fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Zagrożone immunitety posłów. Sejmowa komisja przyspieszyła prace

Sławomir Nitras, Borys Budka
Szef PO Borys Budka oraz czołowy poseł tej partii Sławomir Nitras – m.in. odnośnie tych posłów Sejm może wyrazić zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Sejm w szybkim tempie ma zacząć zajmować się nietykalnością posłów. Póki co zaplanowano sprawy ośmiu polityków opozycji i żadnego z PiS.

Szef PO Borys Budka, czołowy poseł tej partii Sławomir Nitras czy lider Kukiz'15 Paweł Kukiz – m.in. odnośnie tych posłów Sejm może wyrazić zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej. Tak wynika z planu pracy na pierwsze półrocze Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych.

Opinia tej komisji jest konieczna, zanim ostateczną decyzję odnośnie immunitetu podejmie Sejm. I w ostatnim czasie takie sprawy rozpatrywała raczej powoli. W styczniu alarmowaliśmy, że w praktyce nie działa, bo np. rodzice niepełnosprawnych dzieci, którzy w 2018 r. protestowali w Sejmie, ponad dwa i pół roku czekali, by zajęła się ona sprawą słów posła klubu PiS i wiceministra funduszy i polityki regionalnej Jacka Żalka.

Znane nazwiska

Teraz komisja ma zdecydowanie przyspieszyć. Ale przyspieszenie to ma dotyczyć tylko posłów opozycji. Jak wynika z planu pracy, w kwietniu ma zająć się wnioskiem o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Pawła Kukiza. W maju zamierza rozpatrzyć sprawy Borysa Budki i posłanki KO Marty Golbik. Z kolei na czerwiec i lipiec zaplanowano decyzje w sprawie immunitetów kolejnych polityków KO: Arkadiusza Marchewki, Sławomira Nitrasa, Jarosława Urbaniaka i ponownie Golbik.

W dodatku komisja zaplanowała sprawy byłych posłów PO Norberta Obryckiego i Stanisława Gawłowskiego, oskarżonych razem z Marchewką. Obrycki immunitetu już nie ma, a Gawłowski jest senatorem, więc zapewne sprawa tego drugiego zostanie przekazana do izby refleksji.

Co to za sprawy? W większości karne z oskarżenia prywatnego, więc chodzi m.in. o zniesławienie. Np. przypadki Golbik i Urbaniaka wiążą się z tzw. aferą Komisji Nadzoru Finansowego. Posłowie drążyli sprawę wynajmu przez KNF biurowca w centrum Warszawy, w związku z czym właściciel budynku zdecydował się wnieść przeciw nim akt oskarżenia. Z kolei Marchewka, Obrycki i Gawłowski zostali pozwani przez Grupę Azoty Zakłady Chemiczne Police z powodu interpelacji do premiera, w której dociekali, dlaczego nie wydobywa ona fosforytów ze swojej kopalni w Senegalu.

Jednak często nawet sami zainteresowani nie wiedzą, za co konkretnie mogą stracić immunitet. – Nie wiem, co to za sprawa – rozkłada ręce Sławomir Nitras. Z kolei Borys Budka wyjaśnia, że w Sejmie znajdują się trzy wnioski o uchylenie jego immunitetu, z inicjatywy zastępcy rzecznika dyscyplinarnego sędziów Przemysława Radzika, dziennikarza TVP Samuela Pereiry i posłanki PiS Joanny Lichockiej. Pełnomocnik tej ostatniej twierdzi, że Budka kierował „swoistą grupą przestępczą". Chodzi o billboardy z Lichocką pokazującą środkowy palec, które zalały całą Polskę.

– Nie mam pojęcia, który wniosek ma zostać rozpatrzony – przyznaje przewodniczący PO. I dodaje, że komisja nie działa racjonalne. – To czysta polityka. Swoich będą bronić, a opozycję nękać – mówi.

To komentarz do nie uwzględnienia w planie pracy komisji żadnej sprawy posłów PiS, choć takie też zalegają w jej szufladach. Jak pisaliśmy już w „Rzeczpospolitej", zwleka ona np. z rozpatrzeniem sprawy Jacka Żalka, którego o zniesławienie oskarża jeden z najbogatszych przedsiębiorców Józef Wojciechowski.

Bezpieczni politycy PiS

Dlaczego komisja zajmie się tylko opozycją? – Do Sejmu wpływa zdecydowanie więcej wniosków, które dotyczą właśnie jej. Nie mamy na to wpływu – tłumaczy przewodniczący komisji Kazimierz Smoliński z PiS. I wyjaśnia, że plan ustalany jest według chronologii wniosków z uwzględnieniem m.in. zebranych materiałów i opinii, które przygotowało Biuro Analiz Sejmowych.

Jarosław Urbaniak, wiceszef komisji, który również może stracić immunitet, twierdzi, ze chronologia nie była tu decydująca. – Projekt planu pracy formalnie układa prezydium komisji, w praktyce zrobił to przewodniczący. Przy takiej liczbie oczekujących wybrali mu się tylko politycy opozycji. Nie ma tu przypadku – komentuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA