fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Reprywatyzacja: kłócą się, a dekret Bieruta wciąż żywy

123RF
Komisja weryfikacyjna zarzuca władzom stolicy korupcję. Władze Warszawy uważają, że komisja jest nieudolna.

Wojna o reprywatyzację trwa w najlepsze. We wtorek komisja weryfikacyjna przedstawiła raport ze swojej działalności, w którym zarzuciła warszawskiemu magistratowi brak właściwego nadzoru nad reprywatyzacją. Ratusz nie pozostał komisji dłużny i obarczył ją winą za bałagan.

Korupcja i brak nadzoru

– W warszawskim ratuszu w latach 2007–2016 w sposób systemowy brakowało nadzoru. Skala tych zaniedbań jest gigantyczna – mówił podczas prezentacji raportu Sebastian Kaleta, przewodniczący komisji weryfikacyjnej.

Raport jest bardzo obszerny. Zawiera głównie opis podejmowanych przez komisję działań oraz wnioski z kilkudziesięciu rozpraw. Przed komisją odbyło się ponad 100 przesłuchań, wydano 116 decyzji, a majątek, którym zajęła się komisja, wynosi ponad miliard złotych.

Komisja zarzuciła ratuszowi korupcję, a także błędy w zarządzaniu mieniem komunalnym.

– Doszło do zaniechania przez panią prezydent czynności wewnątrzkontrolnych. Do 2017 r. nie było rzetelnej kontroli. Dopiero kiedy powstała komisja, ratusz przeprowadził audyt wewnętrzny – twierdził przewodniczący Kaleta. – W sumie wypłacono ponad miliard złotych, z czego aż 123 miliony trafiły do mec. Roberta Nowaczyka, jego bliskich współpracowników i mocodawców.

Przewodniczący komisji mówił o gehennie, jaką przechodzili lokatorzy ze sprywatyzowanych kamienic oraz o praktykach czyścicieli kamienic.

– Wprowadzali horrendalne podwyżki czynszu, odłączali media, zalewali mieszkania, zakłócali ciszę nocną, utrudniali wejście do budynków i odbiór korespondencji. Wywierali naciski na lokatorów – wyliczał Sebastian Kaleta.

Przypomniał również trzy postulaty legislacyjne komisji.

– Komisja trafnie zarzuca, że przez grupę urzędników reprywatyzacja wymknęła się częściowo spod kontroli. Aleo tym było wiadomo, jeszcze zanim komisja powstała. A od niej oczekiwano konkretnej diagnozy problemu i działań, a tego zabrakło – mówił Paweł Rabiej, wiceprezydent Warszawy.

Więcej reklamy niż efektów

Według warszawskiego ratusza komisja weryfikacyjna nie rozwiązała nawet części problemów gruntów dekretowych. Nie powstała duża ustawa reprywatyzacyjna, choć to zapowiadano. Co więcej, w wyniku działalności komisji nie pojawiły się nawet sensowne postulaty zmian w ustawach, które ograniczyłyby możliwości zwrotów.

Tymczasem nadal nawet 20 proc. gruntów miasta stołecznego Warszawy jest objętych roszczeniami. W Biurze Spraw Dekretowych prowadzonych jest ok. 8 tys. spraw dotyczących zwrotów lub odszkodowań, które samoistnie nie znikną. Bez dużej ustawy reprywatyzacyjnej części z tych nieruchomości nie uda się zachować w zasobach miasta.

– Z punktu widzenia majątku Warszawy, działalność komisji nie przyniosła w zasadzie jeszcze żadnych wymiernych rezultatów. W dniu ogłaszania przez przewodniczącego dorobku komisji (10 września) ze 116 decyzji komisji, tylko jedna była prawomocna. Sprawy pozostałych nieruchomości będą przez najbliższe lata rozpoznawane przez sądy i organy administracyjne – wyjaśnia Paweł Rabiej. – W związku z tym nieprawdziwe są stwierdzenia, że komisja do tej pory „przywróciła miastu" nieruchomości na kwotę miliarda złotych. Na razie jest to jedno podwórko przy ul. Nieborowskiej 15, a i tak ta sprawa nie wymagała żadnych działań komisji. Prezydent dużo wcześniej zainicjował postępowanie zmierzające do wyeliminowania decyzji dekretowej z obrotu prawnego, jednak to komisja przypisała sobie sukces w tej sprawie – dodaje.

Kluczowe nieruchomości, którymi zajmowała się komisja (słynna Chmielna 70 czy nieruchomości lokatorskie, np. Poznańska 14, Lutosławskiego 9, Polna 46, Nowogrodzka 6a) nie wróciły definitywnie do majątku miasta. Decyzje komisji będą badały sądy administracyjne – twierdzi wiceprezydent Rabiej.

Według ratusza komisja nie korzysta nawet z możliwości prawnych i faktycznych, które posiada, mianowicie rzadko rozstrzyga sprawy co do meritum. Głównie stosuje uniki i przekazuje sprawy do ponownego rozpoznania prezydentowi m.st. Warszawy, zrzucając z siebie odpowiedzialność i wydłużając znacząco postępowania. Uczyniła tak nawet w sprawie kamienicy przy ulicy Kazimierzowskiej 34, zwróconej Jakubowi R. (byłemu dyrektorowi Biura Gospodarki Nieruchomościami). Mimo że w prowadzonych postępowaniach komisja weryfikacyjna zasądziła od beneficjentów decyzji reprywatyzacyjnych łącznie 94,744 mln zł, to na konto miasta wpłynęło jedynie ok. 12,2 mln zł. O braku skuteczności działań komisji świadczy więc także fakt, że większość zasądzonych kwot wciąż nie została ściągnięta przez organy egzekucyjne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA