fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Poszukiwanie pracy

Mobilna fala rekrutacji

Adobe Stock
Większość firm HR bagatelizuje najnowsze trendy lub nie ma środków na promocję innowacyjności. Batalię o rynek rekrutacji wart 7 mld zł mogą wygrać zagraniczne firmy.

Stawka jest naprawdę wysoka. Mimo to nie wszystkie firmy rekrutacyjne i agencje pracy odpowiadają na potrzeby młodego pokolenia żyjącego w erze aplikacji. Przewaga konkurencyjna w walce o talenty w dobie umacniającego się rynku pracownika jest gwarancją czystego zysku. Grupą zdecydowanie najbardziej zainteresowaną kontaktem z potencjalnym pracodawcą przez aplikacje na smartfonach są millenialsi. Wyłonił się nowy profil kandydata – kandydat mobilny. Firmy powinny podążać za jego oczekiwaniami i maksymalnie wykorzystać technologiczny potencjał – 70 proc. ruchu w sieci pochodzi z urządzeń mobilnych, a poziom smartfonizacji w Polsce sięga 62 proc.

Kierunek: aplikacje

Nowinki technologiczne, media społecznościowe, gry, aplikacje, smartfony to świat pokoleń wkraczających na rynek pracy. Jak wynika z raportu ManpowerGroup „Swipe Right: Preferencje kandydatów dotyczące korzystania z nowych technologii w procesie rekrutacji", ponad połowa kandydatów z całego świata chciałaby używać aplikacji mobilnych do odpowiedzi na ogłoszenia, a ich liczba rośnie w zawrotnym tempie (w Polsce 45 proc.). Rozmowy kwalifikacyjne przez wideokonferencję są preferowaną formą rekrutacji dla 56 proc. mężczyzn. Dwie na trzy kobiety nie czują się komfortowo w tych warunkach. 48 proc. respondentów uważa, że wygenerowane automatycznie wiadomości e-mail z ofertami pracy szkodzą reputacji przedsiębiorców. Okazuje się, że wprowadzanie technologii rekrutacyjnej dzielą lata świetlne od wdrażania choćby technologii marketingu konsumenckiego. Liczące się polskie podmioty nie tylko nie stworzyły, ale nawet nie mają w planach wygenerowania aplikacji, z jaką na nasz rynek wkroczył choćby czeski LMC, który działa na zasadzie podobnej do Ubera.Praca nad projektem wraz z testami zajmuje do półtora roku. To czas nie do nadrobienia – czeska aplikacja „Praca za rogiem" już reklamuje swoje narzędzia i buduje ich zasięg. Ekspansję w naszym regionie Europy zapowiedziała też na 2018 r. brytyjska aplikacja Job Today – startup ma potencjał, żeby zdobyć użytkowników także w Polsce.

– Firmy rekrutacyjne nie wybierają nowych rozwiązań na etapie, w którym ich wdrożenie jest jeszcze stosunkowo tanie i może przebiegać stopniowo. Dzisiaj na rynek wchodzą narzędzia, które nie dość, że szukają kandydata w jego naturalnym środowisku, to jeszcze analizują jego potrzeby, zachowania i proponują pracodawcy dokładnie takie osoby, które mogą pozytywnie zareagować na ofertę – mówi Marcin Fiedziukiewicz, twórca aplikacji rekrutacyjnej Jobsquare.– Narzędzia odwracające proces poszukiwania kandydatów,pozwalające wybierać firmie z aplikujących, a nie biernie czekać na odzew, będą zmieniać rynek, ponieważ stoi za nimi zupełnie nowy model biznesowy, który w końcu każe rozliczać się nie za samą publikację, a za efekt. Rozbija to zupełnie dotychczasowe myślenie, ale takim korporacjom jak Pracuj.pl czy OLX, nie pozwala na zmianę, bo doprowadziłaby do gwałtownego spadku wartości ofert i zdecydowanego załamania przychodów – dodaje ekspert.

Odczytać potrzeby na czas

Wdrożenia wersji mobilnej serwisu ogłoszeniowego nie można nazwać rekrutacyjną rewolucją. Młode pokolenia czekają na ruchy na miarę współczesnych potrzeb. Osoby wchodzące na rynek pracy organizują większość sfer życia za pomocą smartfona i mobilnego internetu. I właśnie w ten sposób chcą komunikować się z potencjalnym pracodawcą. Nieodczytywanie potrzeb na czas, brak nowych rozwiązań i inwestycji łączą się z systematycznym wzrostem kosztów ogłoszeń, które ponoszą pracodawcy. W Stanach Zjednoczonych już ponad 50 proc. rekrutacji przebiega za pomocą smartfona. Co czwarty kandydat w Polsce zaczyna szukanie pracy od mediów społecznościowych. To wyraźne sygnały, których nie można ignorować. – Na wyzwania stojące przed firmami rekrutacyjnymi należy patrzeć przez pryzmat trzech, następujących równolegle zmian – rewolucji demograficznej, cyfrowej i uberyzacji rynku pracy. Do 2025 r. millenialsi będą stanowić ponad 75 proc. siły roboczej. Na rynek pracy powoli wchodzi też generacja Z, która nie zna życia bez Google'a i Facebooka. Zdigitalizowane postrzeganie świata przenoszą do miejsc pracy. W minionym roku liczba użytkowników sieci korzystających z urządzeń mobilnych po raz pierwszy przewyższyła surfujących za pomocą laptopów i komputerów stacjonarnych – mówi Maja Gojtowska, trener i ekspert rynku HR, autorka bloga o komunikacji z kandydatami i pracownikami.

Firmy rekrutacyjne stawiają na znane i sprawdzone kanały komunikacji. Wolą za nie płacić i nie testować nowych rozwiązań, nie wdrażać ich masowo. Co prawda na naszym rynku działa kilka mobilnych aplikacji rekrutacyjnych, ale nie dysponują przecież takim kapitałem, jaki stoi za zagranicznymi graczami, których asem w rękawie jest marketingowa machina. Co ciekawe, na przykład Czesi zatrudniają w Polsce tylko kluczowych handlowców, a nawet callcenter budują w Pradze. Tam też działa zespół zarządzający produktem, marketingiem i obsługą klienta. Polacy siłą rzeczy zostawią swoje pieniądze u podmiotów zagranicznych. Jedno jest pewne – podążanie za innowacyjnością zawsze się opłaca. – Trend digitalizacji rekrutacji nie jest masowy, ale nie można powiedzieć, że firmy zupełnie zamykają się na to, co nowe. Oprócz Pracuj.pl mamy inne ciekawe propozycje takie jak Jobsquare, Filttr czy Kiwi Jobs.Nie można zapominać o pierwszych botach rekrutacyjnych – na przykład Emplobot pomaga kandydatom wybrać ofertę pracy podczas rozmowy na facebookowym Messengerze.Pracodawcy powinni zdać sobie sprawę z drogi, jaką każdego dnia pokonują ich potencjalni kandydaci, a jest to podróż w dużej mierze cyfrowa – podkreśla Maja Gojtowska. Kiedy firmy uświadamiają sobie, że ludzie szukają pracy głównie online,szybciej podejmują decyzję o zmianie kierunku oferty. I takich inicjatyw będą wymagać też od swoich partnerów – agencji rekrutacyjnych.

Era świadomego kandydata

Osoby szukające pracy nigdy wcześniej nie były „uzbrojone" w tak dużą ilość informacji na temat potencjalnego pracodawcy. W ostatnich latach równowaga sił między kandydatem a oferującym pracę ulega zachwianiu. Jedna trzecia Polaków dokładnie „prześwietla" firmę wszystkimi możliwymi kanałami przed złożeniem aplikacji. W erze świadomego kandydata nietrudno jest trafić na „czarną listę" pracodawców niepodążających za postępem technologicznym. – Oczekiwania młodych to jedno, a to, co oferuje rynek, to drugie. Wyszukiwanie nowych kanałów dotarcia do kandydatów to musthave branży rekrutacyjnej i kto o tym zapomni albo prześpi odpowiedni moment, wyda więcej pieniędzy, korzystając nadal z tego, co przestaje działać albo już nie działa. Osoby szukające pracy, które już teraz testują nowe rozwiązania, są zdecydowanie bardziej dynamiczne, mobilne i zaangażowane. Możemy więc założyć, że ci wcześni „adoptersi" to potencjalnie najlepsi kandydaci i właśnie na ich namierzaniu powinni skupiać się pracodawcy – podkreśla Marcin Fiedziukiewicz. – Śledzenie trendów i podążanie za nimi to oznaka lidera. Lidera nie tylko na tle innych firm. To również sygnał dla osób szukających pracy: jesteśmy innowacyjni, otwarci i warto dla nas pracować.

Za trzy, cztery lata mało kto będzie pamiętał, że pracy szukało się przez wpisywanie adresu www w okno przeglądarki i wertowanie setek ofert. Rekrutacja nie przez ogłoszenia, a poprzez połączenie profili aplikujących z listą żądań pracodawców, przejdzie do porządku dziennego. Wstępna selekcja jest możliwa dzięki analizie zachowań i oczekiwań kandydatów za pośrednictwem algorytmów. Aplikować można w dowolnym miejscu, za pomocą kilku kliknięć, bez zbędnych formalności, załączając CV z chmury. A co z osobami, które nie są gotowe na rewolucję i wolą tradycyjne metody? Liczba wiecznych kandydatów, którzy chcą otrzymywać co tydzień wiadomości od pracodawców, jest prawie dwukrotnie większa od tej liczby w przypadku pasywnych kandydatów. Sposób wykorzystania nowych technologii w celu przyciągnięcia biernych osób trzeba dokładnie przemyśleć, nie rezygnując jednocześnie z innych metod rekrutacji, bo różnorodność narzędzi zawsze się sprawdza.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA