fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Joanna Szczepkowska: Dwie strony ulicy

AFP
Krakowskie Przedmieście, miejsce obu demonstracji z 16 sierpnia, widziałam w podróży na ekranie laptopa. Nikt z tych, którzy brali udział w zgromadzeniach tego dnia, nie miał tej perspektywy, jaką ma kamera osadzona wysoko w górze. Oglądając to wszystko, nie mogłam się powstrzymać od skojarzenia z walką plemienną. Przedzielone tylko sznurem pojazdów policyjnych dwa rozwścieczone plemiona – jedno w barwach kolorowych, drugie szarych. Jedno w obronie praw mniejszości, drugie w obronie dziedzictwa. Jakby się tak dobrze zastanowić, jedno nie wyklucza drugiego, chociaż już samo takie twierdzenie może wywołać awanturę.

Dla „kolorowych" tamci po drugiej stronie to piewcy ludobójczych idei, dla „wszechpolskich" poglądy „kolorowych" to ścieżka do władzy cywilizacji wynaturzeń. Dla „kolorowych" druga strona oznacza najazd dzikich na miasto, dla „wszechpolskich" ci po przeciwnej stronie to wyuzdane i bogate elity. Nie ma tu miejsca na człowieka, jest masa przeciw masie, hasła przeciw hasłom. Słowa, które niczego nie zmienią. Okrutny „zakaz pedałowania", żeby nie wiadomo jak wywrzeszczany, nie zmieni siły przyciągania seksualnego, a zakazy mogą tylko prowadzić do ludzkich dramatów. Z drugiej strony trudno nie zauważyć w działaniach aktywistów LGBT rozdźwięku miedzy deklarowanym celem a celem prawdziwym. Bo jest różnica między walką o równe prawa a cytowanym przeze mnie często punktem trzecim Karty LGBT, w którym urzędowo stwierdza się wyższość tej grupy nad innymi. Gdyby nie przerażająca energia „wszechpolskich", wspartych przez kiboli, można by było rozumieć intencje tej strony chodnika. Niestety, te i...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA