fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Odkrycia medyczne stulecia

Prof. Andrzej Marszałek o wielkich odkryciach na sali sekcyjnej

Andrzej Marszałek
Prof. Andrzej Marszałek, patomorfolog
materiały prasowe
Dzięki autopsji odkryto AIDS i poprawiono leczenie nowotworów – mówi prof. Andrzej Marszałek, patomorfolog.

Wiele odkryć medycznych ostatniego stulecia dokonało się na sali sekcyjnej.

One dokonują się na sali sekcyjnej na co dzień, bo odkrycie prawdziwej przyczyny śmierci, innej niż dotychczas podejrzewano, ma duże znaczenie dla rodziny zmarłego i lekarzy. Odkryciem, które zmieniło bieg historii, jest zidentyfikowanie zespołu nabytego upośledzenia odporności, czyli AIDS. A później inne zespoły wyizolowały ludzkiego wirusa upośledzenia odporności HIV. W 1981 r. zauważono, że wśród młodych mężczyzn umierających w podobnych okolicznościach występują podobne objawy i zmiany w narządach.

Co wówczas najbardziej zaciekawiło lekarzy?

To, że prócz zapalenia płuc u zmarłych występuje mięsak Kaposiego – nowotwór naczyń krwionośnych, opisywany wcześniej głównie w populacji starszych Żydów mieszkających w Austrii. W tamtej grupie nowotwór rozwijał się powoli. W przypadku AIDS rozwój mięsaka był dynamiczny, a jego postać rozsiana. Później okazało się, że do tak dynamicznego rozwoju mięsaka u pacjentów z HIV potrzebne jest nadkażenie wirusem mięsaka Kaposiego. Analiza zgonów u podobnych pacjentów z podobnymi objawami przy podobnych zachowaniach doprowadziła do poszukiwania przyczyny, która mogłaby być wspólna. A jej zidentyfikowanie i badania nad chorobą doprowadziły do wynalezienia leków pozwalających na „kontrolowanie" AIDS.

Patolodzy odgrywają też rolę w badaniach nad nowotworami.

Tak, i to nie tylko dlatego, że to pozwala ustalić rodzaj i stopień zaawansowania nowotworu. Badania na sali sekcyjnej pozwoliły dowieść, że stosowanie chemioterapii we wcześniejszym okresie życia po kilku czy kilkunastu latach może doprowadzić do rozwoju drugiej choroby nowotworowej. Udało się to ustalić, ponieważ materiał badany po śmierci pacjenta można było skonfrontować z materiałem pobranym od niego przy pierwszej chorobie nowotworowej. Zauważono m.in., że podanie chemioterapii w nowotworach tkanek miękkich u dzieci czy w przypadku białaczki może po latach powodować rozwinięcie się innego nowotworu. Nie oznacza to jednak, że śmiertelnie chorym dzieciom przestano podawać chemioterapię, ponieważ korzyści wynikające z zatrzymania śmiertelnej choroby oraz wyleczenia znacznie przewyższają ryzyko rozwinięcia się nowotworu po wielu latach.

Patolodzy odkryli także, że radioterapia może powodować pojawienie się kolejnego nowotworu w miejscu naświetlania.

Dzięki temu ulepszono metodykę wyliczania i podawania dawki promieniowania w tzw. okolicę tarczową czy targetową, z maksymalnym zawężeniem obszaru, który nie powinien zostać naświetlony. Rozwiązaniem tej sytuacji jest protonoterapia, wykorzystująca wiązkę protonów – dodatnio naładowanych cząstek elementarnych, które przenikają przez skórę do guza. Udowodniono, że protonoterapia ma znacznie mniej skutków ubocznych niż radioterapia. Obecnie jest też coraz częściej stosowana.

Pana własne badania doprowadziły do optymalizacji leczenia wcześniaków.

Chodziło o dzieci przedwcześnie urodzone, które mają kłopot z oddychaniem. Podaje im się surfaktant, mieszaninę lipidowo-białkową mającą zmniejszać napięcie powierzchniowe, umożliwiać rozprężenie płuc i oddychanie. U dzieci zdrowych jest on wytwarzany przez organizm. U chorych trzeba go uzupełnić. Najpierw podawano surfaktant pozyskiwany od zwierząt, a następnie mieszaninę o zbliżonym składzie pozyskiwaną sztucznie. Kłopot w tym, że lek zaczęto stosować szeroko u wszystkich wcześniaków. Dopiero po analizie 10 tys. przypadków okazało się, że dzieci, które otrzymały leczenie, miały większe ryzyko zgonu niż te, które tego leczenia nie otrzymały. Udowodniłem, dlaczego niekontrolowana podaż leku może powodować poważne skutki uboczne.

Czy dziś, gdy badania patomorfologów przeprowadzane są głównie pod mikroskopem, zdarza się jeszcze dokonywanie odkryć na sali sekcyjnej?

Część naszej pracy stanowią badania środoperacyjne a ponad 90 proc. to tzw. badania pooperacyjne, a więc dotyczące fragmentu guza wyciętego podczas operacji. To pozwala chirurgom zdecydować, jak rozległa ma być operacja i jak wiele tkanki należy wyciąć. Później z całego materiału wykonuje się pełne badanie oraz formułuje rozpoznanie patomorfologiczne zawierające elementy niezbędne do personalizacji dalszego leczenia. Dodatkowo trzeba pamiętać, że obecnie ze względu na narażenie pacjentów na różne czynniki środowiskowe, wprowadzanie nowych terapii pojawiają się nowe choroby, których objawy nie do końca są poznane, a które jesteśmy w stanie zidentyfikować dopiero podczas sekcji zwłok. Myślę, że wiele chorób uda się rozpoznać i poznać, a następnie wyleczyć, dzięki badaniu autopsyjnemu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA