fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Stażowa emerytura: czy to się opłaca?

Adobe Stock
Problem długiej i obciążającej zdrowie pracy trzeba rozwiązać. Ale pomysł powszechnego systemu emerytur stażowych może zaszkodzić, zamiast pomóc.

NSZZ Solidarność chce wkrótce przedstawić obywatelski projekt ustawy wprowadzający możliwość przechodzenia na emeryturę po uzyskaniu 35 lat okresu składkowego w przypadku kobiet i 40 lat w przypadku mężczyzn. Warunkiem ma być także uzbieranie takiego kapitału emerytalnego, by starczyło na minimalną emeryturę.

Lista uprawnionych

Ocena skutków tej regulacji zależy od szczegółów, a kluczowe jest tu pojęcie okresu składkowego. Jeśli do tego okresu miałyby się wliczać tylko faktycznie przepracowane lata i zapłacone w tym czasie składki od wynagrodzenia minimalnego, wówczas nowe uprawnienia zyskałaby niezbyt liczna grupa osób.

Jeśli jednak do okresu składkowego miały się wliczać wszystkie lata aktywności zawodowej (nawet gdy ktoś nie pracuje, a jedynie aktywnie szuka pracy), wówczas byłby to dosyć powszechny system, który mógłby skrócić efektywny wiek emerytalny w Polsce. W efekcie kobieta, która zaczęła pracę w wieku 20 lat, mogłaby przejść w stan spoczynku zawodowego w wieku 55 lat, podczas gdy ustawowy wiek emerytalny w Polsce to 60 lat. Analogicznie mężczyźni mogliby kończyć pracę w wieku 60 lat, a nie 65 lat.

Marek Lewandowski, rzecznik NSZZ Solidarność, wyjaśnia nam, że chodzi o okres ubezpieczeniowy, w którym dana osoba płaci składki ZUS albo są one odprowadzane w jej imieniu. Do tego okresu nie wlicza się np. studiów, ale wlicza się okres urlopu macierzyńskiego.

Zyski czy straty

Zdaniem ekonomistów w takim ujęciu oznacza to szeroką listę uprawnionych. Wstępne wyliczenia wskazują na ok. 200 tys. osób rocznie, co oznaczałoby wzrost liczby przechodzących rocznie na emeryturę o 15–20 proc.

Gorzej, że nie zawsze taka wcześniejsza emerytura byłaby korzystna finansowo dla samego emeryta. W naszym obecnym systemie im dłużej pracujemy, tym jest większy nagromadzony kapitał. Dzieli się on również na krótszy okres życia na emeryturze i w efekcie wyższe jest miesięczne świadczenie. I odwrotnie, im krócej płacimy składki ZUS, tym kapitału jest mniej, okres do podziału staje się dłuższy, a emerytura – niższa.

– Kobieta przechodząca na emeryturę po 35 latach pracy, w wieku 55 lat, przeciętnie ma jeszcze przed sobą ponad 28 lat życia. Czyli okres pobierania świadczenia będzie prawie tak samo długi, jak okres odkładania składek – analizuje Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. Każdy rok krótszej pracy zmniejsza więc emeryturę o 7–10 proc.

– Oczywiście pewnie są osoby, których świadczenie po przejściu na wcześniejszą emeryturę nie będzie rażąco niskie, ale raczej jest ich niewiele – dodaje Antoni Kolek, ekspert Pracodawców RP.

Prawo, nie obowiązek

– Proszę pamiętać, że emerytura stażowa ma być tylko uprawnieniem, a nie obowiązkiem – odpowiada na to Marek Lewandowski. – Każdy, jeżeli ma taką wolę, może pracować dłużej. Chcemy jedynie, by pracujący w ciężkich warunkach, obciążających zdrowie, a mający wypracowany kapitał emerytalny, mieli prawo, by z niego skorzystać – zaznacza.

Ciekawe, że także według organizacji biznesowych osoby, które długo pracują, mają problemy ze zdrowiem i trudno im doczekać do emerytury w ustawowym terminie, powinny mieć zapewnione jakieś formy wsparcia. Zdaniem Kozłowskiego mogłoby to przybrać formę swoistych emerytur pomostowych.

– Tu rzeczywiście jest problem do rozwiązania – przyznaje też Kolek. – Trzeba szukać dobrych pomysłów, ale nie mogą to być propozycje dopuszczające powszechny dostęp do wcześniejszych emerytur – zaznacza.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA