fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

O krok od trzeciego lockdownu. A co z przedsiębiorcami?

lockdown
Adobe Stock
Nowe instrumenty wsparcia biznesu nie są, przynajmniej na razie, planowane. Firmy najbardziej poszkodowane mogą liczyć jednak na umorzenie subwencji z tarczy finansowej czy zwolnienie ze składek ZUS.

W efekcie trzeciej fali wzrostu zakażeń w Polsce zaostrzone restrykcje epidemiczne obowiązują w czterech województwach, a minister zdrowia Adam Niedzielski nie wyklucza wprowadzenie lockdownu ogólnopolskiego. Decyzje w tej kwestii mają zostać podane w czwartek lub piątek, a zdaniem części komentatorów istnieje ryzyko, że ten lockdown będzie nawet głębszy niż jesienią.

Bez zwrotu subwencji

Na jaką pomoc mogę liczyć firmy w tej sytuacji? Przede wszystkim przedsiębiorstwa z wybranych branż mogę korzystać z tarczy antykryzysowej. Chodzi o zwolnienie ze składek ZUS, postojowe i dopłaty do wynagrodzeń oraz bezzwrotne dotacje dla mikro– i małych firm.

– Od kwietnia ruszy też program umorzeń subwencji, jakie firmy otrzymały w ramach tarczy finansowej 1.0 – mówi Bartosz Marczuk, wiceprezes PFR. Umorzenie dotyczy co najmniej 25 proc. całości pomocy otrzymanej wiosną ubiegłego roku i obejmie firmy najbardziej dotknięte obostrzeniami administracyjnymi, czyli z tych branż, które mają prawo do wsparcia z tarczy 2.0, tj. działających pod 54 kodami PKD. Tę formę wsparcia otrzymają wszystkie podmioty z definicji, tj. nie trzeba spełnić warunku utrzymania poziomu zatrudnienia, jedyny warunek to utrzymanie się firmy przy życiu.

– To realna pomoc. Zamiast oddawać 25–35 proc. otrzymanej rok temu subwencji, będzie można przeznaczyć te pieniądze na obecne potrzeby. Często są to kwoty sięgające kilkuset tysięcy złotych, a nawet milionowe – zaznacza Marczuk.

Luki w pomocy

Z naszych informacji wynika, że powyższe instrumenty wyczerpują katalog programów pomocowych, nad którym pracuje rząd. Żadne nowe mechanizmy, np. trzecia tarcza finansowa, nie są planowane. Pytanie, czy to wystarczy?

Z opinii organizacji biznesowych wynika, że musi wystarczyć, pod kilkoma jednak warunkami. – Przede wszystkim wciąż nierozwiązana jest kwestia takiej konstrukcji pomocy, by rzeczywiście objęła ona wszystkie firmy najbardziej dotknięte skutkami lockdownu – mówi nam Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Definiowanie firm za pomocą kodów PKD jest nieuzasadnione, wyklucza zbyt wiele podmiotów, które nie otrzymują żadnego wsparcia, mimo że ponoszą realne dotkliwe straty – dodaje Grzegorz Baczewski, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.

Obostrzenia na krótko

Przede wszystkim jednak, jak zauważają eksperci, proponowana pomoc starczy na krótko. – Zwolnienie z ZUS, postojowe czy mikrodotacje na 5 tys. zł nie pokrywają w całości kosztów prowadzenia firmy, która nie ma możliwości uzyskiwania przychodów – zaznacza Łukasz Bernatowicz, wiceprezes BCC. – Przedsiębiorcy muszą płacić czynsz, spłacać kredyty, leasing i inne stałe obciążenia – wylicza.

Dlatego biznes ma przede wszystkim nadzieję, że obostrzenia w reakcji na trzecią falę zakażeń będę wdrażane na podstawie przemyślanego programu i nie potrwają długo, najwyżej kilka tygodni. – Najlepszym sposobem pomocy jest umożliwienie firmom powrotu do zarobkowania – zaznacza Baczewski.

Jeśli lockdown potrwałby dłużej, trzeba by znowu rozpocząć programy pomocowe szczególnie dla takich branż, jak turystyka, hotelarstwo, restauracje, kultura, rekreacje czy branża eventowa. – Te sektory nie działają praktycznie od roku. Gdyby rząd zamknął kurek z pomocą dla nich, upadłyby. Oznaczałoby to, że wyrzuciliśmy grube miliardy w błoto – komentuje Bernatowicz.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA