fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

Ulga abolicyjna: pracujący za granicą zapłacą wyższy podatek

AdobeStock
Polacy zarabiający w USA i Anglii nie skorzystają już z ulgi abolicyjnej i dopłacą daninę w kraju. Więcej przedsiębiorców rozliczy się w uproszczony sposób.

Ministerstwo Finansów przygotowuje projekt, który ma uszczelnić podatki dochodowe: PIT, CIT i ryczałt od przychodów ewidencjonowanych.

– Jedną z najważniejszych zmian w PIT będzie zniesienie tzw. ulgi abolicyjnej. Stracą na tym osoby pracujące w takich krajach, jak USA, Rosja, Wielka Brytania, Austria czy Zjednoczone Emiraty Arabskie – mówi Grzegorz Grochowina, starszy menedżer w KPMG w Polsce.

W umowach podatkowych z tymi krajami obowiązuje metoda proporcjonalnego odliczenia. (Od 2020 r. na podstawie konwencji MLI obowiązuje też z Wielką Brytanią). Zakłada obowiązek dopłaty PIT w Polsce, przy czym od polskiego podatku odlicza się ten zapłacony za granicą. Obecnie – dzięki zastosowaniu ulgi abolicyjnej – można uniknąć dopłaty.

Sporny kraj rezydencji

– Po zniesieniu ulgi możliwe będzie, by polski rezydent zapłacił w danym kraju np. 15 proc. podatku, a w Polsce jeszcze 17 proc., czyli różnicę między stawką podatku za granicą a stawką 32 proc. wynikającą z polskiej skali podatkowej – wyjaśnia Grzegorz Grochowina. –Można się spodziewać więcej sporów o to, czy dana osoba rzeczywiście posiada w Polsce nieograniczony obowiązek podatkowy i w konsekwencji musi tu płacić PIT od całości swoich dochodów. Kryteria ustalania kraju rezydencji są bowiem nieprecyzyjne i dają organom podatkowym duże pole do uznaniowości. Decyduje o tym przede wszystkim pobyt na terytorium RP powyżej 183 dni w roku albo tzw. centrum interesów życiowych, np. rodzina – dodaje ekspert.

Wyższy limit i nowe uszczelnienia

Duże zmiany dotyczą też CIT. Limit przychodów uprawniających do korzystania z obniżonej 9-proc. stawki podatku zostanie podwyższony z 1,2 mln euro do 2 mln euro. To spełnienie zapowiedzi z exposé premiera Mateusza Morawieckiego.

Więcej będzie jednak zmian uszczelniających. Resort szykuje „odpowiedź na tworzenie przez podatników struktur optymalizacyjnych z wykorzystaniem spółek komandytowych". Rozwiązaniem ma być „nadanie spółce komandytowej statusu podatnika podatku dochodowego".

– To zaskakująca zapowiedź. Spółka komandytowa nie płaci podatku – w roli podatników występują jej wspólnicy. Dlatego bywa alternatywą dla spółki z ograniczoną odpowiedzialnością, w której zysk jest opodatkowany najpierw CIT jako dochód spółki, a następnie PIT jako dywidenda wypłacana wspólnikom – mówi adwokat Arkadiusz Stępniewski.

CIT mają też być objęte spółki jawne, w których podatnicy partycypujący w zyskach nie są ujawniani, co umożliwia uchylanie się od opodatkowania.

Wejdzie obowiązek sporządzania i podawania do publicznej wiadomości przez podatników CIT ich polityki podatkowej na dany rok. Więcej transakcji będzie podlegać weryfikacji pod kątem zgodności z zasadą ceny rynkowej, np. gdy rzeczywisty właściciel spółki ma siedzibę w tzw. raju podatkowym.

– Trudno odnieść się do tych zapowiedzi, nie znając szczegółów. Bez wątpienia celem jest zaostrzenie polityki fiskalnej – mówi Stępniewski.

Zachęta do ryczałtu

Resort finansów chce, by więcej przedsiębiorców płaciło ryczałt od przychodów ewidencjonowanych. Ma w tym pomóc podniesienie limitu uprawniającego do takiego rozliczenia. Teraz mogą je wybrać przedsiębiorcy, których przychody nie przekroczyły w poprzednim roku 250 tys. euro. Limit ma wzrosnąć do 2 mln euro.

Zmieni się też definicja wolnych zawodów na potrzeby ryczałtu. Mogą go płacić lekarze, pielęgniarki, tłumacze oraz nauczyciele udzielający korepetycji. Nie mogą zaś inni przedstawiciele wolnych zawodów: architekci, prawnicy, księgowi. Zaletą ryczałtu jest jego prostota i często niskie stawki. Wynoszą od 3 do 20 proc., w zależności od rodzaju działalności. Dla np. robót budowlanych jest to 5,5 proc. Podatek płaci się od przychodów, bez odliczania kosztów uzyskania. To oznacza, że nie jest atrakcyjny dla przedsiębiorców, którzy ponoszą duże wydatki w biznesie.

Wejdzie w życie na początku 2021 r.

Etap legislacyjny: w wykazie prac legislacyjnych rządu na III kwartał 2020 r.

OPINIA

Anna Misiak, doradca podatkowy, partner, szef zespołu podatków osobistych i doradztwa dla pracodawców w MDDP

Likwidacja ulgi abolicyjnej, przy braku jakiegokolwiek innego rozwiązania niwelujacego negatywne podwójnego skutki opodatkowania dochodów z zagranicy, nie jest dobrym rozwiązaniem. Wiele lat temu właśnie brak takich rozwiązań w polskiej ustawie doprowadził do sytuacji, w której podatnicy obawiając się wysokich dodatkowych podatków w Polsce, nie deklarowali dochodów zagranicznych. Dopiero wprowadzenie abolicji podatkowej i ulgi abolicyjnej zmieniło podejście do tematu.
Jeszcze niedawno kiedy okazało się, że Konwencja MLI będzie skutkowała negatywnymi konsekwencjami dla polskich podatników w przypadku osiągania dochodów z wielu krajów, Ministerstwo Finansów zapewniało, iż podatnicy nie będą ponosić negatywnych skutków, gdyż jest ulga abolicyjna. Brak ulgi abolicyjna, która przypomnijmy jest przewidziana i tak dla wybranych - nie wszystkich - dochodów spowoduje, iż do polskiego fiskusa będzie trzeba zapłacić więcej podatków. Skutkiem może być ich unikanie oraz szybsza decyzja o zmianie rezydencji podatkowej.

 

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA