fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Joanna Kopcińska: Perły, szpilki i rządowa propaganda

PAP, Marcin Obara
Joanna Kopcińska. Nowa rzeczniczka rządu zaczynała karierę w PO, teraz ma dostęp do ucha prezesa.

Byli koledzy z Platformy zarzucają Joannie Kopcińskiej interesowność w drodze do politycznej kariery. Przyjaciół z PiS cieszy jej pracowitość i otwartość. Patrząc na to, jak szybko i daleko zaszła w polityce, można mieć wrażenie, że i jedni, i drudzy mają rację.

Uśmiechnięta, ubrana szykownie, pasuje do powściągliwego Mateusza Morawieckiego, choć działacze PiS z trudem przyznają, że premier ze swoją rzeczniczką raczej się dotychczas nie znali. A jeśli już – to raczej przelotnie. Kto ich więc zeswatał? – Proszę pytać wyżej, ja w tych negocjacjach nie uczestniczyłem – mówi jeden z posłów PiS.

Zadanie, jakie PiS postawił przez Joanną Kopcińską, zdradziła sama zainteresowana podczas przyjmowania nominacji na rzeczniczkę rządu: – Będę ciężko pracowała, aby nasz kraj był dumny z tego, co robi rząd PiS – stwierdziła minister Joanna Kopcińska.

Tomasz Kacprzak, radny miejski z Łodzi, PO, powiedział z przekąsem: – Jeszcze niedawno była dumna z tego, co robi rząd PO.

Nie ma co ukrywać – polityka informacyjna rządu Beaty Szydło kulała. Informacje reglamentowano (większość ministerstw nie ma nawet rzeczników, Centrum Informacyjne Rządu istniało praktycznie z nazwy), nie odpowiadano na niewygodne pytania dziennikarzy, a krytyczne materiały były uznawane za atak na rząd. Jeśli wierzyć niektórym posłom, kierownictwo PiS od dawna dostrzegało problem z komunikacją na zewnątrz.

Politycznej karierze 50-letniej Joanny Kopcińskiej, z wykształcenia lekarki, z zawodu pracownicy sanepidu z Łodzi, od początku przyświeca wyjątkowe szczęście. W 2011 r. weszła do łódzkiej rady miasta dzięki temu, że zwolniło się miejsce po Tomaszu Sadzyńskim, który został prezesem Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (wcześniej wybory przegrała). – Przyprowadził ją do PO jakiś nasz działacz, też lekarz – wspomina dziś Tomasz Kacprzak, radny PO i szef rady. Łódzcy politycy wskazują, że była w grupie „Kwiatka" (Krzysztofa Kwiatkowskiego, prezesa NIK), który był w opozycji dla szefowej łódzkiej PO – Hanny Zdanowskiej. Już wtedy nosiła się na czarno, w eleganckich okularach z perłami na szyi. To się nie zmieniło do dziś.

Zaledwie dwa lata później wraz z siedmioma innymi radnymi została wyrzucona z PO. Założyli klub radnych „Łódź 2020", który głosował m.in. w sprawie nadania imienia Lecha Kaczyńskiego skwerowi w centrum miasta. Tomasz Kacprzak nie ukrywa osobistego urazu, bo to Kopcińska zdegradowała go z funkcji przewodniczącego Rady Miasta, spiskując z radnymi z SLD i PiS.

Jak podkreśla Kacprzak, „wtedy miała poglądy liberalne". – Szokiem była dla mnie wiadomość, że przeszła do PiS i jest konserwatystką! Pytanie, czy kiedykolwiek miała własne poglądy, czy kieruje się koniunkturą?

W 2014 roku kandydowała na prezydenta Łodzi już z poparciem PiS, a nawet samego Jarosława Kaczyńskiego, który pojawił się w jej domu, na co nie każdy kandydat mógł liczyć. Kopcińska przegrała ze Zdanowską, ale została radną Sejmiku, by rok później porzucić mandat dla Sejmu.

Polityczną karierę Kopcińskiej w PiS można uznać za zawrotną. Choć ciągnęła się za nią sprawa romansu z PO i nie miała stażu parlamentarnego, została wybrana na członka komisji śledczej ds. Amber Gold, a w Łodzi – na szefową partyjnych struktur. Spekulowano wtedy, że PiS chce wykreować ją na silnego kandydata na prezydenta Łodzi. – Zakładam, że pani Kopcińska będzie do końca kadencji rzeczniczką rządu. Kandydowanie na prezydenta miasta i rzecznikowanie to są rzeczy nie do połączenia – mówi dziś Waldemar Buda, poseł PiS z Łodzi.

Czy praca w wyjaśnianiu „największej afery Donalda Tuska", jak określa to PiS, pomogła Joannie Kopcińskiej? Poseł Buda: – Na pewno przetarła się w mediach, oceniana jest pozytywnie i myślę, że dzięki temu sprawdzi się jako bufor i pośrednik między rządem a opinią publiczną. Joasia nie lubi dolewać oliwy do ognia. Woli 15 minut coś przemyśleć, niż z czymś wypalić i żałować.

W PiS mówi się, że właśnie elegancja i stonowanie Kopcińskiej przypomina rzeczniczkę rządu Ewy Kopacz Małgorzatę Kidawę-Błońską, której PiS zawsze Platformie zazdrościł.

Jarosław Krajewski, poseł PiS ze speckomisji Amber Gold podkreśla, że Kopcińska jest osobą otwartą, lubiącą dziennikarzy. – Ma cierpliwość i wyrozumiałość wobec pracy dziennikarzy i cyklu wydań. To dobrze rokuje – ocenia poseł.

Krzysztof Brejza, poseł PO z tej samej komisji, nie myśli źle o Joannie Kopcińskiej, ale peanów na jej temat nie zamierza powielać. – Przeciętna posłanka, zaskakujący jest jej wyjątkowo antyplatformerski stosunek do afery Amber Gold, skoro w tym czasie w PO przecież była – podkreśla Brejza.

Joanna Kopcińska lubi się z Janiną Goss, szarą eminencją w PiS, przyjaciółką rodziny Kaczyńskich i skarbniczką partii w Łodzi, a to oznacza, że ma dostęp „do ucha prezesa".

Tomasz Kacprzak nie jest zaskoczony awansem Joanny Kopcińskiej na rzeczniczkę rządu. – Zawsze starała się być blisko ludzi władzy i to przynosi efekty. Wie, gdzie stanąć – mówi z przekąsem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA