fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

Gorzelnicy przeciw podatkowi od małpek

Nowa opłata od małpek nie osiągnie celów zdrowotnych – twierdzą przedstawiciele branży spirytusowej i piwowarskiej.

Rządowe plany wprowadzenia od 1 kwietnia opłaty 1 zł od mocnych alkoholi w małych opakowaniach (tzw. małpkach) rozpaliły na nowo spór o sposób opodatkowania różnych rodzajów napojów alkoholowych. Branża spirytusowa twierdzi, że nowa danina jeszcze bardziej dyskryminuje napoje spirytusowe względem piwa i innych alkoholi.

– Jedynym beneficjentem wprowadzenia tej opłaty będzie branża piwowarska, bo konsumenci przerzucą się z małpek na piwo – powiedział w czwartek Witold Włodarczyk, prezes ZPPPS. Zarzucił przy tym branży piwowarskiej przedstawianie nierzetelnych raportów rynkowych, na podstawie których jakoby resort zdrowia zaproponował nowe opłaty.

Branża piwowarska temu zaprzecza.

– Gwałtowny wzrost sprzedaży alkoholi w małych opakowaniach, tzw. małpek, nie jest efektem żadnych raportów ani tym bardziej działań branży piwowarskiej. To raczej rezultat świadomego działania producentów mocnych alkoholi, widzących dla siebie szansę na zwiększenie sprzedaży – powiedział „Rzeczpospolitej" Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Browary Polskie.

Piwo nie do torebki

I choć rządowy pomysł zdołał skłócić branże, to przedstawiciele obu uważają, że nowa opłata nie osiągnie celu prozdrowotnego, o którym pisało Ministerstwo Zdrowia w uzasadnieniu projektu. Chodziło o ograniczenie spożycia napojów w małych opakowaniach, często przez osoby uzależnione od alkoholu. Prognozy są różne.

– Polacy i tak będą pili alkohol, tyle że w większych opakowaniach albo przerzucą się na piwo – uważa Witold Włodarczyk. Z kolei Bartłomiej Morzycki jest zdania, że branża piwowarska nic na tym nie skorzysta.

– Popularność małpek to kwestia pewnych przyzwyczajeń klientów, które nie tak łatwo zmienić. Choćby dlatego, że półlitrowa butelka piwa nie zmieści się we wszystkich damskich torebkach czy kieszeniach męskich marynarek – uważa dyrektor Browarów Polskich.

Akcyzowe kalkulacje

Branża spirytusowa zauważa też, że dyskryminuje ją dzisiejszy system naliczania akcyzy od alkoholi. Dla spirytualiów podstawą jest – mówiąc w uproszczeniu – zawartość czystego alkoholu. W piwie chodzi o gęstość ekstraktu, mierzoną w specjalistycznych stopniach Plato. ZPPPS oblicza, że w rezultacie 1 proc. alkoholu w piwie o zawartości 6 proc. alkoholu kosztuje 0,87 zł, w wódce już 1,2 zł, a w whisky 2,16 zł. Związek wskazuje też, że ten system, preferujący alkohole niskoprocentowe, już nie jest pożądany.

– Od 1982 r., gdy uchwalono ustawę o wychowaniu w trzeźwości, wiele się zmieniło – zauważa Marek Sypek, dyrektor generalny Stock Polska. Wskazuje on, że w spożyciu piwa na głowę mieszkańca Polska osiągnęła już poziom takich krajów jak Niemcy i Czechy.

Co innego twierdzą piwowarzy.

– System obliczania akcyzy od piwa, oparty na stopniach Plato, jest stosowany w 14 krajach Unii Europejskiej, w których mieszka większość konsumentów z tego obszaru. Proporcja opodatkowania w Polsce jest na średnim poziomie europejskim i sprzyja ograniczeniu konsumpcji napojów wysokoprocentowych. Postulat takiego ograniczenia wciąż jest aktualny – uważa Bartłomiej Morzycki.

Dziś małpki kosztują w sprzedaży detalicznej ok. 5–6 zł, a zatem dodatkowa złotówka oznaczałaby podwyżkę o co najmniej kilkanaście procent. Według ZPPPS sprzedaje się ich ponad 800 tys. sztuk dziennie (MZ twierdzi, że 1,3 mln).

OPINIA

Wojciech ?Bronicki, doradca podatkowy, partner w BBGTAX, były dyrektor departamentu akcyzy w MF

Branża spirytusowa była beneficjentem znacznej obniżki podatku akcyzowego na mocne alkohole od 2003 r. Miało to na celu walkę z szarą strefą. W rezultacie zwiększyła się dostępność tych napojów z legalnych źródeł. Jednocześnie w ostatnich dekadach polityka akcyzowa sprzyjała – zgodnie z ustawą o wychowaniu w trzeźwości – ograniczaniu spożycia alkoholi wysokoprocentowych. Takie było założenie polityki zdrowotnej państwa i w znacznej mierze udało się ten cel osiągnąć. Propozycja nowej opłaty od alkoholi w małych opakowaniach to próba kontynuacji polityki ograniczania dostępności alkoholu. Jeśli przyjąć, że sprzedaż alkoholi w małych opakowaniach jest szkodliwa społecznie, należałoby w ogóle jej zakazać. Podobnie jest z papierosami. Nie można ich sprzedawać na sztuki ani w opakowaniach mniejszych niż 20 sztuk.

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA