Kultura

Jacek Chmielnik, aktor "Vabanków"

Pogrzeb Jacka Chmielnika, sierpień 2007 r.
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Znany aktor, dramaturg i reżyser Jacek Chmielnik zmarł w 2007 roku, w wieku 54 lat. Poraził go prąd w piwnicy domku pod Włodawą, gdzie wypoczywał z rodziną

Tekst z archiwum "Rzeczpospolitej"

Jacek Chmielnik zasłynął rolami w dwóch częściach filmu "Vabank" i w "Kingsajzie" Juliusza Machulskiego. W TVP prowadził  teleturniej "Kochamy polskie seriale".

– Mogę powiedzieć, że straciłem kogoś bliskiego, kogoś z rodziny – mówił po śmierci Chmielnika Jan Machulski. – Przyjmowałem go do szkoły filmowej. Przez cztery lata uczyłem i byłem jego opiekunem. W przedstawieniu dyplomowym na zakończenie szkoły znakomicie zagrał Gucia w "Ślubach panieńskich" Fredry. Spotykaliśmy się na co dzień także poza zajęciami, na gawędach przy winku czy piwie. Stałem się powiernikiem Jacka nawet w sprawach natury sercowej. Starałem się wprowadzić go w świat teatralny i filmowy. Na planie "Vabanku", w reżyserii mego syna Juliusza, znaliśmy się już jak łyse konie. Julek wiedział, że to świetny chłopak i angażował go do kolejnych filmów. Jacek miał zawsze duże poczucie humoru. Bywałem na premierach jego sztuk, kibicowałem mu, gdy objął łódzki Teatr Nowy. Pięknie zagrał wtedy Piłsudskiego, to była zupełnie inna, poważna rola. Był mądrym człowiekiem, który miał zdrowy dystans do rzeczywistości. Jeszcze niedawno spotkaliśmy się na wspólnych występach, podczas których śpiewał piosenki z filmu "Vabank II, czyli riposta". Przy każdym spotkaniu rzucaliśmy się sobie w ramiona. Mówił mi: tato.

Między aktorstwem a dramaturgią

Jacek Chmielnik ukończył w 1975 r. Wydział Aktorski łódzkiej PWSFTViT. Debiutował w warszawskim Teatrze Ateneum.

Występował także w Kaliszu, Łodzi, Poznaniu i Krakowie. W latach 1993 – 1996 był dyrektorem Teatru Nowego w Łodzi, a później etatowym reżyserem w łódzkim Teatrze Powszechnym.

Ważniejsze role filmowe stworzył także w "Nad Niemnem", "Między ustami a brzegiem pucharu" i "Kolorach kochania". W ostatnich latach życia często występował w serialach, Były to m.in. "Samo życie", "Świat według Kiepskich", "Rodzina zastępcza" i "Warto kochać".

Był sprawnym dramaturgiem. Debiutancka komedia "Romanca" przeszła jak burza przez 12 teatrów w kraju i dwa w Stanach Zjednoczonych. Powodzeniem cieszyły się też jego późniejsze sztuki: "Wiosna w zoo", "Psychodrama, czyli seks w życiu człowieka", "Giewont", "Psychoterapia, czyli seks w życiu człowieka". Częstokroć sam je reżyserował.

Miły, uczynny kolega

– Pamiętam go z okresu kręcenia obu "Vabanków" – mówił Witold Pyrkosz. – Graliśmy też wspólnie w prywatnym teatrze w przedstawieniu "Egzekutor" Marka Rębacza. Choć potem nie kontaktowaliśmy się, zapamiętałem go jako miłego, uczynnego kolegę. Człowieka zawsze wesołego, pełnego energii i inwencji.

"Vabanki" wspominałą też Elżbieta Zającówna. – Nie znaliśmy się zbyt dobrze, ale łączy nas fantastyczne wspomnienie pracy przy obu częściach filmu. Jacek był wtedy młody, radosny, pełen pomysłów. I taki pozostał. Spotykaliśmy się podczas różnych aktorskich przedsięwzięć, sporadycznie występując na estradzie w programach kabaretowych. Zawsze zarażał wszystkich radością. Tym większy żal, że nie zdążył zrealizować wszystkich planów. Zostanie w pamięci widzów, bo dostał się do grupy tych szczęśliwych aktorów, którzy zaistnieli, gdyż jego role w filmach Juliusza Machulskiego to już klasyka.

Sierpień 2007

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL