fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o prawie

Nadal trzeba lustrować nasze prawo - komentuje Krzysztof Szczucki

Adobe Stock
Ciągle obowiązują ustawy uchwalone przed 1989 r.

W preambule do Konstytucji RP z 1997 r. negatywnie oceniono okres PRL. Wydaje się, że tak właśnie należy interpretować ten fragment preambuły: „(...) pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane". Ocena tamtego ustroju politycznego zawarta w ustawie zasadniczej jest bardzo łagodna.

Dzisiaj trudno mieć wątpliwości, że był to czas nie tylko łamania wolności i praw człowieka, ale także podejmowania wysiłków w kierunku demoralizowania i krzywdzenia społeczeństwa w wymiarze nie tylko materialnym, ale także duchowym. Ustawodawca podejmuje wysiłek – w sposób mniej lub bardziej udany – w kierunku naprawienia niesprawiedliwości mającej swoje źródło w czasach Polski Ludowej. Zmierzanie do naprawy niesprawiedliwości spowodowanych w okresie PRL lub – wskutek braku determinacji do naprawy wyrządzonego wcześniej zła – już w okresie III RP jest w sprawach indywidualnych bardzo trudne. Losy człowieka i podejmowane przez niego decyzje nie zawsze dają się wpisać w skalę podziału na białe i czarne. Występujące nierzadko odcienie szarości powodują wiele wątpliwości i sporów. Przykładem tego mogą być kolejne próby lustracyjne, spory o degradację czy obniżanie świadczeń emerytalnych. Niewątpliwie jednak, mimo różnych trudności, nie należy ustawać w wysiłku poszukiwania dobrych i sprawiedliwych rozwiązań.

Przejście z okresu PRL do III RP w sensie prawnym miało charakter kontynuacji dotychczasowego porządku prawnego. W całym okresie transformacji nadal obowiązywały ustawy, które uchwalono w Sejmie PRL, zmieniane tylko w zależności od bieżących potrzeb. Obecnie w porządku prawnym wciąż obowiązuje sporo ustaw uchwalonych przed 1989 r. Dopiero wraz z wejściem w życie Konstytucji RP z 1997 r. przestały obowiązywać przepisy konstytucyjne z 1952 r., utrzymane częściowo w mocy już po 1989 r.

Wątpliwa legitymacja

Można oczywiście próbować przyjąć, że nic złego się nie stało, a zmiana ustroju nie musi pociągać za sobą lustracji porządku prawnego. Jeżeli jednak uważamy, że legitymacja władzy komunistycznej była wątpliwa, bo narzucona przemocą przez ZSRR, jeżeli podkreślamy, że łamano ówcześnie podstawowe prawa człowieka, w tym godność osobową i prawo do życia, to trudno zaakceptować twierdzenie, że przyczyną tego stanu rzeczy nie był także ówcześnie obowiązujący porządek prawny.

Nie próbuję tutaj twierdzić, że w 1989 r. należało radykalnie zerwać z całym ówcześnie obowiązującym porządkiem prawnym i próbować budować go od nowa.

Zerwać ze starym

Warto jednak rozważyć, czy nie ciąży nad nami brak debaty nad tymi zagadnieniami. Czy ówczesna władza miała w ogóle legitymację do stanowienia prawa? Jeżeli prawo takie tylko sobie uzurpowała, to można by się zastanawiać, czy w 1989 r., z powodu braku chociażby symbolicznej deklaracji o zerwaniu z obowiązującym wtedy porządkiem prawnym, nie dokonano uwierzytelnienia decyzji podejmowanych przez władze komunistyczne. Ewentualnemu zerwaniu z porządkiem komunistycznym nie przeszkadzałaby przecież pragmatyczna decyzja o utrzymaniu tymczasowo w mocy ustanowionych w okresie PRL aktów prawnych, do czasu ich zlustrowania i ewentualnego zastąpienia nowymi.

Warto się zastanowić, co dzisiaj można zrobić w tym zakresie. Od czasu do czasu parlament decyduje się nowelizować ustawy, w których wciąż można znaleźć odwołania do Rady Państwa, rad narodowych czy innych tworów minionego systemu. Bardzo dobrze, że tak się dzieje. Szkoda tylko, że tak późno.

Warto byłoby jednak dokonać bardziej pogłębionego przejrzenia obowiązujących aktów prawnych uchwalonych przed 1989 r., aby zweryfikować, czy nie zawierają one rozwiązań, które nie przystają do warunków obecnego ustroju. Przykładem mogą być chociażby niektóre przepisy kodeksu wykroczeń, jak ten, na podstawie którego skazuje się przedsiębiorców odmawiających realizowania usług niezgodnych z ich sumieniem.

Trudno też zrozumieć, że niektóre zagadnienia ważne z perspektywy wolności i praw człowieka są wciąż uregulowane w ustawach uchwalonych przez Sejm PRL. Dobrym przykładem jest ustawa z 15 lipca 1987 r. o rzeczniku praw obywatelskich. Urząd mający służyć prawom człowieka działa na podstawie ustawy uchwalonej przez władze komunistyczne. Tego, nie tylko symbolicznego, aspektu nie zmienia nawet to, że ustawa ta była później przedmiotem nowelizacji. Podobnie jest z prawem prasowym uchwalonym w 1984 r. czy ustawą z 17 maja 1989 r. o gwarancjach wolności sumienia i wyznania.

Warto zacząć poważną debatę nie tylko na temat sprawiedliwości w wymiarze indywidualnym, ale także konieczności uporządkowania polskiego systemu prawnego, tak by ewentualna decyzja o utrzymaniu w nim ustaw uchwalonych w okresie PRL była świadoma i umotywowania słusznymi racjami.

Autor jest adiunktem na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA