fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Wyceny prezesów idą w górę

Adobe Stock
Najcenniejszym prezesem na GPW jest Zbigniew Jagiełło z PKO BP, ale najbardziej zyskał na wartości szef PZU.

Odejście Michała Krupińskiego z fotela prezesa Banku Pekao SA obniżyłoby wycenę spółki o 511 mln zł – oszacowali eksperci firmy doradczej Martis Consulting w przygotowanej przed kilkoma dniami najnowszej edycji raportu „Wycena polskich menedżerów", który „Rzeczpospolita" opisuje jako pierwsza. Obliczoną w raporcie wartość szefa Pekao (na kilka dni przed ogłoszeniem jego odejścia) zweryfikowały zniżkujące w poniedziałek notowania banku, po tym jak w piątek po południu na rynek dotarł komunikat o nagłej dymisji prezesa i dwóch członków zarządu spółki. Niedługo po rozpoczęciu sesji akcje Pekao SA potaniały o 2 proc., czyli o ok. 540 mln zł. Na koniec dnia wartość spółki stopniała o ponad miliard, gdy jej akcje spadły o 4,8 proc.

Czytaj także: GPW: która spółka ma najlepszego i najdroższego szefa

Jeszcze bardziej kosztowne dla akcjonariuszy – jak wynika z raportu Martis Consulting – byłoby odejście Zbigniewa Jagiełły, prezesa PKO BP, który już po raz trzeci króluje na podium rankingu najcenniejszych szefów spółek na GPW. W tym roku jego wartość sięga niemal 1,3 mld zł, po wzroście o 389 mln zł w ciągu roku. Sporo, bo o 895 mln zł, obniżyłaby się wartość PZU. Jego prezes Paweł Surówka zajął w tym roku drugie miejsce na liście najcenniejszych szefów, jego wycena wzrosła zaś w ciągu ostatniego roku najwięcej spośród wszystkich uczestników zestawienia, bo o prawie 400 mln zł. Z kolei 211 mln zł zyskał na wartości trzeci na podium Michał Gajewski, prezes Santander Bank Polska (ubiegłoroczny wicelider), który jest teraz wyceniany na 771 mln zł.

Zdaniem Krzysztofa Obłoja, profesora Akademii Leona Koźmińskiego i Uniwersytetu Warszawskiego, prezesi firm, poprzez swoje przywództwo, strategiczne decyzje, zmiany organizacyjne i codzienne działania, mogą istotnie zmienić trajektorię losów organizacji – na lepsze i na gorsze. Im wybitniejszy lub bardziej toksyczny (i słaby) prezes – tym silniejsza zmiana. – Są trzy powody, dla których tzw. efekt prezesów rośnie. Po pierwsze, właściciele spółek w latach 90. zażądali takiej roli w postaci nacisku na wyniki. I dobry prezes je dowozi. Po drugie, otoczenie biznesu stało się mało stabilne, złożone, po prostu trudne. A to powoduje różnicę w efektach umiejętności dobrych i kiepskich prezesów – albo in minus, albo in plus. Po trzecie, menedżerowie mają większą i bardziej różnorodną paletę strategicznych ruchów zwiększania efektywności, do której można zaliczyć fuzje i akwizycje, restrukturyzacje czy redukcje kosztów – mówi prof. Obłój.

Wyceny prezesów idą w górę

O ponad 3,5 miliarda złotych wzrosła w ciągu ostatniego roku wartość najcenniejszych top menedżerów na warszawskiej giełdzie.

Szefowie wszystkich instytucji, w tym firm, mają bardzo duże znaczenie dla ich funkcjonowania. – To oni narzucają styl działania danej firmy, współtworzą w stopniu znaczącym jej kulturę organizacyjną i, co niezwykle ważne, jej strategię – przypomina prof. Alojzy Nowak, dziekan Wydziału Zarządzania UW. Tę opinię potwierdza tegoroczna, trzecia już, edycja udostępnionego „Rzeczpospolitej" raportu firmy Martis Consulting, która wskazała najcenniejszych i najlepszych szefów dużych spółek z GPW tworzących indeksy WIG20 i WIG40. Podstawowym założeniem i warunkiem koniecznym dla uwzględnienia w badaniu było pełnienie przez menedżera funkcji prezesa zarządu nie krócej niż od 1 kwietnia 2018 r. – początku II kwartału – do 30 czerwca 2019 r. – końca II kwartału 2019 r. Na końcową wycenę menedżera wpływ miała także kapitalizacja kierowanej przez niego spółki.

Strata w finansach

Jak wynika z raportu, w tym roku łączna wartość 30 najdroższych szefów zwiększyła się o 3,5 mld zł do ponad 8,8 mld zł, przy czym najwięcej zyskali na wycenie zajmujące pierwsze miejsca na podium szefowie PKO BP i PZU. W praktyce oznacza to, że kapitalizacja spółek spadłaby najwięcej w razie odejścia prezesa.

Średnia wartość zmiany kursu giełdowej spółki po odejściu ze stanowiska dobrze postrzeganego prezesa wynosi w przypadku rodzimego rynku 3,21 proc., chociaż rozpiętości bywają duże – szacują eksperci firmy Martis Consulting. Oparli te szacunki na analizie wyników niedawnych przypadków odwołania czy rezygnacji ze stanowiska siedmiu prezesów największych spółek giełdowych, którzy cieszyli się dobrym postrzeganiem rynku i wymiernymi, widocznymi efektami w kierowaniu przedsiębiorstwami.

Autorzy raportu zwracają uwagę, że na przestrzeni ostatnich kilku lat rośnie rola kluczowego menedżera zarządzającego spółką – jak przypominają, w pierwszej edycji raportu, w 2017 r., akcje firm, w których zmieniał się dobrze postrzegany prezes, taniały średnio o 1,6 proc. W obecnej edycji jest to już dwa razy więcej – co jest związane także ze wzrostem liczby prezesów, którzy zostali nagle odwołani, co nasila niepewność co do przyszłości spółki.

Z raportu wynika, że najwięcej na wartości w razie odejścia prezesów straciłyby instytucje finansowe. W tegorocznym zestawieniu najdroższych szefów nie tylko opanowały podium (w zeszłym roku był tam jeszcze prezes PGNiG), ale też jest ich aż sześć w pierwszej dziesiątce. Co drugi z jej uczestników stał zaś na czele spółki Skarbu Państwa, które są najbardziej narażone na utratę wartości w wyniku odejścia (najczęściej odwołania prezesa), gdyż średni staż na tym stanowisku w analizowanych spółkach wynosi dwa lata. Bez szefa PKO BP byłby zaś jeszcze krótszy.

Efekt menedżera

Jak zwraca uwagę Dariusz Jarosz, prezes Martis Consulting, wysokie pozycje prezesów spółek Skarbu Państwa w obecnym zestawieniu to efekt zarówno wysokiej wyceny giełdowej, jak i dobrej sytuacji ekonomicznej. Czołówka, korzystając z wzrostu gospodarczego, generuje przyzwoite wyniki na poziomie EBIDTA, co przekłada się na wzrost kursu akcji, co jest doceniane przez rynek.

Jak jednak ocenia Marcin Materna, szef działu analiz Millennium DM, w Polsce i tak efekt menedżera (tzw. efekt CEO) jest znacznie mniejszy niż na Zachodzie. Znacznie ważniejszy jest aspekt związany ze zmianami w strukturze właścicielskiej.

– Boleśnie przekonują się o tym np. akcjonariusze spółek prywatnych, nad którymi władzę przejmuje albo Skarb Państwa, albo akcjonariusz prywatny, słynący z raczej luźnego podejścia do kwestii corporate finance i poszanowania praw akcjonariuszy mniejszościowych – twierdzi Marcin Materna.

Cenni założyciele

Zawarty w raporcie Martis Consulting ranking najlepszych szefów jest podsumowaniem trzech subrankingów, które porównują top menedżerów pod względem wzrostu wartości EBITDA kierowanych przez nich firm, zmiany kursu ich akcji oraz oceny kompetencji menedżerskich. W praktyce ten ranking wskazuje prezesów, których odejście z firmy mogłoby się przełożyć w największym stopniu na procentowy spadek kapitalizacji ich spółek.

W tym zestawieniu, gdzie zmiany są dużo większe niż w rankingu wartości, czołówkę na podium dominują prezesi-założyciele firm. Pierwsze miejsce zajął Krzysztof Kostowski, założyciel i szef zarządu PlayWaya, związany z branżą gier od 25 lat. Na trzecim miejscu uplasował się Janusz Filipiak – twórca, główny akcjonariusz i prezes Comarchu. Pomiędzy nimi, na drugiej pozycji, znalazł się obecny prezes, a wcześniej wieloletni szef finansów Dino Polska, Szymon Piduch. Z kolei ubiegłoroczny lider, Grzegorz Miechowski, z 11 bit studios spadł w tym roku na odległe 17. miejsce.

Andrzej Maciejewski, dyrektor Spencer Stuart w Polsce, zwraca uwagę, że w warunkach płytkiego rynku, a z takim mamy do czynienia w naszym kraju, praktycznie nie występuje tutaj inny aspekt „efekt CEO" rozumiany jako sięganie przez firmy o mniejszej rozpoznawalności po menedżerów z górnej półki. Widać to np. w losach byłych „gwiazd" CEO z dużych spółek notowanych na GPW. Nie dość, że wielu z nich, mimo autentycznych osiągnięć, nie znalazło nowego zajęcia o porównywalnej skali, to jeszcze niejednokrotnie są szykanowani i tropieni przez prokuraturę.

Prof. Krzysztof Obłój Akademia Leona Koźmińskiego, UW

Prezesi firm poprzez swoje przywództwo, strategiczne decyzje, zmiany organizacyjne i codzienne działania mogą istotnie zmienić trajektorię losów organizacji – na lepsze i na gorsze. Im wybitniejszy lub bardziej toksyczny (i słaby) prezes – tym silniejsza zmiana. Są trzy powody, dla których tzw. efekt prezesów (CEO), czyli wariancja wyników korporacji tłumaczona postacią prezesa, rośnie. Po pierwsze, właściciele spółek w latach 90. zażądali takiej roli w postaci nacisku na wyniki. I dobry prezes dowozi. Po drugie, otoczenie biznesu stało się mało stabilne, złożone, po prostu trudne. A to powoduje różnicę w efektach umiejętności dobrych i kiepskich prezesów – albo in minus, albo in plus. Po trzecie, menedżerowie mają większą i bardziej różnorodną paletę strategicznych ruchów zwiększania efektywności, do której można zaliczyć fuzje i akwizycje, umiędzynarodowienie, dywersyfikacje, restrukturyzacje, redukcje kosztów etc. W sumie więc muszą, chcą i mogą silniej działać na rzecz efektywności – i stąd efekt prezesów. I na koniec o nieskończonych roszadach w spółkach Skarbu Państwa. Szkodzą wszystkim – pracownikom, menedżerom, których się traktuje jak pionki na szachownicy, spółkom, które dryfują, oraz politykom, których reputacja sięgnęła dna. To klasyczny przykład działania, które jest toksyczne w dłuższym okresie dla gospodarki i wielu ludzi, ale niestety w krótkim okresie poprawia nadęte samopoczucie nielicznym politykom.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA