fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Walka o unijne fundusze

Bloomberg
Polska i 17 innych państw UE chce większych pieniędzy na politykę spójności w unijnym budżecie.

W Pradze spotkali się we wtorek przedstawiciele nieformalnego klubu tzw. Przyjaciół Polityki Spójności. Zaapelowali oni o większe pieniądze na ten cel w nowym budżecie UE na lata 2020–2027. Według grupy z polityki spójności korzystają nie tylko jej bezpośredni beneficjenci, ale wszystkie państwa UE. – Wszystkie połączenia drogowe i kolejowe oraz transformacja energetyczna i klimatyczna służą całej Europie – oświadczył premier Mateusz Morawiecki.

Czytaj także: UE potrzebuje pieniędzy na ekologię. Polska straci 13 mld euro

Celem grupy jest zwiększenie wydatków do realnego poziomu z lat 2014–2020, bo w projekcie Komisji Europejskiej znalazła się propozycja ich obniżenia w sumie o 10 proc. Dla Polski przewidziano fundusze mniejsze o 23 proc., na poziomie 64 mld euro. W deklaracji nie wspomina się wprost o konieczności podwyższenia wydatków ogółem, co oznacza, że należałoby obniżyć wydatki w innych dziedzinach, jak na badania i rozwój, wymiar spraw wewnętrznych, politykę zagraniczną czy nową agendę cyfrową. – Historycznie kraje walczą zawsze bardziej o rolnictwo i spójność niż o nowoczesne polityki. Podobnie dzieje się teraz – mówił w Brukseli Gert Jan Koopman, dyrektor generalny ds. budżetu w Komisji Europejskiej.

Nikt już nie spodziewa się zakończenia negocjacji budżetowych w tym roku, realiści mówią o możliwym porozumieniu w drugiej połowie 2020 roku, gdy UE będą kierować Niemcy. Co prawda KE zaproponowała mniej pieniędzy na tradycyjne cele budżetowe, czyli rolnictwo i spójność, ale ujęła nowe priorytety, jak imigracja i ochrona granic, agenda cyfrowa, więcej pieniędzy przeznaczyła też np. na badania i rozwój. Do tego dochodzą skutki brexitu. To powoduje, że pozostali będą musieli wyłożyć znacznie więcej, co już powoduje protesty w wielu stolicach. KE zaproponowała budżet na poziomie 1,11 proc. dochodu narodowego brutto, płatnicy netto, tacy jak Niemcy, Holandia, Austria, Szwecja czy Dania, chcą 1 proc. DNB. Kraje te nie zgadzają się też na proponowane przez Brukselę zniesienie rabatów. Rabaty to upust w należnej składce, historycznie będące efektem rabatu-matki, czyli tego wywalczonego przez Wielką Brytanię w 1985 r. (Brytyjczycy chcieli płacić mniej, bo stosunkowo mało korzystali z polityki rolnej). Potem swoje małe rabaty wynegocjowało kilka innych państw UE.

Czytaj także: Kwieciński: Nie straciliśmy żadnego euro z funduszy unijnych

Przyjaciele polityki spójności to jeden z kilku formatów działania w ramach negocjacji wieloletniego budżetu UE. Istniał on też w poprzednich negocjacjach, podobnie jak wspólnie działające kraje chcące bronić polityki rolnej czy te zasadniczo optujące za jak najmniejszym unijnym budżetem. Ostateczny wynik jest wypadkową tych interesów, bo budżet jest przyjmowany jednomyślnie. Tym razem sytuacja jest trudniejsza niż zwykle, bo w efekcie brexitu nie da się utrzymać status quo bez zwiększania składek.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA