fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Targowe firmy nie mają problemów z długami

Tylko co 50 firma targowa ma zaległe zobowiązania, a ich łączna wartość sięga 42 mln zł. Nieopłacone zobowiązania kredytowe i pozakredytowe ma 2,3 proc. takich firm – wynika z danych BIG InfoMonitor i BIK.
Handel targowiskowy i bazarowy jest dziedziną wymykającą się ścisłym statystycznym pomiarom, nie tylko jeśli chodzi o skalę obrotów, ale także liczbę podmiotów w nim uczestniczących, czyli sprzedawców i kupujących. Według badań Katedry Ekonomiki Rolnictwa i Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych SGGW udział handlu targowiskowego w detalicznym obrocie artykułami FMCG (szybko zbywalnymi) wynosi 5-7 proc. i koncentruje się na produktach rolno-spożywczych, obejmując też odzież i obuwie.
Choć w mniejszym stopniu niż sklepy lokalne i osiedlowe, handel straganowy również ucierpiał na konkurencji ze sklepami wielkopowierzchniowymi. W latach 1999-2014 powierzchnia targowisk zmniejszyła się o ok. 9 proc. (SGGW). Jednocześnie jak wynika z badań opartych na danych GUS liczba miejsc handlu tego typu, głównie wskutek działalności targowisk małych i sezonowych wzrasta.
Średnie zadłużenie to 51 tys. Zł
Z danych wywiadowni gospodarczej Bisnode Polska wynika, że w ciągu ostatnich trzech lat 2014-2016, zarejestrowanych zostało 5 662 nowych firm, ale jednocześnie 10 283 przedsiębiorcy wyrejestrowali. Według Bisnode liczbę aktywnych firm prowadzących handel na straganach i targowiskach można dziś szacować na blisko 86 tys. Powodem licznych wyrejestrowań działalności gospodarczych nie są jednak głębokie problemy finansowe przedsiębiorców. Jak wynika ze statystyk Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz BIK mali przedsiębiorcy z targowisk charakteryzują się niezłą solidnością płatniczą. W liczbie 104 839 aktywnych i wyrejestrowanych już firm zajmujących się detalicznym handlem straganowym (uwzględniamy tu wyłącznie jednoosobowe działalności gospodarcze, bo głównie tego typu firmy obecne są na targowiskach) na 2 373 ciążą nieopłacone zobowiązania kredytowe i pozakredytowe. Ma je, więc 2,3 proc. firm.
- Czy oznacza to, że jest to intratny biznes, któremu towarzyszy wysoka moralność płatnicza? Nie da się stwierdzić wprost. Jednoznacznie pozytywnej odpowiedzi nie pozwalają udzielić dane dotyczące spłaty kredytów. Dane BIK pokazują bowiem, że firmy handlujące na targowiskach stronią od bankowych kredytów, ma je jedynie ok. 4 proc. przedsiębiorców, ale wśród kredytobiorców z targowisk ze spłatą raty nie radzi sobie co dziesiąty. Firmy z bazarów w porównaniu z innymi przedsiębiorcami wypadają pod tym względem przeciętnie – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.
Zaległe zobowiązania kredytowe firm targowych wynoszą 21 585 492 zł, a pozakredytowe 20 326 547 zł. Średnie zadłużenie kredytowe przypadające na jedną firmę z tego typu zaległościami wynosi 51 139 zł, nieopłacone zobowiązania pozakredytowe to 10 376 zł.
Niesolidni dłużnicy na Mazowszu i Śląsku
Najwięcej firm wpisanych do baz BIG InfoMonitor i BIK prowadzi swoją działalność w województwie mazowieckim, kolejne miejsca zajmują województwa śląskie - 320 firm i łódzkie 240 firm, z saldem zadłużenia w obu bazach odpowiednio: 6,1 mln zł, blisko 3 mln zł i ponad 4,4 mln zł.
Szacuje się, że pod koniec lat 90. na działającym na Stadionie Dziesięciolecia „Jarmarku Europa" handlowało około 5 tys. podmiotów gospodarczych, generując obroty sięgające 2 mld zł. Na zlokalizowanym w Nowej Hucie placu targowym Tomex działało około 2 tys. podmiotów. Czasy w których bazary stanowiły istotny czynnik wpływający na rozwój przedsiębiorczości, czy nawet miały pewne znaczenie dla gospodarki należą już do o przeszłości, ale targowiska wciąż funkcjonują. Każde duże miasto ma ich co najmniej kilka, w stolicy działa ich około 60. W badaniu przeprowadzonym wśród warszawiaków, na pytanie o chęć korzystania z usług targowisk, twierdząco odpowiedziało 78 proc. ankietowanych. Jeszcze więcej zwolenników mają targowiska jednodniowe (85 proc.) oraz zdrowej żywności (82 proc.). Co ciekawe im młodsza osoba tym większy entuzjazm do zakupów na targach. To dobrze wróży ich przyszłości w przeciwieństwie do rozważanego przez rząd, ewentualnego zakazu handlu w niedzielę, szczególnie gdyby dotyczył również właścicieli biznesu a nie tylko pracowników najemnych. W badaniu najczęściej wybieranymi przez warszawiaków dniami zakupów na stałych targach były właśnie soboty i niedziele - od 65 do 78 proc. - odpowiedzi, podczas gdy na pozostałe dni wskazało jedynie od 4 do 17 proc. Wolne niedziele nie byłby więc na rękę zarówno handlującym jak i klientom.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA