Nominacja na wiceministra cyfryzacji Adama Andruszkiewicza - byłego prezesa Młodzieży Wszechpolskiej, który do Sejmu dostał się z listy Kukiz’15 - nawet w obozie rządzącym wywołała bardzo sprzeczne i ostre reakcje. Jako główne kontrargumenty wobec niej padają: To zaprzeczenie pro-europejskiego, umiarkowanego kursu zadeklarowanego pod koniec roku przez samego premiera Mateusza Morawieckiego.

Przeczytaj: Blaski i cienie nominacji Andruszkiewicza

Do nominacji Andruszkiewicza krytycznie odniosła się na Twitterze Hanna Gronkiewicz-Waltz, była prezydent Warszawy.

"Nie ma powodu do śmiechu i kpin. Skoro poglądy Andruszkiewicza nie przeszkadzają członkom PiS i samemu prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu tzn. że mamy rząd w pełni nacjonalistyczny, autorytarny, antyeuropejski, po raz pierwszy od 1989 roku" - zauważyła.

"Zaczyna być groźnie" - dodała Gronkiewicz-Waltz.

W grudniu Andruszkiewicz pisał na swoim profilu na Facebooku, że należy "dokonać zjednoczenia sił patriotycznych - tylko wielki obóz na prawicy jest w stanie zatrzymać powrót Tuska do władzy w Polsce za rok". Zapowiedział też, że będzie dążył do "budowy wielkiej siły patriotycznej".