fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt na Ukrainie

Ukraiński student groźny dla Kremla

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Porwany na Białorusi 19-letni Ukrainiec może zostać skazany w Rosji na 15 lat więzienia. Jest oskarżany o terroryzm.

W środę sąd rejonowy w rosyjskim Krasnodarze przedłużył areszt Pawła Gryba do stycznia 2018 roku. W postanowieniu wydziału śledczego Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji (FSB), które posiada „Rzeczpospolita", czytamy, że 19-latek, będąc na Ukrainie, miał zaproponować przez Skype'a obywatelce Rosji przygotowanie ładunku wybuchowego i założenie go na terenie jednej ze szkół średnich w Soczi. Według FSB do eksplozji miało dojść 30 lipca podczas uroczystości zakończenia roku szkolnego. „Celem miała być destabilizacja organów władzy oraz zmuszenie ich do przyjęcia decyzji dotyczącej statusu niektórych obwodów Federacji Rosyjskiej" – czytamy w dokumencie.

Rosyjskie służby sugerują, że student pierwszego roku Wydziału Filozofii Akademii Kijowsko-Mohylańskiej nie tylko planował zamach, ale i chciał doprowadzić do destabilizacji regionu. Ukraińca zatrzymano prawie miesiąc po zamachu, którego nie było. Według rosyjskiej strony został aresztowany w obwodzie smoleńskim, ale rodzina twierdzi, że rosyjscy funkcjonariusze porwali go na Białorusi 24 sierpnia, gdy Ukraina obchodziła Dzień Niepodległości. Według rosyjskiego prawa chłopakowi grozi nawet 15 lat więzienia.

Jeszcze na początku września „Rzeczpospolita" informowała o tym, że Pawło Gryb udał się na Białoruś, by spotkać się z Rosjanką, którą poznał w sieci. W rozmowie z niezależną rosyjską „Nową Gazetą" 17-letnia Tatiana powiedziała, że do spotkania z chłopakiem została zmuszona przez funkcjonariuszy FSB. To oni mieli wskazać miejsce ewentualnego spotkania, które trwało zaledwie godzinę.

– W rozmowie z adwokatem Paweł powiedział, że po spotkaniu został zatrzymany przez grupę nieznanych ludzi w okolicach dworca w Homlu. Wrzucono go do samochodu, wywieziono do lasu i przekazano jakiejś innej grupie, która wywiozła go do Rosji. Tam przez dwa dni był przetrzymywany w jakimś pomieszczeniu bez okien – mówi „Rzeczpospolitej" Olga Gryb, mieszkająca w Polsce siostra Pawła. – Oskarżają go o zamiary dokonania czegoś, co się nie stało, a miało się stać jeszcze przed jego aresztem. To absurd. Przeglądałam jego korespondencję w Skypie z tą Rosjanką, nie było tam nic podejrzanego, same wyznania miłosne – dodaje. Jak twierdzi, jej brat nie był w Donbasie i nie prowadził w sieciach społecznościowych proukraińskich grup, ale często wdawał się w dyskusje polityczne. – Jednak nigdy nie nawoływał do dokonywania zamachów czy jakichś radykalnych działań – mówi.

We wrześniu szef ukraińskiego MSZ Pawło Klimkin stwierdził, że Ukraińcy nie mogą czuć się bezpiecznie nie tylko w Rosji, ale i na Białorusi, ponieważ „swobodnie działają tam rosyjskie służby". Białoruskie MSZ zaprotestowało i stwierdziło, że w Mińsku nie wiedzą, co się stało z 19-latkiem.

Białoruscy obrońcy praw człowieka twierdzą, że toczący się w Rosji proces nie jest zgodny z prawem międzynarodowym. – Strona rosyjska powinna była oficjalnie zwrócić się do Białorusi z prośbą o areszt i ekstradycję Pawła Gryba. Miałby wtedy prawo do obrony w białoruskich i międzynarodowych sądach – mówi „Rzeczpospolitej" Waliancin Stefanowicz z mińskiego centrum obrony praw człowieka Wiasna. – Prawdopodobnie został zatrzymany przez białoruskie służby i przekazany Rosjanom nieoficjalnie. Takie przypadki się zdarzały już wcześniej – mówi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA