Edukacja i wychowanie

nauczyciele: fikcyjne konkursy na uczelniach

123RF
Szkoły wyższe obchodzą przepisy zobowiązujące do przeprowadzania otwartych naborów i zatrudniają swoich nauczycieli.

Zanim na uczelni zostanie ogłoszony konkurs na stanowisko, bardzo często wiadomo, kto go wygra. Tak wynika z raportu Watchdog.edu.pl. A zgodnie z prawem o szkolnictwie wyższym zatrudnienie nauczyciela akademickiego w wymiarze przewyższającym połowę etatu w większości przypadków powinien poprzedzać otwarty konkurs.

Zespół watchdog.edu.pl przeprowadził monitoring 492 postępowań konkursowych w 55 jednostkach organizacyjnych uczelni publicznych.

Kryteria pod kandydata

Z raportu wynika, że często spotykanym problemem jest profilowanie treści ogłoszenia o otwartym konkursie pod konkretnego kandydata. Stawiane są wysokospecjalistyczne kryteria, które uniemożliwiają udział w konkursie innym zainteresowanym.

Tak było w konkursie na adiunkta w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Rzeszowskiego. W ogłoszeniu określono trzy kryteria: stopień naukowy doktora nauk humanistycznych w dziedzinie filozofii, dorobek naukowy w dziedzinie filozofii współczesnej oraz doświadczenie w prowadzeniu zajęć z life coachingu.

– Trzecie kryterium wydaje się niezbyt merytoryczne, ale w okresie publikacji ogłoszenia w Instytucie Filozofii zatrudniony był doktor, który je spełniał – tłumaczy Robert Pawłowski, prezes Zarządu Fundacji Fundusz Pomocy Studentom, współautor raportu.

Z kolei do konkursu na stanowisko profesora nadzwyczajnego na innym uniwersytecie mogły przystąpić osoby, które m.in. posiadają kompetencje historyka sztuki i teologa oraz dorobek w zakresie kultury bizantyńskiej. Jeszcze ściślejsze wymagania określono dla kandydatów na stanowisko adiunkta na Wydziale Zarządzania Kulturą Wizualną w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Wymagano ośmioletniej praktyki dydaktycznej na uczelni wyższej w dziedzinie historii sztuki, historii grafiki i historii grafiki polskiej, historii rzeźb, judaików i ikonografii.

Co więcej, ogłoszenie to upubliczniono 8 marca 2016 r., natomiast termin składania aplikacji upływał 21 marca 2016 r.

– Nie można uznać, że ogłoszenie to zostało opublikowane z wystarczającym wyprzedzeniem, choć tego wymaga polskie prawo i unijne zalecenia – ocenia Przemysław Brzuszczak, współautor raportu.

Od niekorzystnego rozstrzygnięcia komisji konkursowej trudno się odwołać, bo zgodnie z raportem większość szkół wyższych nie przewidziała w swoich statutach żadnego postępowania odwoławczego.

Ograniczanie dostępu do dokumentów

Ciężko też uzyskać dokumentację konkursową, choć zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej wszelkie dokumenty związane z funkcjonowaniem publicznych instytucji powinny być jawne i udostępniane na życzenie każdego obywatela. Dotyczy to także konkursów na stanowiska akademickie, a więc wszelkich protokołów utrwalanych w trakcie procedury.

W praktyce bywa z tym różnie, o czym dobitnie przekonała się dr Miłka Stępień. Wystartowała w konkursie, przeszła pozytywnie etap formalny, ale pracy nie dostała. Gdy wniosła o udostępnienie protokołów z konkursu, w których powinno znajdować się uzasadnienie tej decyzji, spotkała się z odmową władz uczelni. BdTXT - W - 8.15 J: W podobnej sytuacji znalazła się dr Karolina Jankowska z Uniwersytetu Wrocławskiego. Władze wydziału nie chciały wytłumaczyć przyczyn niepomyślnej dla niej decyzji dotyczącej rozstrzygnięcia konkursu na stanowisko adiunkta, a w ponownie przeprowadzonym konkursie zarządziły niespodziewanie tajne głosowanie. W wyniku tego głosowania zatrudniono osobę związaną z jednostką, mimo że na wcześniejszym etapie rekrutacji nie uzyskała najwyższej liczby punktów.

Remedium

– W związku z zauważonymi nieprawidłowościami należałoby wzmocnić kontrolę ministra szkolnictwa wyższego lub bardziej promować kodeksy dobrych praktyk – uważa Robert Pawłowski.

Inny sposób na nieprawidłowości mają Obywatele Nauki.

– W komisjach konkursowych powinny zasiadać osoby z innego ośrodka naukowego. Uczelnie muszą też szczegółowo określić tryb naboru. Ważna jest również jawność. Wszystkie dokumenty towarzyszące naborowi powinny być dostępne – mówi dr Aneta Pieniądz.

prof. Aleksander Bobko - sekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Nieporozumienia wokół części naborów wynikają z niedoskonałości obowiązującego prawa. Projekt naszej ustawy deregulacyjnej znosi fikcję konkursową. Zgodnie z nią do przedłużenia zatrudnienia na podstawie mianowania na czas określony, jeżeli poprzednie zatrudnienie trwało nie krócej niż trzy lata, ogłaszanie konkursów nie będzie potrzebne. Inne konkursy na stanowiska powinny spełniać zasady otwartości naboru. Rzetelne przeprowadzanie takich konkursów to zadanie jednostek naukowych i ich kierowników (rektorów, dziekanów). Wiąże się z tym wielka odpowiedzialność. Ministerstwo zamierza dodatkowo wprowadzić narzędzia, które będą wspierały mobilność kadry.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL