Do wybuchu doszło w kamienicy w poznańskiej dzielnicy Wilda, przy ul. 28 czerwca. Ulica na wysokości zawalonego budynku została zamknięta.

W wyniku wybuchu zginęły cztery osoby. Trzy ciała znaleźli strażacy podczas przeszukiwania gruzowiska.

Na miejscu pracują 24 zespoły strażaków, w drodze są wyspecjalizowane zespoły z  Warszawy, na miejscu pracuje też ekipa z psami ze stolicy.

W czterokondygnacyjnym budynku zawaliły się trzy piętra.

Rośnie liczba rannych - wstępne informacje  osób mówiły o ośmiu poszkodowanych, teraz wiadomo, że obrażenia odniosły 22 osoby. Wśród poszkodowanych jest dziecko, kilka osób jest w stanie ciężkim. Wszyscy ranni zostali przewiezieni  do poznańskich szpitali

Strażakom udało się wydostać spod gruzów mężczyznę, z którym mieli kontakt głosowy.

- Nie wykluczamy, że może być tam jednak więcej osób – mówił Paweł Frątczak, rzecznik straży pożarnej na antenie TVN24.
 
 Na miejscu pracują policjanci, którzy rozmawiają z okolicznymi mieszkańcami. Starają się ustalić, ile osób mogło być w budynku w momencie jego zawalenia.
 
Wiadomo, że kamienica jest prywatna. Było w niej zameldowanych dziewiętnaście osób, ale mogło mieszkać  więcej.  Ocalała część budynku została wyłączona z użytku, ona też grozi zawaleniem.

Relacja mieszkańca Poznania: - W kościele przy Czechosłowackiej wybuch było nie tylko słychać, ale i czuć. Na żaden nr alarmowy nie można było się dodzwonić. Jedna czwarta budynku zmieniła się w stertę gruzu. Klatka schodowa straciła ścianę frontową, ze stojących w okolicy aut wypadły szyby.

Mieszkańcy znajdują się w autobusie MPK. W tej chwili jest tam ok. 15 osób. Są pod opieką służb medycznych.

 Ok. godz. 10 na miejscu tragedii pojawił się  Jacek Jaśkowiak, prezydent Poznania.

Jak podaje MSWiA minister Joachim Brudziński na bieżąco przekazuje informacje o katastrofie budowlanej w Poznaniu premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, które otrzymuje od komendanta głównego PSP i wojewody wielkopolskiego.