Reklama

Zniszczono tysiące oświadczeń majątkowych posłów i senatorów

Kilka tysięcy oświadczeń majątkowych posłów i senatorów za lata 1997–2011 zostało zniszczonych. Powód? Niejasne i niejednoznaczne przepisy.

Aktualizacja: 27.08.2018 16:31 Publikacja: 26.08.2018 18:30

Zniszczono tysiące oświadczeń majątkowych posłów i senatorów

Foto: rp.pl

Nie można już sprawdzić, co posiadał Donald Tusk, kiedy zostawał premierem ani jak bogaty był poseł Janusz Palikot, zanim założył Twój Ruch. Kancelarie Sejmu i Senatu usunęły archiwalne oświadczenia majątkowe parlamentarzystów z Systemu Informacyjnego Sejmu na stronie internetowej z kilkunastu lat. Jak twierdzi Centrum Informacyjne Sejmu: „Zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu posła i senatora (art. 35) oświadczenia o stanie majątkowym przechowywane są przez sześć lat".

Papierowe oryginały dokumentów z archiwum Sejmu trafiły do zniszczenia. Obecnie można jedynie zobaczyć dane z rejestrów korzyści posłów z kadencji od 1997 r.

Zdaniem części prawników to, że ustawa mówi o sześcioletnim przechowywaniu oświadczeń wcale nie oznacza że przestały być informacją publiczną. Ustawa o dostępie do informacji publicznej z 2001 r. nie zakreśla ram czasowych, do kiedy informacje publiczne mają być w BIP. – Choć prawo nie jest jednoznaczne, moim zdaniem Kancelaria Sejmu nie ma podstaw, by usuwać oświadczenia majątkowe z BIP – ocenia Krzysztof Izdebski, prawnik z Fundacji ePaństwo, która walczy o przejrzystość m.in. w świecie polityki i sama kopiuje od lat oświadczenia posłów i senatorów (umieszcza je na stronie sejmometr.pl).

– Gros parlamentarzystów pracuje w Sejmie nieprzerwanie od wielu kadencji i korzystanie z tej informacji ma znaczenie dla przejrzystości życia publicznego – podkreśla Izdebski.

Poseł PO Borys Budka, prawnik i były minister sprawiedliwości, nie widzi sensu w decyzji o usunięciu starych oświadczeń. – Nie rozumiem takiego działania, bo jako poseł wolałbym, aby wszystkie wytworzone oświadczenia majątkowe były dostępne publicznie. Dla dobra samych posłów, by np. ktoś kiedyś nie snuł domysłów – wskazuje poseł Budka.

Reklama
Reklama

Jak istotne mogą być dziś stare oświadczenia majątkowe polityków, świadczy chociażby historia europosła Jarosława Wałęsy, obecnie kandydata PO na prezydenta Gdańska. W lipcu „Gazeta Polska" opisała nieścisłości w jego oświadczeniach majątkowych za lata 2005–2009 (był wtedy posłem PO). Wątpliwości budzi m.in. „znikające" mieszkanie, ale także to, skąd Wałęsa miał ponad 200 tys. dolarów amerykańskich w funduszach inwestycyjnych. Równie niejasny jest wzrost wartości posiadanych nieruchomości. Wyjaśnieniem nie zajmą się organy ścigania, bo sprawa podania ewentualnej nieprawdy w oświadczeniach przedawnia się po pięciu latach.

Gdyby Urząd Miasta Gdańsk po sześciu latach zniszczył oświadczenia majątkowe władz miasta, dziennikarze nie mogliby weryfikować i opisywać tego, co legło u podstaw obecnych oskarżeń wobec prezydenta Pawła Adamowicza, który dziś przed sądem odpowiada za podawanie nieprawdy w oświadczenia majątkowych z lat 2010–2012. Zdaniem prokuratury miał nie wpisywać dwóch mieszkań oraz zaniżać kwotę posiadanych oszczędności (od kilkudziesięciu do 320 tys. zł). Zarzutów być może byłoby więcej – CBA badała oświadczenia złożone od 2009 roku, wcześniejsze się bowiem przedawniły. Dotychczas (przez poprzednie rządy i szefów Kancelarii Sejmu) archiwalne oświadczenia majątkowe parlamentarzystów – od 1997 r. – były traktowane jako informacje publiczne, a więc nieusuwalne.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Prezydent zawetował ustawę o KRS. Oto jakie zapisy się w niej znalazły
Polityka
Rozłam w Polsce 2050 to dopiero początek? Ekspert nie wyklucza powstania nowej partii
Polityka
Czy prezydent Nawrocki paraliżuje rząd? Najnowszy sondaż przynosi wyraźny sygnał
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama