fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Giuliani, sex shop i cztery pory roku

Joe Biden z żoną
AFP
Wygląda na to, że amerykańskie wybory prezydenckie wywołują w Polsce bardzo silne emocje. Wedle jednych ciągle trwają i należy coś w tej sprawie zrobić, niektórzy wciąż liczą i przeliczają głosy, inni jeszcze wróżą finis Poloniae, a to dlatego, że Biden będzie się mścił za to, że Polacy kochają Trumpa, ale też może dlatego, że Trump – jeśli w końcu wygra – ukarze Polskę za to, że amerykańska Polonia niedostatecznie go poparła.

„Jakim prawem Duda pogratulował Bidenowi?" – grzmi jedna strona, na co inni krzyczą: „Andrzej Duda śpiewa na melodię Donalda Trumpa. Sugeruje, że Biden jeszcze nie jest prezydentem".

W chwili tego pisania prezydent Duda nikomu (jeszcze?) zwycięstwa nie pogratulował, ale też Joe Biden nie jest (jeszcze?) prezydentem. Amerykanie również oczywiście przeżywają to, co się stało i stanie, ale też są w stanie zauważać zabawne zdarzenia, których nie ma za wiele.

W sobotę, 7 listopada, o 11.30 media podały informację, że z podliczonych już głosów wynika, iż Joe Biden może liczyć na co najmniej 270 elektorów, czyli na zwycięstwo. W Waszyngtonie, gdzie demokraci dostają zazwyczaj ponad 90 procent głosów, zapanowała radość, poskramiana jedynie covidem. Przez kilka godzin jeździły po mieście samochody, klaksonami obwieszczające radość z sukcesu, a pod Białym Domem zebrał się tłum w maskach wykrzykujący hasła zapożyczone od polskich feministek. Tymczasem w Filadelfii, pi...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA