fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Firmy chcą zmian w systemie aktualizacji opłat

Spółka rewitalizująca Hotel Europejski chciała kwestionować zasadność podwyżki. Przegrała jednak przed sądem sprawę o termin wniesienia odwołania.
materiały prasowe
Z roku na rok gminy liczą coraz więcej za użytkowanie wieczyste.
Podwyżki rocznych opłat z tytułu użytkowania wieczystego komercyjnych gruntów wynoszą często grube miliony złotych. Nic więc dziwnego, że firmy walczą do upadłego, by ich uniknąć.
Eksperci uważają, że obowiązujący system aktualizacji rocznych opłat jest zły i warto go zmienić. Nie powinno być tak, że firmy są zaskakiwane horrendalnie wysokimi podwyżkami. – W takich państwach jak Niemcy, Słowenia czy Holandia opłaty za grunt ustala się na podstawie wartości nieruchomości wynikających z systemów publicznych, które są powszechnie dostępne. U nas tego nie ma – mówi Wojciech Nurek, rzeczoznawca majątkowy.

Do sądu i SKO

– Firma nie może wejść na stronę internetową urzędu miasta i sprawdzić, jak kształtują się w okolicy średnie wartości nieruchomości i ile w związku z tym będzie płacić za nieruchomość oddaną jej w użytkowanie wieczyste – tłumaczy Wojciech Nurek. A tak, jego zdaniem, nie powinno być.
– W Polsce dla potrzeb aktualizacji masowe wyceny zleca się indywidualnym rzeczoznawcom, a to powoduje konflikty. Brakuje też systematyczności i cykliczności w aktualizacji. Latami nie ma podwyżek, aż tu raptem po dziesięciu latach firma dowiaduje się, że ma zapłacić 500 tys. więcej – wyjaśnia Wojciech Nurek. Efekt jest taki, że np. w Warszawie 30 proc. aktualizacji trafia do samorządowego kolegium odwoławczego (SKO) a dalsze 10 proc. do sądu cywilnego.

Podważanie operatu

Najczęściej kwestionowana jest jakość operatów szacunkowych. – Przede wszystkim chodzi o dobór nieruchomości, do których porównuje się nieruchomość wycenianą. Nie zawsze jest on trafny. Łatwo jest więc w ten sposób podważyć całą wycenę – mówi Stefan Jacyno, adwokat i wspólnik w Kancelarii Wardyński i Wspólnicy. Niektóre firmy, by mieć większą szansę na wygraną w SKO lub sądzie, korzystają z usług komisji arbitrażowych. Działają one przy lokalnych stowarzyszeniach rzeczoznawców majątkowych. Korzystanie z ich usług nie jest tanie. Cennik waha się od 9 do 15 tys. zł. Gdy w grę wchodzi jednak horrendalnie wysoka podwyżka, to cena za skorzystanie z ich usług nie wydaje się już taka duża. – Z reguły to sądy zwracają się z wnioskiem o ocenę operatu szacunkowego, będącego podstawą ustalenia wysokości rocznej opłaty z tytułu użytkowania wieczystego. Zdarza się jednak, że robi to również sam użytkownik wieczysty – mówi Krzysztof Urbańczyk, przewodniczący Komisji Arbitrażowej przy Federacji Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych. – Rozstrzygnięcia są różne. Zdarza się, że kwestionujemy jakość danego operatu. Najczęściej popełnianymi błędami są błędnie przyjęte stany planistyczne. Rzeczoznawca zgodnie z przepisami musi uwzględnić cel, na jaki nieruchomość była oddana w użytkowanie wieczyste. Głównym problemem operatów szacunkowych dotyczących aktualizacji opłat z tytułu użytkowania wieczystego jest jednak fakt, że są one zlecane przez organy w trybie ustawy prawo zamówień publicznych i prawie zawsze jedynym kryterium jest cena. Za niejednokrotnie bardzo niską cenę nie można oczekiwać usługi na bardzo wysokim poziomie – wyjaśnia Urbańczyk.

Przywracanie terminu

Międzynarodowe firmy mają jeszcze innego rodzaju problem. Pisma z podwyżką gminy przysyłają z reguły pod koniec roku. Wtedy wielu członków zarządu firmy wyjeżdża do swojego kraju. Pod ich nieobecność pismo trafia często do szuflady i czeka na początek roku, a termin na wniesienie odwołania w tym czasie biegnie. Tak było w wypadku spółki rewitalizującej hotel Europejski w Warszawie. Żądała przywrócenia terminu na wniesienie odwołania. Chciała zakwestionować zasadność podwyżki. Nie zmieściła się jednak w 30-dniowym terminie. Tłumaczyła, że wszystkie osoby upoważnione do reprezentacji miały urlop i wyjechały na Boże Narodzenie i Nowy Rok. Pismo odebrała nieuprawniona osoba. Nie udało się przewrócić terminu. Spór dotarł aż do Naczelnego Sądu Administracyjnego, ale ten wydał niekorzystny dla firmy wyrok. Jego zdaniem spółka nie wykazała, że nie ze swojej winy nie dotrzymała terminu. NSA nie przekonało tłumaczenie, że pismo z podwyżką odebrał stażysta. Sąd uznał, że to do spółki należy organizowanie pracy i to ona odpowiada za błędy pracowników. masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: r.krupa@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA