fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze ekonomiczne

Iwona Trusewicz: Zachodnia grupa wsparcia Gazpromu

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowsk
Prezes francuskiego Engie mówi dziś o wsparciu „naszych przyjaciół z Gazpromu", w ominięciu sprzeciwu innego członka Unii - Polski. Ślepota to czy słona w skutkach głupota?

Trudno zrozumieć, dlaczego pięć koncernów energetycznych z krajów Unii - Niemiec, Francji, Austrii, Holandii zgodziło się wyłożyć po 950 mln euro na rosyjski gazociąg. Nie wejdą do spółki z Rosjanami, bo to uniemożliwia decyzja polskiego UOKiK, ale cieszą się, tak jak Francuz, że udało się polską przeszkodę ominąć i wesprzeć „naszych przyjaciół z Gazpromu".

Francuzi, którzy sprzedali Połaniec i zwinęli się z Polski, mają pieniądze na wsparcie Rosjan; ale np. niemiecki Uniper jedzie na dużych stratach i sam szuka oszczędności. Pomimo to podpisał się pod porozumieniem o finansowaniu połowy kosztów rosyjskiej rury. Dlaczego?

Eksperci zastanawiają się dziś, co Rosjanie obiecali zachodniemu biznesowi w zamian za taką hojność. Do głowy przychodzi tylko jedno - bardzo tani gaz połączony z dopuszczeniem do bogatych rosyjskich złóż surowcowych.

Pazerność i krótkowzroczność firm z Austrii, Niemiec, Francji i Holandii, nawet jeżeli do rozbudowy gazociągu północnego ostatecznie nie dojdzie, daje Rosjanom wiele, a Unię może bardzo dużo kosztować.

Projekt rozbudowy od początku jest dla Kremla polityczny. Rozbicie (i skłócenie) Unii od wewnątrz - a tak to teraz wygląda, bardzo jest korzystne wizerunkowo. Oto osiem państw Europy Środkowo-Wschodniej sprzeciwia się tej inwestycji, a Zachód wspiera swoich przyjaciół z Gazpromu.

Jeżeli teraz uda się Gazpromowi ominąć z pomocą „przyjaciół z Zachodu", nie tylko sprzeciw Polski i pozostałych państw naszego regionu, to Komisja Europejska straci narzędzia do zastopowania inwestycji.

Rosjanie, którzy pozostają jedynymi właścicielami spółki Nord Stream 2 mogą robić, co chcą. Dostaną blisko 5 mld euro od zachodnich firm, a kraje przez których wody terytorialne rura przejdzie, mają małe pole manewru, by projekt zastopować. W końcu 2019 r kończy się umowa na tranzyt gazu przez Ukrainę. Mając Nord Stream-2 Rosja jej nie przedłuży. Podobnie może być z tranzytem przez Polskę.

Tym samym unijny rynek stanie się całkowicie zależny od rosyjskich rur. A broń gazowa to skuteczna broń karania niepokornych i niegrzecznych. Krem używał jej od lat tak w wypadku republik nadbałtyckich jak i Ukrainy czy Polski.

Zasada dziel i rządź na gazowym rynku jeszcze się odbije czkawką przyjaciołom Gazpromu. Gorzej, że uderza w jedność Unii i bezpieczeństwo energetyczne. A na tym Moskwie zależy najbardziej.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA