fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Paul Hill. Skąd się wzięli templariusze

materiały prasowe
Przez pierwsze dziewięć lat nosili świeckie stroje i było ich tylko dziewięciu. Ten brak zasobów militarnych skłonił do wysuwania hipotez, że pierwsi templariusze bardziej interesowali się czymś innym. Niektórzy twierdzą, że szukali Arki Przymierza lub Świętego Graala.

Koncepcja ochrony pielgrzymów nie była zupełnie nowa. Od końca X wieku na Zachodzie zaczęto sporządzać listy podróżników i pielgrzymów, których według Kościoła nie należało atakować. Ponadto w 1059 roku papież Mikołaj II (1059–1061) stwierdził, że ochrona podróżników, „ludzi i ich mienia jest powinnością papieża". Także oddziały walczących rycerzy chrześcijańskich nie były niczym nowym. Podobne konfraternie działały na Zachodzie już wcześniej. W latach czterdziestych XI wieku biskup Liege, Wazo, odebrał przysięgę od grupy wojowników ślubujących mu swoje wsparcie. Także w klasztorze Grande-Sauve niedaleko Bordeaux poświęcono miecze dziesięciu rycerzy, którzy przysięgali bronić mnichów i majątku Kościoła oraz chronić pielgrzymów odwiedzających opactwo. Można więc sądzić, że z pierwszymi templariuszami było podobnie. Mogli być bractwem, do którego w 1114 roku wstąpił Hugo hrabia Szampanii, za co biskup Iwo z Chartres udzielił mu w liście ostrej reprymendy, gdyż poświęciwszy się służbie w wojsku Chrystusowym (militiae Christi), „ewangelicznym rycerstwie" (evangelicam militiam), hrabia porzucił żonę. Niektórzy widzieli w tym wydarzeniu zalążek templariuszy, ale Iwo nie wymienia nazwy bractwa. Bardziej prawdopodobne, że określenia, których użył w swym liście, dotyczą złożenia przez Hugona ślubów krucjatowych i generalnie entuzjazmu krucjatowego, choć przynajmniej w domyśle mogą odzwierciedlać rosnące uczucia religijne dużej części rycerstwa pragnącej walczyć o zapewnienie ciągłej ochrony miejsc świętych.

Ogólnie panuje przekonanie, że templariusze powstali w reakcji na ataki przeciwko pielgrzymom wędrującym do miejsc świętych. Ich zbrojna ochrona wydawała się uzupełnieniem opieki, jakiej udzielał pątnikom szpitalny zakon joannitów, którzy w jakiejś formie istnieli od 1080 roku, gdy przy klasztorze Matki Boskiej Łacińskiej w Jerozolimie zawiązało się ich bractwo. Opieka medyczna i schronienie udzielane pielgrzymom zapewniły im królewską przychylność, a w 1113 roku zostali oficjalnie uznani przez papieża. W istocie na podstawie tego, co wiadomo o początkach templariuszy, można dojść do wniosku, że oba zakony były blisko ze sobą związane, przy czym rycerze świątyni często występowali jako świadkowie podczas nadań dla szpitala. Skoro na początku templariusze polegali na związku z joannitami, aby przetrwać, to możliwe, że gdy zaczęli zyskiwać własną pozycję, ich militaryzm wpłynął z kolei na rycerzy zakonu szpitala. Frankijscy przywódcy Outremer dobrze zdawali sobie sprawę z konieczności chronienia pielgrzymów w drodze, ale nie mieli dostatecznie dużo ludzi, by temu zadaniu podołać.

Zachowane dokumenty na temat początków templariuszy nie pochodzą z tamtych czasów. Różnią się też zawartością, gdyż zazwyczaj zwracają uwagę na inny aspekt tej historii. Wilhelm z Tyru, jakobicki patriarcha Antiochii Michał Syryjczyk (zm. 1199) czy archidiakon Oksfordu Walter Map – każdy z nich wniósł coś innego do opowieści o początkach templariuszy, podobnie jak napisana w starofrancuskim historia Królestwa Jerozolimskiego przypisywana Ernoulowi, giermkowi Baliana II z Ibelinu (zm. ok. 1119). Nie wprost piszą o niej również Szymon, mnich z Saint-Bertin (w latach 1135–1137), oraz Orderyk Witalis, anglonormański mnich z klasztoru św. Ebrulfa, którego kronika powstawała w latach dwudziestych i trzydziestych XII wieku.

Najczęściej cytowaną relacją na temat początków templariuszy jest zapewne kronika Wilhelma z Tyru, choć niekiedy kwestionuje się jej chronologię. Wilhelm krytykuje templariuszy za nadużywanie przywilejów, których systematycznie zakonowi przybywało, i generalnie podziela negatywny obraz zakonu w tamtym czasie. W swych „Dziejach spraw zamorskich", przy wpisie dotyczącym roku 1118, Wilhelm relacjonuje okoliczności założenia zakonu świątyni. W tym samym roku doszło do dwóch ważnych wydarzeń: koronacji Baldwina II na króla jerozolimskiego i konsekracji nowego patriarchy Jerozolimy Gormonda z Picquigny po śmierci Arnulfa z Chocques. Oto co napisał Wilhelm:

„W tym samym roku zebrało się grono pobożnych i bogobojnych szlachetnych rycerzy, którzy wyznali szczerą wolę życia w nieodmiennym stanie ubóstwa, czystości i posłuszeństwa. Przed patriarchą złożyli śluby służenia Bogu jako kanonicy regularni. Najznaczniejszymi z owych mężów byli Hugo z Payns i Gotfryd z Saint-Omer. Ponieważ nie mieli oni ani kościoła, ani stałej siedziby, król wyznaczył im kwaterę w swym pałacu, po jego północnej stronie, obok Świątyni Pańskiej [nazwa, jaką Frankowie nadali Kopule na Skale, która znajduje się na północ od meczetu Al-Aksa]. Na ściśle określonych warunkach kanonicy Świątyni Pańskiej oddali im swój plac przy pałacu, gdzie nowy zakon mógł wypełniać swe obowiązki religijne.

Baldwin II oddał rycerzom na siedzibę część swojego pałacu, który znajdował się w meczecie Al-Aksa, wzniesionym według krzyżowców na miejscu Świątyni Salomona. Ponadto kanonicy Świątyni Pańskiej oddali rycerzom teren dokoła pałacu. Wilhelm z Tyru pisze, że przez pierwsze dziewięć lat zakonnicy nosili świeckie stroje i było ich tylko dziewięciu. Przy tak małej liczbie rycerzy ich zadanie – ochrona pielgrzymów – mogło się wydawać szczególnie trudnym wyzwaniem. Ten pozorny brak zasobów militarnych skłonił do wysuwania hipotez, że pierwsi templariusze bardziej interesowali się czymś innym. Wielu nawołuje do przeprowadzenia wykopalisk pod południową częścią Al-Haram asz-Szarif (Wzgórza Świątynnego) w Jerozolimie. Niektórzy twierdzą, że Hugo z Payns i jego towarzysze potajemnie szukali Arki Przymierza lub Świętego Graala. Ubóstwo dokumentów historycznych z tego okresu sprawia, że w miejsce luk w zapisach wskakują dziwaczne teorie. Nie ma jednak wątpliwości, że wybór miejsca na pierwszą siedzibę zakonu nie był przypadkowy. Od niego przecież templariusze wzięli swoją nazwę. Nic natomiast nie można powiedzieć o tym, czym naprawdę kierowała się garstka pierwszych rycerzy zakonu.

Ernoul w swej kronice napisanej w latach dziewięćdziesiątych XI wieku wiąże pierwszych templariuszy z przeorem bożogrobców. Kiedy wojska pierwszej krucjaty zajęły Jerozolimę, bardzo wielu rycerzy poszło odwiedzić bazylikę Grobu Świętego, a później dołączyło do nich licznie rycerstwo z innych krajów. Ślubowali oni posłuszeństwo przeorowi, choć byli sfrustrowani, że ich zdolności wojskowe nie są wykorzystywane. Wybrali spośród siebie mistrza i poprosili o posłuchanie króla Baldwina II, który przyjął ich bardzo chętnie. W obecności patriarchy, wyższych duchownych i baronów zgodził się wesprzeć rycerzy darowiznami: ziemią, zamkami i wioskami. Następnie zaczął naciskać na przeora Zakonu Grobu Bożego, aby zwolnił ich ze ślubów posłuszeństwa. Ci, którzy zostali z nich zwolnieni, nosili odtąd na habitach emblemat będący częścią znaku bożogrobców: krzyż z jedną belką poprzeczną. Z trzech bogatych królewskich siedzib w Jerozolimie rycerze wybrali rezydencję „położoną z przodu świątyni, gdzie nastąpiło ofiarowanie Chrystusa, zwanej Świątynią Salomona [...]. Ponieważ zwie się ona Świątynią Salomona (Templum), a oni w niej mieszkali, zaczęto ich nazywać templariuszami". To tutaj templariusze wyprawili ucztę dla króla z okazji jego koronacji (w Wielkanoc 14 kwietnia 1118 roku). Później zaczęli budować obok świątyni swoją okazałą rezydencję, którą, jak pisze nasz kronikarz, Saraceni po zdobyciu Jerozolimy zniszczyli.

Orderyk Vitalis (1075–1141) w swym dziele „Historia ecclesiastica" [...] wielce wychwalał rycerzy Świątyni – nazywał ich venerandi milites, czyli rycerzami czcigodnymi. Byli oni pobożni i poświęcili swe życie Bogu, choć według Orderyka byli raczej bogobojnymi wojownikami gotowymi w każdej chwili zostać męczennikami Chrystusa aniżeli mnichami walczącymi, gdy wymagała tego konieczność, jak to przedstawił Szymon z Saint-Bertin. Chyba jednak najzwięźlej ze wszystkich źródeł sprawę „założenia" zakonu ujmuje akt nadania Wilhelma, kasztelana Saint-Omer, prawdopodobnie krewnego Bisoyda z Saint-Omer (jednego z dziewięciu towarzyszy Hugona z Payns). W pochodzącym z 1137 roku dokumencie czytamy: „dla rycerzy Świątyni, których Boża opatrzność wyznaczyła do obrony ziemi jerozolimskiej i ochrony pielgrzymów za radą patriarchy Gormonda i baronów".

W dzień Bożego Narodzenia 1119 roku Hugo z Payns i towarzyszący mu rycerze złożyli śluby przed patriarchą w bazylice Grobu Świętego. Zgodnie ze wstępem do ich reguły zakonnej, obowiązującej od 1129 roku, templariusze w pierwszym okresie występowali pod nazwą Ubodzy Rycerze Chrystusa i Świątyni, która jest w Jerozolimie. Były to trudne czasy dla zakonu, odcisnęły one mocne piętno na zakonnikach. Ubóstwo zmuszało ich do pożyczania habitów, a brak środków uniemożliwiał nawet utrzymanie własnej siedziby, która zaczęła popadać w ruinę, jak napisał Fulcher z Chartres. Surowe początki zakonu znalazły również odbicie na pieczęci templariuszy przedstawiającej dwóch rycerzy na jednym koniu, co niektórzy interpretowali jako skromność i pokorę.

Choć musiało jeszcze upłynąć dziewięć lat, nim templariusze stali się pełnoprawnym zakonem, możliwe, że już przed synodem w Nablusie w 1120 roku rycerze Chrystusa zyskali akceptację w Królestwie Jerozolimskim. Zwołany w rezultacie klęski w bitwie na Krwawym Polu (Ager Sanguinis) i licznych innych militarnych kłopotów na Wschodzie, synod w Nablusie, na którym zjawili się prałaci i władcy świeccy, miał na celu rozwiązanie problemów młodego królestwa. Wśród zebranych panował nastrój desperacji. Duża śmiertelność wśród Franków w Outremer powodowała, że zarządzanie lennami spadało na wdowy i nieletnich, często bezradnych wobec związanych z tym problemów. Mniej więcej w tym czasie patriarcha Gormond wysłał list do arcybiskupa Santiago de Composteli Diega Gelmíreza z prośbą o pomoc. Jerozolimę ze wszystkich stron otaczali Saraceni z Bagdadu, Askalonu, Tyru i Damaszku. Kłopoty pogarszały jeszcze nieudane zbiory. Dwadzieścia pięć kanonów – praw spisanych po synodzie w Nablusie (na którym koncentrowano się na stosunkach między Frankami a muzułmanami) – wymieniało nawet w prologu plagę myszy i szarańczy nękającą królestwo od czterech lat. Miała to być kara boska za grzechy, a w każdym razie na to wyglądało. Artykuł dwudziesty zdawał się jednak otwierać na nowy sposób rozumowania: „jeśli duchowny użyje broni dla własnej obrony, nie będzie podlegał karze". Musiał jednak nastąpić prawdziwy teologiczny przełom, zanim można było dopuścić przemoc w celach ofensywnych.

Fragment książki Paula Hilla „Templariusze na wojnie. 1120–1312", która ukazała się w przekładzie Tomasza Hornowskiego nakładem Wydawnictwa Rebis. Tytuł pochodzi od redakcji

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA