fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Policja podsłuchiwała 80 dziennikarzy i prawników

Fotorzepa/Krzysztof Skłodowski
W Komendzie Głównej Policji działała specgrupa do rozpracowania osób biorących udział w podsłuchiwaniu polityków w restauracji Sowa i Przyjaciele - poinformowało Radio Zet. Policjanci mieli nieograniczone możliwości.

Z audytu przeprowadzonego w Biurze Spraw Wewnętrznych Policji wynika, że policjanci podsłuchiwali dziennikarzy i prawników. Inwigilowano prawie 80 osób - nieoficjalnie dowiedziało się Radio Zet.

Specgrupa, na czele której stał ówczesny szef Biura Spraw Wewnętrznych KGP, otrzymała praktycznie nieograniczone możliwości. Chodziło o to, by dowiedzieć się, kto stoi za Markiem Falentą.

Podsłuchy zakładano w ramach śledztwa dotyczącego napaści na tle rasowym w Białymstoku, aby zataić sprawę przed prokuraturą i sądami.

Przez inwigilowano kilkadziesiąt osób. Podsłuchy zakładano na rzekomo osoby nieznane. Jak ustaliło Radio Zet, nagrania rozmów zostały skasowane, ale ślady inwigilacji zostały w notatkach służbowych. Ustalenia audytorów potwierdzali także członkowie specgrupy.

Podsłuchiwano między innymi dziennikarzy piszących o aferze podsłuchowej, zatem ktokolwiek kontaktował się z Markiem Falentą, był natychmiast włączany do grona inwigilowanych - poinformował Radio Zet jeden z policjantów zaangażowanych w audyt.

Istnieniu takiej specgrupy zaprzeczał do tej pory były komendant główny i były minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz.

Wyniki audytu pozna dziś minister spraw wewnętrznych i administracji.

Źródło: Radio Zet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA