fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

#RZECZoBIZNESIE: Wiktor Wojciechowski: Włosi nie chcą koniecznych reform

Rzeczpospolita
Może to doprowadzić do głębokiego załamania w ich gospodarce, co przeleje się na całą strefę euro z konsekwencjami dla Polski i świata - mówi Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku.

Gość zauważył, że wynik ostatniego referendum we Włoszech pokazał, że nie ma przyzwolenia społecznego na przeprowadzenie koniecznych, głębokich reform. - Pokazał również, że duże poparcie mają partie antysystemowe, które szukają problemów na zewnątrz, a nie u siebie. Tymczasem rozwiązaniem problemów są wewnętrzne reformy – tłumaczył Wojciechowski.

Wyjaśnił, że Włochy są jednym z najwolniej rozwijających się krajów na świecie w ostatnich latach, wyłączając te, gdzie występowały konflikty zbrojne. - Włosi osiągnęli wysoki poziom rozwoju, a potem się zatrzymali – mówił. - Włochy mają bardzo sztywny rynek pracy, olbrzymią wartość złych długów, olbrzymi dług publiczny – wyliczał główny ekonomista Plus Banku.

- We Włoszech nie ma woli politycznej na wewnętrzne reformy i to w pewnym momencie może doprowadzić do głębokiego załamania w tej gospodarce, co przeleje się na całą strefę euro ze wszystkimi konsekwencjami, i dla Polski i dla świata – alarmował.

Sytuacja w Polsce

Agencja ratingowa S&P prognozuje, że wzrost gospodarczy w Polsce w 2016 r. będzie wynosił 3%. - To jest bardzo zaskakujące skąd te liczby. Mamy już twarde dane za 3 kwartały, które pokazują, że gospodarka mocno spowolniła. 3% wzrostu PKB jest właściwie niemożliwy – tłumaczył Wojciechowski. - Zakładam, że to będzie około 2,5%. Nie widzę żadnych przesłanek do tego, aby w ostatnich 3 miesiącach tego roku inwestycje wzrosły – dodał.

Wojciechowski nie jest nadmiernie optymistyczny odnośnie umacniania się złotego. - Poziom, który w ostatnich tygodniach był obserwowany, około 4,4 zł za euro, to jest bazowy scenariusz – mówił. - Nie widzę przesłanek do tego, aby zaufanie do polskiej gospodarki istotnie wzrosło – dodał.

Odniósł się również do możliwych perturbacji w finansach publicznych. - Widać, że w tym roku dodatkowe wydatki były sfinansowane z dwóch jednorazowych dochodów. Nie widać, aby te zwiększone wydatki miały zapewnione trwałe finansowanie w przyszłym roku – tłumaczył.

- Jest olbrzymie ryzyko, że w przypadku spowolnienia wzrostu światowej gospodarki, a w efekcie też polskiej, nie uda się utrzymać deficytu w założonych ryzach, czyli poniżej 3% PKB – podsumował.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA