fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Krzysztof A. Kowalczyk: „Miś" na Mierzei Wiślanej

Mierzeja Wiślana
Fotorzepa/Jakub Dobrzyński
Wydawało się, że film „Miś", który doczekał się dwóch sequeli, jest już dziełem zamkniętym i jego wiernym fanom pozostaje tylko oglądać tę kultową komedię po raz 123. czy 234. Nie słychać bowiem, by Stanisław Tym, genialny współtwórca scenariusza, przymierzał się do pisania jeszcze jednej kontynuacji.

W tę bolesną dla miłośników polskiej kinematografii próżnię z brawurą wszedł prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński i wziął się za kręcenie własnej wersji „Misia". Przybył oto w konwoju półterenowych limuzyn, by uroczyście wbić „ostatni kołek tyczący granice" słynnego już przekopu przez Mierzeją Wiślaną. Wbił ostatni kołek, zamiast pierwszej łopaty, bo na budowę brak jeszcze zezwolenia, ani też nie rozpisano nawet przetargu na wykonawcę.

Wbicie ostatniego kołka na kilka dni przed lokalnymi wyborami potwierdza determinację najwyższych czynników do przeprowadzenia tej niemal miliardowej inwestycji. I pozwala partyjnym towarzyszom prezesa kusić mieszkańców Elbląga mirażem stworzenia tam portu niemal na miarę Gdyni czy Gdańska.

A gdyby ktoś się zastanawiał, po co nam to przedstawienie, polecam cytat z „Misia" z 1980 r.: „Wiesz co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo".

A więc niedowiarki, otwórzcie oczy i oglądajcie. Wszystkie oczy na Mierzeję

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA