komornik, część przeznaczona została na spłatę czynszu i inne opłaty.

Dziś prokuratura ostatecznie umorzyła śledztwo, nie doszukując się w czynie przestępstwa karnego.

Zasadniczym powodem tej decyzji był regulamin zbiórki, według którego wpłacone pieniądze należą do osoby, która na pomysł zbiórki wpadła.

Według śledczych zachowanie organizatora zbiórki było naganne, ale nie można się w nim dopatrzyć przestępstwa przywłaszczenia mienia.

Po tym, jak kierowca seicento nie zgodził się na ugodę, proce w sprawie wypadku wciąż się toczy przed sądem okręgowym w Oświęcimiu. Dowody w postaci płyt z nagraniami monitoringu zostały nieodwracalnie uszkodzone. 

Źródło: RMF FM
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA