fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Wyrok TSUE w sprawie frankowiczów – ostatnie starcie w Luksemburgu?

123RF
W oczekiwaniu na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozpętało się prawdziwe piekło.

Bankowcy i ekonomiści straszą ze wszystkich stron, że wyrok ten doprowadzi do ruiny nie tylko finanse banków, ale do upadłości cały kraj. Zaniepokojeni wysłali nawet list do Trybunału, nie zważając, że jest to działanie bez precedensu, które może być uznane za niedozwolony lobbing. Wszystkie te diagnozy zaczynają się przeważnie od słów: nie jestem prawnikiem, ale...

Jak to się stało. Najsłynniejszy polski frankowicz

Polska usłyszała o kłopotach z kredytami frankowymi za sprawą najsłynniejszego polskiego frankowicza Tomasza Sadlika, który rozpoczął pionierską walkę w sądach. Walka ta zresztą trwa do dziś a po sprawiedliwość trzeba było się udać do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. W Polsce bowiem w tym czasie wszyscy uczyli się dopiero rozróżniać kredyt denominowany od indeksowanego włącznie z sędziami. Przytłaczającą większość spraw wówczas wygrywały banki, a całość intelektualnego uzasadnienia wyroków dała się sprowadzić do stwierdzenia, że umów należy dotrzymywać , a orzecznictwo i dyrektywy unijne nakazujące wziąć w obronę słabszą stronę umowy pozostawały terra incognita.

Współcześni niewolnicy i ich bunt

Tomasz Sadlik postanowił nie tylko walczyć o swoje prawo do uczciwego kredytu, ale uznał, że należy działać systemowo i powołał do życia Pro Futuris, organizację której celem jest pomoc konsumentom w nierównej walce z bankiem oraz uświadomienie wszystkim, że walka i troska o sprawiedliwy ład społeczny to nie jest pusty slogan. Do tej walki przyłączyło się stowarzyszenie Stop Bankowemu Bezprawiu i dzięki między innymi tym organizacjom społecznym ludzie dowiedzieli się ,że pracownicy banków oferując kredyt frankowy informowali jedynie, że ryzyko kredytu indeksowanego do franka jest niewielkie, ponieważ jest to najbardziej stabilna waluta świata. Poza informowaniem społeczeństwa, o tym czym naprawdę jest kredyt frankowy i że jest on tak naprawdę praktycznie niespłacalny, albowiem po 10 latach od jego spłaty kapitał pozostały do spłaty jest czasami dwukrotnie większy od tego na początku umowy, doszło do zmiany przepisów. Kwota wpisu od pozwu wynosi 1000 pln a nie 5 % wartości przedmiotu sporu. Organizacje aktywnie pomagają też wszystkim konsumentom występując w ich imieniu w sądach, co pozwala uzyskać zwolnienie od kosztów sądowych. Liczne protesty uliczne nie doprowadziły jednak do przewalutowania kredytów.

Gry sejmowe i sądowa pułapka

Wieloletnie próby poszukiwania systemowego rozwiązania problemu nie przyniosły żadnego skutku. Politycy nie stanęli na wysokości zadania i odesłali wszystkich do sądów. Trzeba przyznać ,że banki walnie przyczyniły się do tego, rozpętując medialną histerię, że ewentualna ustawa wysadzi w powietrze cały sektor finansowy. Fakty zaś są takie, że w sądach jest najprawdopodobniej najwyżej 25 tysięcy spraw. Każda z nich trwa lub będzie trwać do prawomocnego zakończenia przynajmniej 5 lat. Prawomocnych korzystnych wyroków zasądzających konkretne kwoty dla frankowiczów jest dosłownie kilka. Nawet jeśli po wyroku TSUE na oddanie sprawy do sądu zdecyduje się kolejnych 25 tysięcy osób, to narrację banków o końcu świata należy włożyć do lamusa. Analitycy finansowi wyliczają, że na dziś średnia nadpłata kredytu z tytułu występowania w umowie niedozwolonej klauzuli indeksacyjnej wynosi mniej więcej średnio około 50 tysięcy. Jeśli nawet tych spraw miałoby być więcej to doprawdy nie trzeba być ekonomistą ,żeby wiedzieć ,że jedyne co grozi bankom to ewentualne zmniejszenie zysków. Zresztą nie sposób nie zauważyć ,że banki zaczęły się przygotowywać systemowo na wypadek lawiny pozwów i można dziś zapytać dlaczego sprzedają te kredyty do wydzielonych spółek ? Czynnych umów kredytowych na rynku jest najprawdopodobniej 450 tysięcy. Ile z tych osób to jednostki aktywne, które zdecydują się na wieloletnią walkę ? Tym bardziej, że proces może potrwać nawet 10 lat, jeśli dojdzie do paraliżu wymiaru sprawiedliwości. Socjologicznie rzecz ujmując, aktywnych jednostek w życiu jest około najwyżej 10 %. Widać to chociażby patrząc na to, że do Solidarności zapisało kiedyś się 2,5 mln ludzi, którzy uznali, że warto spróbować zmienić świat ale też i swój los. Część frankowiczów kredyt swój spłaciła i chce o nim zapomnieć, część nie jest w stanie go spłacać, a jeszcze inni nie mają już sił ani pieniędzy.

Dyktat finansjery i sterowanie demokracją

Mechanizmy przeliczania kwot kredytów i rat kapitałowo-odsetkowych w umowach kredytów walutowych były skonstruowane tak, aby maksymalizować zyski banków, ponieważ nie odnosiły się one jedynie do przeliczania kwoty kredytu oraz rat kapitałowo odsetkowych, ale również wszelkiego rodzaju prowizji, opłat i ubezpieczeń. Stosowanie przez banki spreadów walutowych, jak również jednostronne ustalanie kursów walut oraz sposób doboru kursów walut stosowanych do przeliczania poszczególnych pozycji umowy kredytowej, w zależności od tego, który z kursów był korzystniejszy dla banku , nie znajdują uzasadnienia w przepisach prawa, na które powołują się banki, uzasadniając dopuszczalność oferowania kredytów walutowych. Banki wprowadziły na rynek polski, kredyty indeksowane kursami walut obcych, pomimo iż zdaniem Rzecznika Finansowego Aleksandry Wiktorow, która zajęła oficjalne stanowisko w swoim raporcie, w świetle obowiązujących wówczas przepisów prawa w szczególności definicji umowy kredytu określonej w prawie bankowym, zachodziły istotne wątpliwości, czy tego rodzaju konstrukcje umowne były prawnie dozwolone. Rzecznik Finansowy już kilka lat temu podkreślał, że należy przede wszystkim doprowadzić do zgodnego z prawem wykonywania umów oraz zapewnienia sprawiedliwego rozkładu kosztów i ryzyka pomiędzy podmioty profesjonalne oraz kredytobiorców. Według rzecznika banki muszą zmienić podejście do uwzględniania roszczeń klientów w przedmiocie usuwania z umów postanowień uznanych za niedozwolone. W raporcie podkreślano, że banki nadużywają swojej pozycji względem słabszej strony umowy, jak również braku woli ugodowego rozwiązania problemu. Raport przez moment cieszył się dużym zainteresowanie mediów, a potem pozostał głosem wołającego na puszczy. Zaś prawnicy banków nie zważając na raport rzecznika, podnosili nawet tak kuriozalny argument za spłacaniem kredytów indeksowanych do waluty szwajcarskiej z abuzywnymi klauzulami, że Polska otrzymała znaczne umorzenie zobowiązań od zagranicznych instytucji finansowych, zaciągniętych jeszcze przez władze PRL. Tak więc, frankowicze z wdzięczności za to umorzenie winni spłacać swoje kredyty z abuzywnymi klauzulami, ponieważ umorzenie znacznej części zobowiązań ciążących na Polsce nastąpiło około 25 lat temu, a zatem mniej niż wynosi okres spłaty wielu kredytów hipotecznych udzielonych przez banki działające na polskim rynku. Widocznie bankierzy zapomnieli już o doktrynie ,,haniebnego długu''. Bankom formułującym takie propozycje dla dobra demokracji warto przypomnieć, że kryzys globalny został wywołany bankowym kryzysem niewiarygodnych zwanych śmieciowymi produktów finansowych związanych z kredytami hipotecznymi.

Problemy Temidy

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie rozwiązuje, niestety, systemowo problemu. Zaledwie uchyla wąskie drzwi do długiej i wyboistej drogi sądowej w Polsce. Polski wymiar sprawiedliwości nie jest przygotowany do przyjęcia chociażby kolejnych 25 tysięcy pozwów. Pisaliśmy o tym również na łamach Rzeczpospolitej, że grozi nam paraliż sądów bardziej niż katastrofa sektora bankowego. Już ponad dwa lata temu pisaliśmy ,że trzeba usprawnić organizację sądów, podając rozwiązania, takie jak np. osobne wydziały do rozpoznawania spraw dotyczących kredytów frankowych czy umów finansowych. Innym rozwiązaniem jest specjalizacja sędziów w ramach istniejących już wydziałów lub osobnego oznaczania spraw dotyczących kredytów frankowych. Przykład elastyczności i szybkości zmian organizacyjnych możemy znaleźć chociażby w Hiszpanii, gdzie po wyroku TSUE w sprawie klauzuli dolnego progu w umowach kredytowych (TSUE uznał, że klauzula taka w sposób niedopuszczalny przenosi na klienta banku ryzyko rynkowe), wprowadzono specjalne środki dla rozstrzygania sporów na tle nieuczciwych klauzul w umowach kredytowych. Natychmiast wyznaczono 54 wyspecjalizowane sądy , po jednym w każdej prowincji do rozstrzygania tego rodzaju sporów. Działania władz hiszpańskich winny być inspiracją dla polskich, które nie rozwiązały systemowo problemu jak np. Chorwacja czy Węgry. Trzeba natychmiast usprawnić wymiar sprawiedliwości przy rozstrzyganiu sporów na tle umów finansowych, przede wszystkim kredytów frankowych. Jeśli tak się nie stanie to droga do prawomocnego wyroku wydłużyć się może nawet do 10 lat. Nie jestem ekonomistą, ale... to będzie służyć tylko bankom.

Zbrodnia i kara

Bankierzy winni zrozumieć, że państwo ma obowiązek służyć obywatelom. Na całym świecie bankowcy też doskonale zdają sobie sprawę, że lepiej szybko porozumieć się i zawrzeć ugodę, niż narażać się na długotrwały proces z państwem, w którym chce się robić nadal dobre interesy. I na koniec trzeba przyznać, że po abdykacji państwa w sprawie frankowiczów, to sądy , choć mozolnie, powoli i z oporem, rozpoczęły przywracanie elementarnej sprawiedliwości w sprawach tzw. kredytów frankowych. Teraz pozostaje mieć nadzieję ,że będą chciały uwzględniać masowo orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Beata Komarnicka-Nowak, wspólnik, radca prawny, Komarnicka Korpalski Kancelaria Prawna

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA