fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Katastrofy

Wojskowy An-26 rozbił się na Ukrainie. Są zabici i ranni

fot. Policja obwodu charkowskiego
W okolicy miasta Czuhujiw w obwodzie charkowskim rozbił się wojskowy samolot An-26. Katastrofa spowodowała ogromny pożar.

Samolot wojskowy An-26 rozbił się z kadetami na pokładzie, którzy odbyli lot szkoleniowy.

Do wypadku doszło około godziny 20.45 lokalnego czasu. W samolocie znajdowali się kadeci z Narodowego Uniwersytetu Sił Powietrznych im. Iwana Kożeduba z Charkowa. Na miejscu prowadzona jest akcja ratunkowa.

Informację o katastrofie potwierdziło Dowództwo Sił Powietrznych ukraińskiej armii. Według komunikatu na Facebooku, samolot rozbił się podczas lądowania. „Oprócz załogi na pokładzie samolotu znajdowali się kadeci z Charkowskiego Uniwersytetu Sił Powietrznych Sił Zbrojnych Ukrainy” - czytamy we wpisie. Potwierdzono też, że są ofiary śmiertelne.

Dokładniejsze dane spłynęły wkrótce. Początkowo informowano, że na pokładzie samolotu były 23 osoby (5 członków załogi i 18 kadetów). Jednak później Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych przekazała, że w locie uczestniczyło 28 osób. 22 nie żyją, dwie zostały bardzo ciężko ranne - mają poparzone 90 proc. ciała. Trwają poszukiwania pozostałych czterech osób. Według nieoficjalnych informacji mogły one wyskoczyć z samolotu tuż przed wypadkiem.

Ugaszono też wywołany przez katastrofę pożar. Maszyna rozbiła się dwa kilometry od wojskowego lotniska.

„Składamy kondolencje rodzinom i przyjaciołom ofiar. Życzymy rannym szybkiego powrotu do zdrowia. Powstanie komisja państwowa, która ma ustalić wszystkie okoliczności i przyczyny tej katastrofy. Trwają akcje poszukiwawcze i ratownicze" - poinformowała Kancelaria Prezydenta Ukrainy. Wołodymyr Zełenski ma udać się na miejsce katastrofy w sobotę.

Nieznane są na razie przyczyny katastrofy. Jednak według byłego głównego prokuratora wojskowego Anatolija Matiosa, błąd mogła popełnić załoga. Matiosa, powołując się na swoje źródła, powiedział w rozmowie z kanałem telewizyjnym Newsone, że piloci podchodząc do lądowania na lotnisku w Czuhujiwie pomylili autostradę z pasem startowym.

Tezę tę mogą potwierdzać zeznania naocznego świadka katastrofy. Policjant Ołeh Nahajcew mówił w Newsone, że samolot przed rozbiciem się prawie zawadził o przejeżdżający autostradą samochód.

Z kolei według doniesień portalu „Depo.Charków”, powołującego się na źródło w Ministerstwie Obrony, przed katastrofą dowódca samolotu, 30-letni major z Czuhujiwa, informował o problemach z silnikiem. 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA