fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Europejski Kongres Gospodarczy

Kluczem do sukcesu okazała się sprawna logistyka

Decyzja o rozwoju naszej sieci logistycznej w Polsce,ale również poza granicami, w trakcie pandemii pozwoliła nam bardzo dynamicznie zareagować i istotnie zwiększyć nasze moce wysyłkowe – mówi Jacek Kujawa, wiceprezes LPP.

Zamknięcie gospodarki spowodowało znaczący wzrost sprzedaży w kanale e-commerce. Jak to wyglądało w przypadku LPP?

LPP to polski producent odzieży, ale także – co podkreślamy – firma fashion-tech, bardzo silna technologicznie, z mocnym rozwojem e-commerce. Przez trzy lata z rzędu notowaliśmy w tym kanale wzrosty o 100 proc. rok do roku. Rok 2019 przyniósł rezultat o ok. 60 proc. lepszy w stosunku do 2018 roku. Łącznie przez cztery lata niezwykle wysokiej dynamiki osiągnęliśmy ok. 11-proc. udział e-commerce w całkowitej sprzedaży. Jednak to, co się stało w pandemii – kiedy nastąpiła ta nadzwyczajna sytuacja i rządy w różnych krajach decydowały o zamykaniu sklepów – spowodowało, że rozkład sił między kanałem tradycyjnym i elektronicznym uległ diametralnej zmianie.

W naszym przypadku odnotowaliśmy rekordowe, bo cztero-, pięciokrotne wzrosty. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że ta dynamika i cały rynek e-commerce był ograniczany przez zdolności logistyczne. Jeżeli firma potrafiła wysłać więcej, a przy tym miała przygotowaną sieć logistyczną, wówczas była w stanie osiągać wyższą dynamikę wzrostu sprzedaży. Takie zjawisko potwierdzają również inne osoby z branży, z którymi rozmawiałem.

Jaki element łańcucha logistycznego działał słabiej czy też po prostu nie nadążał za popytem?

Chodziło o wydajność. Budując jakiekolwiek rozwiązanie czy kanał logistyczny, skalujemy go na pewnego rodzaju piki wzrostu. W przypadku e-commerce typowym testem dla logistyki jest Black Friday, czyli czarny piątek. Wtedy przez jeden weekend następuje gwałtowny wzrost sprzedaży, który potem można rozłożyć na następne kilka dni. Z punktu widzenia logistyki nie wygląda to tak strasznie. W przypadku lockdownu, kiedy wysoka sprzedaż, rzędu pięciokrotnego normalnego poziomu, utrzymywała się przez miesiąc, zabrakło tego mechanizmu możliwości rozładowania sprzedaży.

Kanały logistyczne skalowane na pikową obsługę stawały się dla każdej firmy wąskim gardłem. W naszym przypadku już wcześniej bardzo mocno stawialiśmy na rozwój sieci logistycznych, zbudowaliśmy magazyn do obsługi e-commerce w Rumunii, pod Moskwą oraz Bratysławą.

Nasza konsekwentna decyzja o rozwoju naszej sieci dystrybucji w Polsce, ale również poza granicami, w trakcie pandemii okazała się być strzałem w dziesiątkę, bo pozwoliła nam bardzo dynamicznie zareagować i istotnie zwiększyć nasze moce wysyłkowe. Dodatkowo, jako firma fashion-tech, postawiliśmy bardzo mocno na nasze kompetencje do bardzo szybkiego zmieniania się. Gdy nowe rozwiązania technologiczne trzymamy we własnych rękach, sami je projektujemy i dostosowujemy do biznesu, to w łatwy i szybki sposób, możemy reagować na rodzące się potrzeby.

Zmieniliśmy też nasze główne centrum dystrybucyjne, które dotychczas było dedykowane tylko dla retailu, czyli dla sklepów stacjonarnych, a po trzech tygodniach intensywnej pracy działu IT i logistyki centrum zaczęło wysyłać zamówienia do klientów e-commerce'owych. To był olbrzymi zwrot. Dokonywanie błyskawicznych zmian w centrum takiego formatu i przy tak wysokim stopniu jego zautomatyzowania jest nie lada wyzwaniem.

Jako klienci przy zakupach online natrafialiśmy na problem z dostępnością kurierów. Czy LPP także spotkało się z tym problemem?

Oczywiście. E-commerce urósł we wszystkich branżach na całym świecie

i kurierzy również napotkali swoje wąskie gardła i granicę wydajności. Choć te bardzo duże opóźnienia wynikały nie tylko z pracy kurierów. To był efekt klęski urodzaju, tzn. firmy miały mnóstwo zamówień, sprzedawały bardzo dużo towaru i – jak mówiłem – centra logistyczne dedykowane do e-commerce po prostu nie nadążały pakować produktów dla klientów. Obserwujemy, co się dzieje na rynku, i w przypadku niektórych graczy czasy dostawy potrafiły wzrosnąć do trzech tygodni. W LPP bardzo mocno postawiliśmy na dywersyfikację kurierów i zarządzaliśmy elastycznie zamówieniami zależnie od zmian sytuacji.

Rozwój e-commerce przyniósł wiele zmian niewidocznych dla klientów, takich jak te związane z logistyką. Ale z punktu widzenia konsumentów zmieniło się chyba niewiele. Strony sklepów są takie same...

W dużej mierze ma pan rację, bo w okresie lockdownu skupiliśmy się na obsłudze tego gigantycznego ruchu, który się pojawił. Musiała temu sprostać logistyka i działy sprzedaży, ale też obsługa klienta. Tu ruch z dnia na dzień wzrósł kilkukrotnie. Podjęliśmy wielki wysiłek, żeby go obsłużyć. Nie jest tak, że dla klientów nic się nie zmieniło. Pojawiły się nowinki techniczne, które z jednej strony pomagały nam w centrum logistycznym, bo wykorzystaliśmy np. sztuczną inteligencję do przyspieszenia wysyłki zamówień internetowych klientów.

Z drugiej strony, wprowadziliśmy nową na rynku polskim usługę odroczonych płatności. Klient zamawia towar, otrzymuje go, dokonuje wyboru, zostawia to, co mu się podoba, a inne rzeczy odsyła. I dopiero w tym momencie płaci. Jest to dla niego niezwykle korzystne rozwiązanie. Wdrożyliśmy również nową wersję czata online, wzbogaconego bardzo mocno o sztuczną inteligencję, która pomagała nam obsłużyć ruch w naszym contact center, ale też zaoferowała klientom nową funkcjonalność.

Materiał powstał we współpracy z firmą LPP

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA