fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Szwecja: granaty będą zaliczane do broni palnej

Rząd szwedzki zapowiedział, że granaty będą zaliczane do broni palnej. Efektem byłoby zaostrzenie prawa ze skalą sankcji od roku do sześciu lat pozbawienia wolności i możliwością konfiskowania granatów przez celników. Nareszcie.

Wczoraj ktoś wrzucił granat ręczny do mieszkania w Solna pod Sztokholmem i policja uznała ten incydent za próbę zabójstwa. Ataku nie uniknęła nawet sama policja. Osiemnastolatek zamierzył się granatem na policyjny pojazd z czterema funkcjonariuszami. W sierpniu sprawca zdetonował granat w mieszkaniu na przedmieściach Göteborga, w wyniku eksplozji zginął ośmioletni chłopczyk. Serię ataków przeżyło Malmö, w którym tylko tego lata naliczono ich osiem. Był w tym zamach m.in. na restaurację i biuro pomocy socjalnej.

Ataki stanowiły prawdopodobnie akty wendetty. Dały się jednak tak we znaki miastu, że policja wyszła z inicjatywą wyszkolenia pracowników gminy. Mieli się nauczyć, jak są skonstruowane ręczne granaty, i jak funkcjonują. Z niebezpieczną materią mogła się zapoznać służba społeczna, a także woźni w szkołach.

Sytuacja stała się na tyle poważna, że zarząd gminy Malmö apelował do ministra sprawiedliwości i ministra spraw wewnętrznych o przyspieszenie zmian legislacyjnych, które pozwoliłyby uporać się ze zorganizowaną przestępczością.

Policja ocenia, że w żadnym z europejskich krajów ilość skonfiskowanych materiałów wybuchowych nie rośnie tak dramatycznie jak w Szwecji. Kryminaliści coraz częściej sięgają po ręczne granaty, dynamit i pirotechnikę.

Od 2014 r. do 2015 r. ilość zebranych i zdetonowanych granatów zwiększyła się z ośmiu do 45 i tendencja utrzymuje się także w tym roku. Tylko do czerwca policja wysłała ok. 100 wniosków z materiałami wybuchowymi w tle.

Posługiwanie się granatami ręcznymi w kryminalnych środowiskach, po to by pozbywać się konkurentów w handlu narkotykami, siać strach i groźby, wydaje się w Szwecji wyjątkowe. W innych krajach UE właściwie nie operuje się granatami w cywilnej sferze. W każdym razie nie na taką skalę.

Rozwiązania problemu nie ułatwia też fakt, że granaty są w kraju łatwo dostępne. Niech o tym zaświadczy mistyfikacja dziennikarza z „Göteborgs Posten", który udawał zainteresowanego kupnem środka wybuchowego. Już w ciągu ośmiu minut znalazł osobę, która chciała mu sprzedać granaty.

I co ciekawe, granaty nie tylko łatwo się zdobywa, ale też ich cena jest zadziwiająco niska. Zamówione z Bałkanów kosztują 2 euro, czyli są tańsze niż lody.

Plagą kraju jest łatwy przemyt broni i materiałów wybuchowych właśnie przede wszystkim z Półwyspu Bałkańskiego. W największych miastach operują siatki przemytnicze, do Malmö zaś nielegalną broń i granaty można przewieźć przez cieśninę Sund w autobusie, samochodzie i na promie. Granaty, które nie są większe niż jajka można też przesłać pocztą.

Co ciekawe, celnicy są bezradni i nie są w stanie skonfiskować granatów podczas kontroli granicznych. Nie mogą sami złapać przemytników, ponieważ wymaga to formalnej asysty policji.

Teraz jednak w efekcie obostrzeń prawa o broni celnicy nabędą rozszerzone uprawnienia, by móc rekwirować granaty i inne materiały wybuchowe. Urząd Celny podkreśla, że długo wypatrywał nowego zapisu prawa i przyznaje, że wcześniej mógł tylko się przyglądać, jak granaty przechodzą przez granicę.

Nadanie celnikom nowych uprawnień do interwencji na przejściach granicznych to niejedyne projektowane obostrzenia legislacyjne. Przewidują one także dwa razy większe kary za łamanie prawa o obowiązku licencji na materiały eksplozywne, ułatwienia w pracy policji w zakładaniu tajnego podsłuchu i procedowanie w szybszym terminie w tzw. dyżurnych sądach.

–Jeżeli mnie coś bardzo bulwersuje, to zorganizowana przestępczość, która okupuje całe obszary i czyni życie ludzi niepewnym – mówi premier Stefan Löfven. I dodaje, że należy się z kryminalistami rozprawić, ponieważ nie zasługują na nic innego, tylko na hardą reakcję społeczeństwa. Dobrze, tylko warto zapytać, dlaczego na tę hardość mieszkańcy czekali tak długo?

Zmiany mają wejść w życie 1 lipca przyszłego roku.

Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rzeczpospolitej" w Szwecji

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA