fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Problem podwójnego rocznika w szkołach średnich - co zrobi rząd

Fotorzepa, Jakub Dobrzyński
Rząd rozważa przeznaczenie dodatkowych środków na uruchomienie większej liczby klas w ogólniakach dla uczniów z podwójnego rocznika.

Ministerstwo Edukacji Narodowej rozpoczyna cykl rozmów z samorządowcami. Dotyczyć one będą sposobu finansowania oświaty.

– Rozpoczynam od spotkania z prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim. Rano rozmawiałem telefonicznie już z prezydent Gdańska Aleksandrą Dulkiewicz, a także zastępcą prezydenta Bydgoszczy – mówił w środę na briefingu prasowym minister edukacji Dariusz Piontkowski.

Jak zapowiedział, na początku sierpnia zostanie zorganizowane spotkanie z prezydentami miast wchodzących w skład Unii Metropolii Polskich. Pod koniec maja większość z nich złożyła do Ministerstwa Finansów przedsądowe wezwanie do zapłaty tytułem zwrotu kosztów reformy edukacji.

Brakuje miliardów

Największe miasta domagają się od Skarbu Państwa 103 mln zł. To pieniądze, które zostały przeznaczone na zmiany infrastrukturalne, takie jak np. przebudowa łazienek. Wezwanie do zapłaty złożone przez samorząd Białegostoku opiewa na ponad 2,142 mln zł, Bydgoszczy – 3,479 mln zł, Gdańska – 3,028 mln zł, Krakowa – 4,318 mln zł, Lublina – 2,752 zł, Łodzi – 2,431 mln zł, Poznania – 9,501 mln zł, Rzeszowa – 8,438 mln zł, Warszawy – 56,589 mln zł, Wrocławia – 10,773 mln zł.

Ale wydatki związane z reformą to kropla w morzu. Od dawna samorządowcy narzekają na wzrost wydatków na bieżące funkcjonowanie szkół. Z raportu opracowanego przez Związek Miast Polskich wynika, że obecnie luka w wydatkach na oświatę wynosi 23,45 mld zł. A subwencja oświatowa nie wystarcza nawet na pensje dla nauczycieli – brakuje 1,4 mld zł.

Nakłady na edukację w Polsce są niemal najniższe w Europie i wynoszą 582 euro na mieszkańca. Mniej jest tylko na Węgrzech, w Chorwacji i w Bułgarii. Średnia unijna wynosi 1,4 tys. euro. Najwięcej na edukację wydaje się w Luksemburgu, Szwecji i Norwegii – ponad 4 tys. euro na mieszkańca.

Subwencja oświatowa to w 2017 r. zaledwie 2,11 proc. PKB, podczas gdy w 2013 r. było to 2,38 proc. PKB. Z kolei w relacji do wydatków budżetu państwa było to w 2018 r. 11,04 proc. wydatków, a w 2014 r. 12,64 proc. – Na spotkaniu z ministrem Piontkowskim rozmawialiśmy przede wszystkim o sposobie finansowania oświaty, podziale wydatków między rząd i samorząd. Konkrety jednak nie padły – mówił po spotkaniu w MEN Rafał Trzaskowski. Dodał jednak, że po raz pierwszy od lat ministerstwo chce o tej sprawie rozmawiać, więc ma nadzieję na poprawę sytuacji.

Tym bardziej że od września tego roku pensje nauczycieli idą w górę o 9,6 proc. We wtorek prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację Karty nauczyciela, która wprowadza podwyżki. Do tej pory nie wiadomo, skąd wezmą się na nie pieniądze. Minister Piontkowski zapewnia, że w tym celu zostanie zwiększona tegoroczna subwencja.

Dodatkowe klasy

Zmiana sposobu finansowania oświaty to działania na przyszłość. Nie rozwiążą obecnego kryzysu związanego z podwójnym rocznikiem i brakującymi miejscami w szkołach średnich. Na przykład w Krakowie do żadnej szkoły nie dostało się 2,5 tys. osób. W Szczecinie – blisko 900 uczniów, trzy razy tyle, ile w zeszłym roku. W Gdańsku na lodzie zostało 1200 osób, a w Lublinie 605 uczniów, z tego 150 to osoby, które mają świadectwa z czerwonymi paskami. Wciąż nie wiadomo, ile miejsc zabraknie dla uczniów w Warszawie – wyniki będą 16 lipca. – Szacujemy, że brakuje nam ok. 3 tys. miejsc w liceach. Będziemy się starali je znaleźć, ale to może odbić się na jakości nauki, a lekcje będą np. na korytarzach – mówił Trzaskowski.

W czwartek w „Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 wicepremier Jarosław Gowin zapowiedział, że możliwe jest zwiększenie liczby miejsc w szkołach.

– Jeżeli będą sytuacje awaryjne, jesteśmy przygotowani też na poniesienie jeszcze pewnych nakładów na uruchomienie dodatkowych klas w tych miastach, w których miałoby zabraknąć miejsc – tłumaczył.

Marek Wójcik pełnomocnik zarządu Związku Miast Polskich ds. legislacyjnych

Deklarację wicepremiera Jarosława Gowina o możliwości wsparcia finansowego samorządów, co miałoby pozwolić na utworzenie nowych klas w liceach, przyjmujemy z zadowoleniem. Podwójny rocznik to problem z zapewnieniem miejsc w liceach nawet dla piątkowych uczniów. Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że pieniądze muszą pojawić się szybko, bo do początku nowego roku szkolnego pozostało półtora miesiąca. By otworzyć nowe klasy, trzeba wynająć dodatkowe budynki (w obecnych już mogą się nie zmieścić) i zatrudnić nauczycieli. A to przy obecnych płacach nie jest łatwe. Równocześnie cieszy nas, że wreszcie zaczęto mówić o potrzebie wzrostu nakładów na edukację, bo obecnie pochłania ona większość lokalnych budżetów i zmusza do usztywnienia wydatków. Dziś samorządy dokładają do niej kosztem innych wydatków na rozwój lokalny.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA