fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Stopa oszczędności może zacząć spadać w przyszłym roku

Fotorzepa/Marta
Chcąc utrzymać dynamikę konsumpcji spowodowaną programem 500+, Polacy będą musieli sięgnąć do zaskórniaków.

Tak uważają ekonomiści banku Credit Agricole. W analizie, do której dotarła „Rzeczpospolita", twierdzą, że obserwowana od 2014 r. tendencja do wzrostu stopy oszczędności gospodarstw domowych najprawdopodobniej została zahamowana.

„Uważamy, że znaczenie głównego motywu oszczędzania, jakim w ostatnich kwartałach było zabezpieczenie się przed przyszłymi szokami dochodowymi, stopniowo maleje wraz z osiągnięciem odpowiednio wysokiego bufora oszczędności" – piszą eksperci banku.

Ich zdaniem w kierunku wzrostu oszczędności wciąż może oddziaływać obniżenie wieku emerytalnego, bo wywoła ono spadek wysokości świadczeń emerytalnych, a tym samym skłonność do większego odkładania pieniędzy.

Ponieważ w II kwartale przyszłego roku zacznie wygasać pozytywny wpływ programu Rodzina 500+ na dynamikę spożycia prywatnego według analizy, część gospodarstw domowych, chcąc utrzymać dotychczasowe tempo wzrostu konsumpcji, zacznie w tym celu korzystać z nagromadzonych oszczędności.

– Będzie miało to negatywny wpływ na wysokość stopy oszczędności dobrowolnych – uważają ekonomiści Credit Agricole.

Nieco innego zdania jest Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku.

– Gospodarstwa domowe raczej dążą do stabilizacji poziomu konsumpcji, a nie jego tempa wzrostu – mówi „Rzeczpospolitej". Jego zdaniem w drugiej połowie przyszłego roku nastąpi statystyczne wyhamowanie dynamiki konsumpcji prywatnej, bo będziemy odnosić poziom konsumpcji z 2017 r. do statystycznie podwyższonego jej poziomu w drugiej połowie br.

– Oczekiwanie, że ten efekt będzie łagodzony przez spadek stopy oszczędności, byłby uzasadniony, jeśli teraz obserwowalibyśmy wzrost tej stopy, a jest prawdopodobnie odwrotnie – wskazuje ekonomista.

– Zgadzam się, że dezaktywizacja zawodowa wywołana 500+ i obniżenie wieku emerytalnego będą skutkowały spadkiem stopy oszczędności, ale jednocześnie także spadkiem dochodów. Efekt tych dwóch zjawisk będzie moim zdaniem negatywny dla konsumpcji – dodaje Wojciechowski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA