Reklama

Butelki zalegają w piwnicach. Pandemia szkodzi szampanowi

Zapowiada się wyjątkowo dobry rocznik szampana. Problem w tym, że nie ma okazji do świętowania.
Butelki zalegają w piwnicach. Pandemia szkodzi szampanowi

Foto: Adobe Stock

W tym roku pogoda była wyjątkowo łaskawa dla Szampanii – słońca i deszczu było tyle ile trzeba oraz wtedy gdy było trzeba. Winogrona, z których powstaje szampan już za moment będą gotowe do zbiorów, dojrzałe i pełne wszystkiego, co tylko do najlepszych szampanów jest potrzebne. Jest tylko jeden problem – miliard butelek zalega w piwnicach.

Czytaj także: Najdroższe wino świata powstało na Węgrzech. Butelka kosztuje ponad 150 tys. złotych

Jeszcze przed pandemią koronawirusa szampana podgryzały inne wina musujące. Rosnąca popularność włoskiego prosecco czy hiszpańskiej cavy zmniejszała zainteresowanie szampanem. W czasie pandemii odeszły zaś tradycyjne okazje, przy których szampan lał się strumieniami – świętowanie udanych interesów czy wesela. Nikt nie chce świętować, gdy na krawędzi kieliszka wypełnionego bąbelkami może czaić się koronawirus. W efekcie winiarze z Szampanii mierzą się z drastycznym spadkiem popytu, jakiego nie widziano tu od czasów drugiej wojny światowej.

Napięcia między producentami winogron, a producentami szampana osiągną swój szczyt 18 sierpnia, gdy zapadnie coroczna decyzja, ile winogron można będzie wprowadzić na rynek. Rynek szampana jest bowiem wyjątkowy i kieruje się zasadą „pojedynczego plonu". Oznacza to, że producenci winogron zgadzają się sprzedawać tylko określoną ilość winogron, a nadwyżki albo gniją na polu albo są chłodzone jako rezerwa na czas słabych zbiorów.

Z jednej strony są négociants zrzeszeni w Union des Maisons de Champagne, którzy chcą niskiego plonu około 7 ton z hektara, czyli około 200 mln butelek (przechowywanie jest kosztowne), a z drugiej producenci winogron, którzy chcieliby zbiorów na poziomie 8,5 tony z hektara, by zapewnić sobie minimum utrzymania. Związki plantatorów i négociants nie udzielają informacji i komentarzy, ale obserwatorzy są zaniepokojeni dochodzącymi sygnałami i widzą kryzys.

Reklama
Reklama

- Kryzys popytu był już przed Covidem. We Francji młodzi ludzie piją coraz mniej wina i rośnie konkurencja ze strony prosecco i innych win musujących. Ale z drugiej strony jest rosnąca nierównowaga między dużymi domami a małymi producentami – mówił BBC Bernard Beaulieu, producent szampana i były szef związku winiarzy CGT Champagne.

Niezależni producenci skłaniają się ku stanowisku, że podjęta 18 sierpnia decyzja nie zadowoli nikogo. A perspektywa kryzysu jest mocno przygnębiająca.

Z drugiej strony, warto jednak zauważyć, że niezależnie od rosnącej konkurencji, to jednak wciąż szampan (a szampanem może się zwać tylko wino musujące z Szampanii) jest symbolem radosnego świętowania. A produkcja szampana trwa już setki lat i przebyła długą drogę od wina traktowanego niemalże jako odpad aż po symbol luksusu i świętowania. I przetrwała wielkie rewolucje, wojny i kryzysy gospodarcze.

Przemysł spożywczy
Koniec z „roślinnym kurczakiem”. Unia wprowadza nowe zasady dla wege produktów
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Przemysł spożywczy
Zmarł Marian Koral, współzałożyciel legendarnego producenta lodów
Przemysł spożywczy
Bliski Wschód ma świeżej żywności na 10 dni. Widmo głodu nad Iranem
Przemysł spożywczy
Rosja wstrzymała dostawy zboża do Iranu. Kluczowy gracz na rynku żywności wstrzymuje handel
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama