fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Długi Łukaszenki na pasku Putina

Aleksandr Łukaszenka
PAP/EPA
Dostęp Białorusi do zewnętrznego rynku długu jest zamknięty. Ostatnie wydarzenia ostatecznie zabiły w inwestorach nadzieję na otwarcie rynku w dającej się przewidzieć przyszłości. Reżim finansują już tylko rosyjskie elity i chińskie quasi-niezależne instytucje finansowe.

Białoruskie obligacje tracą na wartości w związku z oczekiwaniami inwestorów na nowe sankcje - pisze Bloomberg. Maleją szanse Mińska na refinansowanie zadłużenia w walutach obcych. Według władz reżimowych zewnętrzny dług publiczny Białorusi na dzień 1 kwietnia 2021 r wynosił 18,1 mld dolarów (całkowite zadłużenie).

„Od zeszłego roku dostęp kraju do zewnętrznego rynku długu pozostaje zamknięty, a ostatnie wydarzenia ostatecznie zabiły nadzieję na otwarcie go w dającej się przewidzieć przyszłości" - mówi gazecie RBK, dyrektor ds. inwestycji Loko-Invest Dmitrij Polewoj. W takiej sytuacji białoruskie władze będą musiały nadal polegać wyłącznie na rynku krajowym i pomocy Rosji w postaci pożyczek międzypaństwowych lub pożyczek rynkowych w rublach - dodaje.

Według Aleksieja Bułhakow, szefa działu analiz rynku długu w Renaissance Capital, dynamika cen białoruskich euroobligacji jest obecnie umiarkowanie ujemna. To efekt wyprzedaży papierów przez amerykańskich posiadaczy, którzy byli głównymi nabywcami w latach 2017-2020.

„Redukcja pozycji przez określone kategorie posiadaczy najwyraźniej wynika z ponownej oceny ryzyka politycznego dla białoruskich papierów wartościowych - jeśli wcześniejsi inwestorzy zakładali, że działania UE wobec Białorusi będą neutralne rynkowo, to gwałtowne pogorszenie relacji powoduje zmianę te oczekiwania. " - powiedział Bułhakow.

Do czasu ogłoszenia przez Unię Europejską nowego pakietu sankcji przeciwko Białorusi, sytuacja papierów wartościowych prawdopodobnie pozostanie niestabilna - sugeruje analityk.

W tej sytuacji reżimowi pozostają tylko dwa źródła dewiz - Rosja i Chiny. Rosja wykupi całą najnowszą białoruską emisję w kwocie 100 mld rubli, w celu „refinansowania zewnętrznego długu publicznego Republiki Białoruś".

Miało to zostać przeprowadzone w ciągu trzeci lat, ale według źródła RBK, Białoruś już zaczęła rozmawiać z rosyjskimi bankami państwowymi. Na giełdzie moskiewskiej czteroletnia białoruskie obligacje potaniały o niecałe 0,5 punktu procentowego w ciągu ostatnich dwóch dni.

Pytanie jakie teraz pada najczęściej na finansowych rynkach brzmi: czy Białoruś stanie się niewypłacalna? A jeżeli tak, to kiedy?

„Nie sądzę, aby ryzyko niewypłacalności Białorusi na euroobligacjach było wysokie - zadłużenie zagraniczne republiki nie jest takie duże. Jednak utrata przychodów z eksportu, która rozpoczęła się od nałożenia przez USA sankcji na białoruskie rafinerie, może doprowadzić do znacznie większych problemów z finansowaniem gospodarki" - przewiduje Nick Trickett, niezależny analityk.

Im trudniej będzie Białorusi lokować euroobligacje na rynku międzynarodowym (co nasila spadek przychodów walutowych, a co za tym idzie utrudnia obsługę istniejących euroobligacji), tym bardziej będzie zmuszona rozważać emisję państwowych i korporacyjnych papierów wartościowych w Rosja - zauważa ekspert. „Generalnie widzimy zewnętrzne czynniki presji na Białoruś, które wzmacniają finansową rolę Rosji" - podsumowuje Trickett.

Bank centralny Białorusi przestał publikować dane o zadłużeniu. Ostatnie są na dzień 1 stycznia 2021. Wtedy zadłużenie państwa i firm państwowych (gwarantowane przez państwo) wynosiło 27,3 mld dolarów. Ile wynosi dzisiaj - nie wiadomo.

„Nie ma spadku rublowych obligacji Białorusi, co potwierdza tezę o (...) poparciu dla reżimu na Białorusi ze strony elit rosyjskich. Zakładam, że głównymi nabywcami białoruskich obligacji rublowych są właśnie inwestorzy rosyjscy, którzy wykupią również kolejne emisje, ich opinia nie zmienia się wraz z bieżącą sytuacją polityczną - mówi Aleksiej Antonow, główny analityk brokera Alor.

Z czego składa się więc zadłużenie zagraniczne reżimu?

Jego głównymi składnikami są euroobligacje oraz pożyczki od rosyjskich i chińskich quasi-suwerennych instytucji finansowych. (...) Popyt na nowe lokaty będzie zależał od rentowności i dostępności limitów dla rosyjskich banków, które są główną kategorią inwestorów - posiadaczy białoruskich obligacji rublowych - mówi Aleksiej Bułhakow.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA