fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

Disney w tarapatach. Dzieci się „wylogowują”

Hannah Montana, w której rolę wcieliła się Miley Cyrus, była jeszcze do niedawna wielkim hitem
www.disney.com
Przesunięcie zainteresowania młodych odbiorców w kierunku Internetu oraz brak ewidentnych hitów sprawiają, że maleje widownia w disneyowskich kanałach, zorientowanych na młodszego widza. Tych samych, które ledwie kilka lat temu wykreowały tak znane gwiazdy popkultury, jak Miley Cyrus, Zac Efron czy Selena Gomez.

Zaciekła walka kanałów sportowych o zaadoptowanie się w krajobrazie błyskawicznie zmieniających się mediów przyciąga dużą uwagę inwestorów i analityków. Tymczasem badania Nielsena wskazują również na znaczący spadek popularności największych dotąd przebojów kierowanych do dzieci, nastolatków i młodzieży nadawanych na Disney Channel i Freeform.

Według firmy konsultingowej SNL Kagan, każdy z tych dwóch kanałów stracił około czterech milionów abonentów w ciągu ostatnich trzech lat. Przyczyny są dwojakie: brak przebojowych programów oraz coraz szerszy odpływ widzów tradycyjnej telewizji ku bardziej wyrafinowanej ofercie cyfrowej.

Przesunięcie w kierunku serwisów streamingowych, jak Netflix Inc., lub bazujących na łączach internetowych platform, jak należący do Google YouTube, jest w szczególności zauważalne pośród młodszej części dotychczasowej widowni sieci Disneya.

Szefowie Disney Channel o tym wiedzą, na razie jednak są na początku zmian,  starają się polepszać swoją ofertę oraz próbują ustalić, na ile agresywnie mogą zaistnieć w formacie online oraz w urządzeniach mobilnych.

Dyrektor Disney Channel Gary Marsh stwierdził: „Oczywiście, że dostrzegamy tę migrację. Jednym z naszych największych wyzwań jest usatysfakcjonowanie i odzyskanie naszej utraconej widowni, zamiast pustego przekonywania ich, że i tak to my jesteśmy lepsi”.

Kiedy dotychczasowa widownia Disneya „przecięła pępowinę”, prężnie dotąd rozwijający segment biznesu giganta znacząco zwolnił. Przychody Disneya z tego typu działalności zmalały znacząco, bo aż o 6 proc. w pierwszej połowie tego roku fiskalnego, co zaalarmowało nawet inwestorów na Wall Street.

Dochody Disney Channel i Freeform są częściowo zabezpieczone dzięki długoterminowym kontraktom z kablówkami, ale duży spadek oglądalności może w końcu pociągnąć na dno same sieci (chyba że wygenerują rzeczywiście duży dochód, tym razem jednak oparty już na technologii cyfrowej).

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA