fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Energetyka

Polacy robią kolejne kroki na drodze do czystego powietrza

Jako świadomi konsumenci kupujemy np. żywność, patrząc na jej skład i wartość kaloryczną. Podobnie świadomie możemy wybierać producentów, którzy przy wytwarzaniu dóbr korzystają z zielonej energii. Ale skąd mamy to wiedzieć?

Partnerem publikacji jest Towarowa Giełda Energii

Energia, jak każdy inny produkt, może być dziś oznaczona. Dzięki temu możemy świadomie wybrać, czy chcemy korzystać z prądu wytworzonego przy wykorzystaniu źródeł odnawialnych, przekonywali uczestnicy debaty „Gwarancje pochodzenia jako element polityki środowiskowej UE. Wyzwania na rynku krajowym", która miała miejsce w redakcji „Rzeczpospolitej".

Przeszło pół tysiąca uczestników rynku

Na początku debaty Marek Szałas, dyrektor Biura Rejestrów w Towarowej Giełdzie Energii (TGE), wyjaśnił, czym są gwarancje pochodzenia.

– Zmierzamy w Polsce do tego, żeby mieć jak najczystsze powietrze. To, czym oddychamy, tj. temat smogu, jest bardzo aktualne i staje się przedmiotem coraz szerszej dyskusji. Gwarancje pochodzenia są jednym z elementów polityki środowiskowej. Chodzi o to, że wszyscy producenci energii elektrycznej w Polsce wykorzystują do produkcji energii różnego rodzaju paliwa. A gwarancje pochodzenia w szczególny sposób wyróżniają tych, którzy produkują energię z odnawialnych źródeł energii (OZE), takich jak wiatr, woda czy fotowoltaika – powiedział Marek Szałas.

– Każdy z producentów energii odnawialnej w Polsce może uzyskiwać przychody z różnych kierunków. Jednym z nich jest sama sprzedaż energii. Drugim jest możliwość sprzedaży świadectw pochodzenia, które również prowadzimy w ramach rejestru w Towarowej Giełdzie Energii. Kolejnym elementem, najmłodszym, są gwarancje pochodzenia. System polega na tym, że każdy z producentów energii najczęściej w systemie miesięcznym odczytuje, ile jej wytworzył, zgłasza to do Urzędu Regulacji Energetyki, który wystawia czy to świadectwa pochodzenia, czy też obecnie gwarancje pochodzenia. Te drugie są dla klientów, którzy są zainteresowani poświadczeniem, że wykorzystywana przez nich energia jest czystą energią, pochodzącą ze źródeł odnawialnych. To jest sposób na wyróżnienie tego typu produkcji energii – zaznaczył przedstawiciel TGE.

A jak wygląda w praktyce system handlu tymi instrumentami? TGE umożliwia swoim klientom handel 24 godziny na dobę siedem dni w tygodniu. Aby móc handlować tymi instrumentami, należy złożyć wniosek o członkostwo w rejestrze gwarancji pochodzenia, prowadzonym przez TGE. Wszelkie informacje dotyczące rejestracji dostępne są na stronie Giełdy.

– Obecnie w systemie gwarancji pochodzenia funkcjonuje ponad 550 podmiotów. Wśród nich jest 14 podmiotów zagranicznych – podał Marek Szałas. – Instrumenty te mogą sprzedawać producenci, a kupują ci, którzy chcą się pokazać z dobrej strony, jako nowoczesne jednostki, zainteresowane tym, żeby ta energia była czysta, odnawialna, a nie brudna, powiedzmy, węglowa – tłumaczył.

Sebastian Kwapuliński, wiceprezes Stowarzyszenia Energii Odnawialnej, dodał, że gwarancje pochodzenia stanowią instrument całkowicie dobrowolny. – Czyli na pytanie, kto kupuje, możemy odpowiedzieć, że każdy, kto jest tym zainteresowany – powiedział. – Można ten instrument przyrównać do skarbonki, za pomocą której każdy może wesprzeć ideę wytwarzania energii w źródłach na przykład odnawialnych. Bo każdy z nas może być konsumentem dóbr, które zostały wytworzone przez producentów, którzy legitymują się tym, że wykorzystują zieloną energię, czego potwierdzeniem jest zakup gwarancji pochodzenia – tłumaczył.

Zwrócił uwagę na jeszcze jeden aspekt: gwarancje pochodzenia, jak każdy instrument funkcjonujący na rynku energetycznym, ma swoich entuzjastów, ale też osoby nastawione sceptycznie. – Gdy uzmysłowimy sobie, że taką gwarancję traktujemy właśnie jak skarbonkę, do której ja jako zwolennik zielonej energii chcę dorzucić swoje pieniądze, to nie ma większego znaczenia, że ja nie konsumuję jej fizycznie – wyjaśniał Sebastian Kwapuliński.

Do tej „fizyczności" korzystania z energii nawiązał Maciej Antczak, dyrektor na Polskę w firmie STX Commodities.

– Jako STX patrzymy na to z perspektywy spółki, która obraca gwarancjami pochodzenia w całej Europie, a także w Stanach Zjednoczonych. Systemy, o których mówimy, są analogiczne i często komplementarne, posiadają cechę wspólną: bazują na energii elektrycznej. Nie mamy rozróżnienia na rodzaj energii konsumowanej w sieci w momencie, gdy ona trafia bezpośrednio do odbiorcy. Nie możemy powiedzieć, skąd ta energia pochodzi. Gwarancja pochodzenia jest sposobem na to, by pojawiła się identyfikacja tej energii – wskazał Maciej Antczak.

– W podobny sposób możemy spojrzeć choćby na to, co konsumujemy codziennie. Każdy produkt zgodnie z normami Unii Europejskiej posiada oznaczenie deklarujące wartości odżywcze, składniki itp. Konsument, odbiorca danego produktu, sprawdza to, co konsumuje, i świadomie dokonuje wyborów. Podobnie dzieje się teraz z energią elektryczną. Gwarancja w aspekcie fizyczności energii poświadcza, z jakiego źródła energia pochodzi. I tu wracamy do porównania ze skarbonką: możemy patrzeć na lokalne źródła, lokalnych przedsiębiorców, na cały światopogląd, z którym się utożsamiamy, i daną gwarancję nabyć. Czyli jest to produkt nie tylko dobrowolny, nie tylko działający w kontekście wsparcia wytwórców, ale też produkt budujący świadomość – tłumaczył przedstawiciel STX Commodities.

– Wiąże się to zatem z kwestią wizerunkową, strategią obecności na rynku. W szczególności jeżeli mówimy o przedsiębiorcach produkujących dobra konsumenckie, kierowane do osób fizycznych, to istnieje tu pewien potencjał wykazania się właśnie tym, że dana spółka wpisuje się we współcześnie obowiązujące trendy i sprzyja ograniczaniu emisji ze źródeł konwencjonalnych – zauważył Maciej Antczak.

Bilans pięciolecia

Jak już to zostało wspomniane, gwarancja pochodzenia to instrument, który funkcjonuje na rynku od pięciu lat. Jak więc wygląda ten pięcioletni bilans?

– Z każdym rokiem funkcjonowania tego systemu następowało coraz większe zainteresowanie tym instrumentem. Od chwili wdrożenia systemu gwarancji pochodzenia Urząd Regulacji Energetyki współpracuje z Towarową Giełdą Energii, bo bez współpracy tych dwóch podmiotów funkcjonowanie tego systemu, podobnie jak systemu świadectw pochodzenia, byłoby po prostu niemożliwe – powiedział Marek Zawiska, zastępca dyrektora Departamentu Źródeł Odnawialnych w Urzędzie Regulacji Energetyki (URE).

Dzięki temu, że reprezentuje organ administracji publicznej, przedstawił także nieco bardziej formalne i precyzyjne spojrzenie na podsumowanie całego systemu gwarancji pochodzenia w odniesieniu do wszystkich zadań regulatora, dotyczących wsparcia wytwarzania energii ze źródeł odnawialnych.

– Trzeba powiedzieć wyraźnie, że gwarancje pochodzenia, które mimo iż dają pewne korzyści wytwórcom, nie są formalnie instrumentem wsparcia. Takie instrumenty, jak świadectwa pochodzenia czy obecnie system aukcyjny lub też najnowsze systemy taryfowe FIT i FIP (FIT, feed-in tariff, to system taryf gwarantowanych; FIP, feed-in premium, to system dopłat do ceny rynkowej – red.), są bezpośrednio systemami wsparcia – czyli generującymi określone wartości finansowe, które są widoczne w świetle obowiązujących przepisów – i wzajemnie się przenikają. Mamy tu do czynienia w szczególności z pojęciem pomocy publicznej, co jest bardzo istotne z uwagi na wszelkiego rodzaju uwarunkowania otrzymywania tego wsparcia. Z kolei gwarancje pochodzenia formalnie są instrumentem, który jedynie potwierdza, że dana ilość energii została wyprodukowana ze źródła odnawialnego. Oczywiście zgodnie z przepisami prawa wygenerowane gwarancje pochodzenia lokowane są w rejestrze TGE na odpowiednich kontach i prowadzony jest nimi obrót. Natomiast formalnie rzeczywiście jest to taki nieco wyizolowany obszar, czyli niewiążący się z pozostałymi systemami wsparcia i niemający wpływu na wysokość jego uzyskiwania – wskazał Marek Zawiska.

– Nam jako stowarzyszeniu bliskie jest spojrzenie inwestorów. I jeśli mielibyśmy odpowiedzieć na pytanie, co się wydarzyło w perspektywie ostatnich pięciu lat, to na pewno zaszła zasadnicza zmiana wraz ze wzrostem zainteresowania gwarancjami pochodzenia – zaznaczył Sebastian Kwapuliński.

– Wraz ze wzrostem ich wartości, skali obrotów widzimy, że gwarancje stają się dodatkowym strumieniem przychodów dla podmiotów wytwarzających bądź planujących wytwarzanie energii elektrycznej. O ile do niedawna jeszcze gwarancje były traktowane jako dokumenty o zaniedbywanej wartości, o tyle teraz możemy już obserwować, jak u inwestorów przygotowujących się do uzyskania zasadniczej pomocy publicznej np. w formule systemu aukcyjnego czy innych instrumentów wymienionych przez przedstawiciela URE w modelach finansowych pojawia się pozycja „przychód z tytułu gwarancji pochodzenia". I głęboko wierzymy, że wraz ze wzrostem świadomości społecznej, m.in. dzięki takim debatom jak ta dzisiejsza, zdołamy upowszechnić tę wiedzę i przekonać do tego, że warto konsumować energię, która ma ten dodatkowy znacznik – podkreślił wiceprezes Stowarzyszenia Energii Odnawialnej.

Dynamiczny wzrost

O jakiej skali rynku mówimy w przypadku gwarancji pochodzenia? Jakiej wielkości moce wchodzą tu w grę?

– Co do samego wolumenu sprzedanych gwarancji pochodzenia to w ubiegłym roku było to ok. 15 terawatogodzin. Ten rok będzie podobny, a nawet lepszy. Widzimy więc zdecydowany wzrost wolumenu w porównaniu z ok. 1 TWh w latach poprzednich. Wzrasta także cena dla producentów – wskazał Marek Szałas.

Zwrócił uwagę na jeszcze jedną ważną tendencję w obrocie gwarancjami pochodzenia. W przypadku OZE są one ważne 12 miesięcy od dnia zakończenia produkcji energii elektrycznej.

– Na początku naszej działalności, w pierwszych latach handlu, dopóki nie było podmiotów bardzo zainteresowanych handlem tymi instrumentami, większość z nich wygasała. W tej chwili bardzo cieszy mnie nowa tendencja, ponieważ prawie wszystkie gwarancje wystawione przez URE znajdują nabywców – podkreślił przedstawiciel TGE.

W ocenie Sebastiana Kwapulińskiego może to być sygnał przygotowania do tego, że gwarancje w przyszłości mogą stanowić potencjalną alternatywę dla klasycznych systemów wsparcia.

– W dyskusjach, które prowadzimy z Ministerstwem Energii (obecnie Ministerstwo Aktywów Państwowych – red.), resort pyta branżę, jak ona widzi mechanizmy pomocowe po drugiej połowie 2021 roku. System aukcyjny, który jest zasadniczym systemem wsparcia dla OZE w Polsce, ma notyfikowany budżet właśnie do tego czasu. I na pewno konieczna będzie dyskusja na temat tego, które technologie są już do tego dojrzałe, aby móc sobie radzić w warunkach rynkowych, a które tego wsparcia nadal potrzebują i w jakiej formie. I na pewno gwarancja pochodzenia może być takim instrumentem przejściowym, który w zauważalny sposób zaczyna wspierać wytwórców – zwrócił uwagę wiceprezes Stowarzyszenia Energii Odnawialnej.

Wyzwania

W jakim miejscu w tej chwili jest rynek w Polsce?

– Mamy obecnie do czynienia z wyraźną tendencją wzrostową, jeśli chodzi o zainteresowanie i wzrost świadomości użytkownika i odbiorcy końcowego. Wspomniane przeze mnie wcześniej firmy, które chcą się wyróżnić na tle konkurentów i budować większą świadomość środowiskową, są w dużym stopniu kołem zamachowym na tym polu. Takim kołem zamachowym jest też każdy z nas, patrząc na to, jaką energię chce konsumować – ocenił Maciej Antczak.

– Rynek polski od ok. 2013 roku, kiedy mały trójpak energetyczny wprowadził pojęcie gwarancji pochodzenia, przeszedł dość intensywną ewolucję. Znaczna większość punktów, które do tej pory różniły nas od rynków europejskich, została uspójniona na tle regulacyjnym, wobec czego polska gwarancja pochodzenia i jej mechanizm działania nie różnią się w tej chwili w znacznym stopniu od rynków europejskich, jeśli chodzi o samą ideę jego działania. Dalsza ewolucja i wyzwania to sprowadzenie wszystkich regulacji do wspólnego mianownika. Ponieważ mówimy o produkcie dobrowolnym, chodzi raczej o to, do jakiej ewolucji dążymy i jacy chcemy być – wskazywał dyrektor na Polskę w firmie STX Commodities.

– Jeśli Polska z perspektywy wytwórców i działania na rynku międzynarodowym chce wyróżnić się tym, że swoją energię odnawialną za pośrednictwem gwarancji pochodzenia może sprzedawać, przyjmować i uwierzytelnić ją w swoich rejestrach, musi dojść do pewnych operacji na tle organizacji, które łączą systemy gwarancji pochodzenia. Jest to jednak element dodatkowy, wynikający z ewolucji rynku. W tej chwili widzimy bardzo dynamiczny rozwój, w Polsce wolumeny są wydawane i unieważniane praktycznie w tej samej ilości, tak jak na innych rynkach europejskich, które są znacznie bardziej rozwinięte w tym aspekcie. Natomiast to, co na pewno pomaga, to wykorzystywanie dobrych praktyk, ujednolicanie systemów na podstawie działania innych krajów, które przewodzą stawce, czyli krajów Europy Zachodniej. A wynika to też z tego, na jakim poziomie rozwoju są OZE, jaki jest dostępny wolumen, jak były adresowane systemy wsparcia. W tym przypadku, produktu dobrowolnego, nie mamy żadnego systemu kwotowego. Mówimy o woli zrobienia czegoś i naszej świadomości, która stworzy popyt. Myślę, że to zostanie wypracowane organicznie poprzez to, jak będzie na tę sprawę patrzeć nasze społeczeństwo – mówił Maciej Antczak.

– A jest to bezpośrednio związane ze stanem powietrza w Polsce, z tym, jaka jest emisyjność. Ona wynika także z tego, jaki jest miks energetyczny. Gwarancja pochodzenia pokazuje, jak możemy używać energii odnawialnej jako konsumenci, stając się bardziej świadomi. Dopiero kiedy na każdym rachunku za energię elektryczną jest informacja, jaki miks kupujemy, możemy zdać sobie z tego sprawę – podkreślił.

– W podobnym gronie pracujemy na co dzień, jeszcze dodatkowo z osobami z ministerstwa nas nadzorującymi. Jako Towarowa Giełda Energii jesteśmy instytucją powołaną do obsługi tego systemu. I takie firmy jak broker z Amsterdamu, w którym pracuje pan Maciej Antczak, są właśnie jednym z takich kół zamachowych, ponieważ korzystamy z doświadczenia kolegów, którzy mają do czynienia z rynkiem w Europie Zachodniej. Współpracujemy także ściśle ze Stowarzyszeniem Energii Odnawialnej, które wspiera nas w zakresie prawa i ujednolicenia zapisów krajowych z przepisami europejskimi. Rozwijamy się wspólnie i dążymy do tego samego celu, pragniemy stworzyć odpowiednią świadomość środowiskową w Polsce. Potrzebna jest jeszcze wspólna, szeroka akcja edukacyjna – podsumował Marek Szałas z TGE.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA