Praca w samorządzie

Obniżka wynagrodzeń samorządowców z przeszkodami

123RF
Samorządowcy unikną obniżki wynagrodzeń przed końcem kadencji. Zmiany będą dopiero po wyborach.

W najbliższych tygodniach szykuje się batalia między samorządami a wojewodami o wdrożenie obowiązującego od soboty nowego rozporządzenia w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych. Przewiduje od 1 lipca tego roku nowe tabele wynagrodzeń samorządowców, zgodnie z zapowiedzią rządu obniżone o 20 proc.

Potrzebna uchwała

Wszystko wskazuje na to, że niektóre samorządy mogą stawiać opór we wdrażaniu nowych przepisów przed końcem kadencji. Samo rozporządzenie nie powoduje bowiem automatycznego obniżenia pensji wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast.

– Spodziewam się więc, że część jednostek samorządu podejmie działania mające na celu utrzymanie poziomu wynagrodzeń swoich liderów do końca kadencji. Inaczej byłoby, gdyby ta zmiana nastąpiła w ustawie. Wówczas ustawodawca mógłby przewidzieć uchylenie wszystkich aktualnych uchwał ustalających wynagrodzenia lokalnych włodarzy, a wtedy rady na poszczególnych poziomach musiałyby dostosować zarobki pracowników samorządowych zatrudnionych na podstawie wyboru do nowych przepisów – zauważa Grzegorz Kubalski, zastępca dyrektora biura Związku Powiatów Polskich.

Wystarczy, aby rada gminy czy powiatu lub sejmik wojewódzki nie zebrały się aż do wyborów, tak by nie było możliwości podjęcia uchwały w sprawie obniżenia pensji. Bywa, że lokalni radni spotykają się na obradach raz na kwartał. Od lipca, gdy zaczną obowiązywać nowe tabele wynagrodzeń, do wyborów samorządowych w listopadzie będą zaś tylko cztery miesiące. W nowych przepisach nie ma też obowiązku podejmowania uchwał obniżających pensje samorządowców. Rada czy sejmik może więc odmówić podjęcia takiej uchwały. Wtedy wdrożeniem nowych przepisów może zająć się wojewoda, który ma prawo wydać zarządzenie zastępcze i w ten sposób ustalić pensje wójtów, burmistrzów i prezydentów miast na nowym, niższym poziomie.

Zainteresowani będą mieli jednak możliwość wstrzymania wykonania takiego zarządzenia poprzez odwołanie się do sądu. Nawet w takiej sytuacji utrzymanie poborów dla zdeterminowanych samorządowców nie będzie więc problemem.

Samorządowcy wskazują, że przepisy ustalające widełki ich wynagrodzeń od lat budzą wątpliwości konstytucyjne, gdyż regulacja powinna wynikać z ustawy, a nie z rozporządzenia. Dlatego w razie sporu z wojewodą o wdrożenie obniżek praktycznie pewne jest, że taka sprawa trafi też do Trybunału Konstytucyjnego. Nawet w sprzyjających okolicznościach takie rozstrzygnięcie zapadłoby zapewne długo po wyborach samorządowych. Wydaje się jednak, że sprawa miałaby duże szanse powodzenia. Zgodnie ze stanowiskiem Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego przyjętym w reakcji na obcięcie wynagrodzeń samorządowców nowe przepisy zostały przyjęte bez odpowiednich konsultacji społecznych.

Obniżka bez podstaw

– Nowe przepisy spowodują spory bałagan i przepychanki, które później będą wykorzystywane w kampanii przedwyborczej – komentuje Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. – Dlatego jestem przeciwnikiem takich zmian tuż przed wyborami. Tym bardziej że nie ma podstawy do takiej obniżki. A jeżeli już miałaby nastąpić, to powinna dotyczyć wszystkich, czyli całej administracji publicznej i rządu, a nie tylko samorządowców i posłów.

Opinia

Andrzej Porawski, dyrektor Związku Miast Polskich

Cięcie przez rząd pensji w samorządach to psucie państwa. Osoby o wysokich kwalifikacjach nie będą się już chciały podejmować zatrudnienia w samorządach. Ucierpią na tym obywatele. Poza tym jest to rażąca ingerencja rządu w sprawy samorządowe. Jest to nie tylko niezgodne z konstytucją, ale także z Europejską Kartą Samorządu Lokalnego. Już kilka miesięcy temu podjęliśmy prace nad własnym projektem ustawy o wynagrodzeniach pracowników samorządowych. Założeniem było uniezależnienie ich pensji od wahań politycznych i powiązanie z poziomem odpowiedzialności finansowej i prawnej danego samorządowca oraz liczbą pracowników, którymi zarządza. W tym momencie, gdy reakcją rządu na ujawnienie premii wypłacanych ministrom i wiceministrom jest cięcie wynagrodzeń w samorządach, szanse na poważną rozmowę o tym znacząco spadły.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL