fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Spalanie nie rozwiąże problemów z drewnem

Rozwój rynku biomasy zależy od przyszłych przepisów, także unijnych, mówią eksperci od energetyki
shutterstock, Szymon Mucha
Lasy Państwowe chcą spalać drewno, bo było za drogie, by kupił je przemysł drzewny. Nowy model biznesowy LP może popsuć zmiana dyrektywy UE.

Do 4 września prezydent Andrzej Duda ma czas na podpisanie nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii – dowiedziała się „Rzeczpospolita". Tym samym rosną szanse, że ustawa wejdzie w życie zgodnie z planem, od początku października. Ustawa pozwoli na spalanie drewna w elektrowniach z dopłatami z aukcji na energię (zastąpiły zielone certyfikaty), gdy już dziś przemysł drzewny skarży się, że Lasy Państwowe sprzedają drewno drożej niż Czesi czy Niemcy.

To ostatni dzwonek na utrzymanie spalania drewna w kotłach energetycznych – Bruksela sygnalizuje, że w przyszłym roku może zmienić się unijna definicja biomasy, a tym samym plany Lasów Państwowych mogą spalić na panewce.

Kto zyska, kto straci

Przeciw projektowi rozszerzenia definicji drewna energetycznego protestuje cały biznes (meblarski, papierniczy, producenci płyt wiórowych i palet do transportu), sceptyczni są eksperci od energetyki – oprócz samych Lasów Państwowych. To one są głównym autorem ustawy, zgłoszonej w czerwcu przez resort środowiska. Senat przed tygodniem zagłosował za odrzuceniem ustawy, ponieważ przyniesie on negatywne konsekwencje dla przyrody i przemysłu drzewnego. – Równie istotne znaczenie ma brak konsultacji społecznych, których zaniechano, nie biorąc tym samym pod uwagę krytycznego stanowiska naukowców i organizacji przyrodniczych i ekologicznych – napisał Senat w uchwale.

To jednak na nic, Sejm dwa dni później odrzucił uchwałę Senatu, a ustawa trafiła do prezydenta. Jeśli ten ją podpisze, a nie ma do tej pory sygnałów, by zamierzał coś przeciwnego, ustawa wejdzie w życie od 1 października 2020 i będzie obowiązywała do końca 2021 r.

Firmy chcą drewna

Projekt ma zadbać głównie o finanse Lasów Państwowych, które argumentowały, że spadły im dochody, w lockdownie przemysł ograniczył zamówienia, a nieodebrane drewno psuje się w lasach. Można je więc spalić. – Ten projekt jednak, jak mało co, pogodził ekologów z przemysłem. Ekolodzy sprostowali, że akurat martwe drzewo dla lasów jest bezcenne, bo żyje w nim wiele gatunków roślin i zwierząt.

Branża drzewna dodaje, że popyt na drewno był nawet w czasie zamknięcia gospodarki, tylko jego ceny przewyższały rynkowe, a LP mimo próśb nie chciały ich opuścić. – Drewno z Czech i Niemiec jest dużo tańsze, to nie jest tylko związane z koronawirusem. Mamy wielką nadwyżkę drewna świerkowego w UE z powodu szkodników – mówi Marek Kubiak, prezes Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego. Jego zdaniem dziś LP sterują podażą drewna tak, by zaraz odbić sobie niższą sprzedaż w tym roku – w handlu z elektrowniami (duże koncerny energetyczne wygrały warte 10 mld zł aukcje na współspalanie – czyli spalanie drewna razem z węglem). Wyższa cena drewna pogorszy konkurencyjność polskich mebli. Ceny drewna jako biomasy nikt jeszcze nie zna.

Ostrożność doradza też branża energetyczna. – W dyrekcjach Komisji Europejskiej ds. energii i klimatu mówiono nam w ub. roku, że biomasa niedługo może nie być uznawana za wolną od emisji dwutlenku węgla, zresztą zgodnie z fizyką – mówi „Rz" Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie. – W przyszłym roku nadchodzi duża nowelizacja dyrektywy o efektywności energetycznej i zmiana definicji efektywnego systemu ciepłowniczego, gdzie będzie zaznaczony konkretny udział OZE. Wtedy mogą też nastąpić zmiany definicji biomasy – tłumaczy. A jeśli drewno przestanie należeć do biomasy, straci dopłaty.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA