fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Ekipa politycznych kameleonów

Pixabay
Wśród ludzi, którzy tworzą nową francuską ekipę rządową, roi się od polityków znanych ze zmieniania partyjnych barw i związków z wielkim biznesem. Zapewnią dużo kontynuacji w systemie gospodarczym i społecznym.

Emmanuel Macron został prezydentem Francji, przedstawiając się elektoratowi jako kandydat niezależny, który naprawi błędy popełnione przez francuski establishment. W niedawnych wyborach parlamentarnych jego ruch En Marche! odniósł wielkie zwycięstwo (którego wymowę osłabiła jedynie niska frekwencja) i zmarginalizował zarówno Partię Socjalistyczną, jak i centroprawicę. Ma teraz pełny mandat do ukształtowania Francji według swoich pomysłów.

W jakim kierunku pójdzie Francja pod jego rządami? Dobrą wskazówką co do tego mogą być kadry, po które sięgnął. Na pierwszym planie, w tym w resortach gospodarczych, znaleźli się u niego politycy zmieniający partyjne barwy i mający bardzo silne powiązania z wielkim francuskim biznesem. Twórcą programu jest zaś człowiek, którego śmiało można nazwać szarą eminencją wielu ekip rządzących w Paryżu i w Brukseli. Nie powinno to wywoływać zdziwienia, bo przecież sam Macron jest politykiem, który zmieniał partyjne barwy i robił karierę w branży finansowej.

Z politycznego cienia

Głównym wykonawcą polityki Macrona jest premier Eduard Phillipe. Dostał nominację na to stanowisko w połowie maja, a po wygranych przez ruch En Marche! niedawnych wyborach parlamentarnych znów dostał misję kierowania rządem, w którym dokonał jedynie niewielkich zmian. 46-letni Phillipe to polityk, który wcześniej dwukrotnie zmieniał ideologiczne obozy. Ten zawodowy urzędnik i prawnik przez większą część życia sympatyzował z socjalistami i uczestniczył w kampanii wyborczej jednego z liderów tej partii.

Na początku zeszłej dekady przerzucił swoje sympatie na umiarkowaną centroprawicę. W 2001 r. został zastępcą burmistrza Hawru, by rok później przystąpić do partii swojego zwierzchnika Unii Ruchu Ludowego (UMP, obecnie używającej nazwy Republikanie). W 2007 r. został ministrem ds. ochrony środowiska w krótkotrwałym rządzie Alaine'a Juppé, by wkrótce potem przejść do sektora prywatnego i zostać dyrektorem w koncernie Areva, produkującym m.in. reaktory nuklearne. W 2010 r. został wybrany na burmistrza Hawru.

W trakcie kampanii przed tegorocznymi wyborami prezydenckimi początkowo był jednym z rzeczników Alaine'a Juppé, a gdy przegrał on partyjne prawybory, Phillipe zaangażował się w kampanię François Fillona, oficjalnego kandydata Republikanów. Porzucił jednak jego obóz, gdy Fillon został wezwany do sądu w związku z aferą z fikcyjnym zatrudnieniem swojej żony. Po wygranych przez Macrona wyborach polityczny kameleon Phillipe był na krótkiej liście osób typowanych do stworzenia nowego rządu. Phillipe był też współautorem dwóch politycznych thrillerów, w tym jednego poświęconego prezydenckiej kampanii wyborczej.

Z centroprawicy wywodzi się również obecny francuski minister gospodarki Bruno Le Maire. To syn byłego prezesa koncernu naftowego Total, absolwent prestiżowych szkół administracji politycznej i polityk długo związany z UMP, a później z Republikanami. W latach 2002–2004 był doradcą ministra spraw zagranicznych Dominique'a de Villepina, a w latach 2008–2009 sekretarzem stanu ds. europejskich w rządzie Fillona. W latach 2009–2012 był w tym gabinecie dobrze ocenianym ministrem ds. żywności, rolnictwa i rybołówstwa.

W 2012 r. bez powodzenia walczył o przywództwo w partii UMP. W 2016 r. wspierał w kampanii Fillona, by w jej trakcie go porzucić i opowiadać się za pracą na rzecz Macrona. Kiedy jeszcze reprezentował Republikanów, starał się pokazać jako twardy prawicowiec i gospodarczy neoliberał. Wzywał do cięć zasiłków socjalnych, cofania subsydiów mających służyć tworzeniu nowych etatów i sprywatyzowania biur pośrednictwa pracy. Z drugiej strony jednak wielokrotnie opowiadał się za bardziej protekcjonistyczną polityką handlową i sprzeciwiał się zawarciu umowy o strefie wolnego handlu oraz inwestycji między UE a USA (TTIP). Twierdził też, że brexit jest „niesamowitą okazją dla Francji", gdyż z UE wychodzi kraj będący głównym rzecznikiem gospodarczej deregulacji.

Strategicznie ważny resort pracy piastuje przedstawicielka wielkiego biznesu – Muriel Penicaud. Pracowała już w Ministerstwie Pracy w latach 1985–1993, czyli w czasie, gdy rządzili socjaliści i lawinowo mnożyli regulacje. W latach 1993–2002 pełniła różne stanowiska kierownicze w grupie Danone, by w 2002 r. zostać wiceprezesem koncernu zbrojeniowego Dassault. W 2008 r. wróciła do grupy Danone, gdzie została wiceprezesem. Pracowała też w Orange, przedsiębiorstwie kolejowym SNCF i w Aeroports de Paris. W 2014 r. zaczęła kierować dwiema rządowymi agencjami mającymi sprowadzać zagranicznych inwestorów do Francji (w 2015 r. połączyły się w jedną: Business France).

Szara eminencja

Jednym z głównych twórców programu gospodarczego ekipy Macrona jest Jean Pisani-Ferry, 65-letni profesor ekonomii, były szef France Strategie, rządowego instytutu długoterminowego planowania politycznego i gospodarczego . W latach 1989–1992 był doradcą ekonomicznym Komisji Europejskiej, w latach 1992–1997 kierował gospodarczym think tankiem CEPII, później był m.in. doradcą ministra finansów Dominique'a Strauss-Kahna (późniejszego szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego, którego karierę złamała afera seksualna).

Kierował też znanym brukselskim think tankiem Breugel. W ramach Instytutu Jacques'a Delorsa brał udział w latach 2011–2012 w grupie pracującej nad reformami funkcjonowania UE. Pissani-Ferry jest więc człowiekiem, który od blisko trzech dekad pracuje nad integracją europejską. Sam deklaruje się jako socjałliberał. Wiele pomysłów Macrona na nową architekturę Unii (takich jak np. unia fiskalna czy wspólne obligacje dla strefy euro) jest więc pomysłami wypracowanymi przez Pisaniego-Ferry'ego. Ten polityczny weteran uchodzi za jednego z patronów kariery młodego francuskiego prezydenta.

Człowiek uznawany za szarą eminencję ekipy Macrona jest przy tym osobą wywodzącą się z samego serca francuskiego establishmentu. I to pod względem „genetycznym". Jest synem Edgara Pisaniego, filozofa i zarazem politycznego weterana, który w latach 1981–1985 był komisarzem europejskim, a w latach 60. jako minister rolnictwa wróżył powstanie wspólnego europejskiego rynku. Przodkiem Pisaniego-Ferry'ego ze strony matki był Jules Ferry, XIX-wieczny polityk, który był architektem zarówno francuskiego systemu kolonialnego, jak i laickiego systemu edukacji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA