fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Obniżki danin nie wystarczą na skok płacy minimalnej

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Politycy PiS przekonują,że pracodawców będzie stać na skokowy wzrost płacowego minimum, bo rząd obniża ich obciążenia. – To zbyt mało,by pokryć wszystkie koszty – odpowiadają eksperci.

„Mikro i mali przedsiębiorcy będą mogli płacić niższy »mały ZUS« od dochodu do pewnej wysokości. Dzięki temu firmy zaoszczędzą setki milionów złotych już w 2020 roku" – napisał w czwartek na swoim Twitterze premier Mateusz Morawiecki. „Ryczałt ewidencjonowany dla MŚP zostanie zwiększony z kwoty 250 tys. do 1 mln euro, a docelowo 2 mln euro. To mniej biurokracji i formalności oraz niższe podatki dla większej liczby przedsiębiorstw. Łączny ubytek dochodów budżetowych – ok. 1 mld zł" – wyliczał.

Zdaniem premiera, o czym mówił kilka dni temu, koszt wprowadzenia tych nowych rozwiązań dla budżetu przewyższa koszty pracodawców z tytułu podwyższenia płacy minimalnej zapowiedzianej przez PiS. Także Jacek Sasin, minister w Kancelarii Premiera, zapewniał w czwartek na antenie TVN 24, że pracodawców stać będzie na skokowy wzrost najniższych płac, bo PiS obniżył ich obciążenia o ok. 4 mld zł.

– Trudno się odnieść do wyliczeń ministra Sasina – komentuje Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Dotychczasowe obniżki danin, które bezpośrednio wpływały na dochody firm, to zmniejszenie stawki CIT dla małych podmiotów oraz wprowadzenie „małego ZUS" – wylicza.

Obniżka CIT, w sumie z 19 proc. do 9 proc., dała firmom ok. 670 mln zł rocznie. Z kolei możliwość opłacania składki ZUS proporcjonalnie do przychodów (zamiast ryczałtu) to ok. 350 mln zł rocznie korzyści dla najmniejszych firm. – W dłuższym okresie pracodawcy mogą też zyskać na obniżeniu stawki PIT do 17 proc. dla pracujących oraz podwojeniu pracowniczych kosztów uzyskania przychodu. Wątpię jednak, by nawet po uwzględnieniu nowych rozwiązań łączne zyski przedsiębiorstw zrekompensowały koszty zapowiedzianej przez PiS skokowej podwyżki płacy minimalnej – zauważa Kozłowski.

– Na pierwszy rzut oka widać, że to się nie kalkuluje – dodaje Grzegorz Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. – Rząd może gdzieś ulżyć firmom, ale projekt szybkiego wzrostu płacowego minimum, szybszego, niż wynikałoby to z warunków rynkowych, jest po prostu bardzo kosztowny dla pracodawców – zaznacza.

PiS zapowiedział na swojej konwencji wyborczej, że płaca minimalna ma wzrosnąć do 4 tys. zł na koniec 2023 r. z 2250 zł obecnie, czyli aż o 78 proc. Ekonomiści BCC wyliczyli, ile to będzie firmy kosztować.

Wedle ich analiz, gdyby w ciągu najbliższych czterech lat płaca minimalna rosła w tempie wynikającym z zapisów ustawowych, to koszt pracy jednej osoby wyniósłby dla pracodawcy ok. 157 tys. zł (w ciągu czterech lat). Gdyby zaś rosła w tempie zaproponowanym przez PiS, to koszt wyniósłby ok. 188 tys. zł. – Daje to różnicę w wysokości 31 tys. zł. Oznacza to, że w skali całego kraju w ciągu czterech lat koszt dla pracodawców będzie wyższy o ok. 47 mld zł – analizuje BCC.

A nawet jeszcze wyższy. Bo takie kalkulacje uwzględniają obecne grono pracowników otrzymujących najniższą płacę, czyli ok. 1,5 mln osób. – Tymczasem minimum na poziomie 4 tys. zł oznacza podwyżki dla znacznie większej liczby pracowników. Po pierwsze tych, którzy obecnie dostają np. 3 tys. czy 3,5 tys. zł. Po drugie zaś tych, którzy będą chcieli, by ich zarobki utrzymały się na poziomie proporcjonalnym w odniesieniu do płacy minimalnej – wyjaśnia Soroczyński.

– Myślę, że taka podwyżka będzie stanowiła największy problem w sektorze usług, np. sprzątających, w gastronomii, opieki na starszymi, edukacyjnych itp., gdzie trudno zwiększyć wydajność, wyposażając pracowników w nowe narzędzia czy zastępując ich pracę automatami – zaznacza ekonomista.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA