fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Tania ochrona to zazwyczaj marna ochrona

Do pracy w ochronie najczęściej trafiają przypadkowe osoby – studenci czy emeryci akceptujący najniższe stawki
AdobeStock
To cena decyduje zwykle o wyborze firmy ochraniającej duże imprezy. Im niższa ona jest, tym bardziej iluzoryczne jest poczucie bezpieczeństwa ich uczestników. Konsekwencje takiego podejścia mogą być tragiczne w skutkach.

Zamach na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza wywołał dyskusję o bezpieczeństwie na dużych imprezach i imprezach masowych. Czy osoby biorące w nich udział mogą się czuć bezpiecznie?

Fikcja bezpieczeństwa

Prezesi firm ochrony przyznają, że od lat zabezpieczenie publicznych zgromadzeń, uroczystości czy plenerowych wydarzeń, zwłaszcza takich, które nie mają statusu imprez masowych, obwarowanych specjalną ustawą, to w kraju czysta fikcja. Zakończony tragicznie gdański finał WOŚP organizator – Regionalne Centrum Wolontariatu – zakwalifikował, według ustaleń mediów, jako imprezę o mniejszym znaczeniu, czyli po prostu „zajęcie drogi publicznej". W tej sytuacji to on samodzielnie wyznacza liczbę ochroniarzy i określa ich kwalifikacje wystarczające do zabezpieczenia wydarzenia.

– Takich imprez są w kraju tysiące i od lat, co do tego nie mam wątpliwości, podstawowym kryterium wyboru firmy ochrony jest najniższa cena – mówi Beniamin Krasicki, szef City Security, korporacji z krajowej czołówki branży. To ma swoje konsekwencje. – Z reguły do pilnowaniu porządku na incydentalnej imprezie zgłaszają się mniejsze, tanie spółki, wyspecjalizowane w podobnych usługach. Podstawowy atut firmy od „ochrony" imprez to zdolność do sprawnego zmobilizowania wystarczającej liczby „dusz" – przewidzianych planem ochrony – do kilkugodzinnej pracy na świeżym powietrzu. Do tego wystarczy uruchamiany naprędce bank adresowy – opisuje Krasicki.

Na posterunki ochronne trafiają więc przypadkowi ludzie – studenci czy emeryci, którzy akceptują najniższe stawki – 15–20 zł za godzinę netto. – Dobrze, gdy na wszelki wypadek menedżerowie firmy przygotują w odwodzie kilkuosobową grupę interwencyjną pracowników kwalifikowanych, których można użyć w wypadku nagłego kryzysu. W podbramkowej sytuacji wszyscy jednak – jak przypuszczam – mają świadomość, że trudno liczyć na podjęcie ryzykownej interwencji przez taką „ochronę" – opisuje szef CS.

Prezes innej dużej spółki security, który chce zachować anonimowość, potwierdza, że na wyrastające jak grzyby po deszczu spółki od „pilnowania" imprez nie ma sposobu: rzetelne szkolenie pracowników zastępowane jest tu 15-minutowym instruktażem, wystarczy też odblaskowa kamizelka ze stosownym napisem, by tworzyć publiczności iluzję bezpieczeństwa. Takie firmy, wyjątkowo biegłe w obchodzeniu zusowskich i podatkowych należności, z reguły płacą pracownikom pod stołem. W przetargach outsourcingowych z największymi konkurentami wygrywają w cuglach.

Sławomir Wagner, przewodniczący rady nadzorczej Polskiego Holdingu Ochrony, wieloletni prezes Polskiej Izby Ochrony, przyznaje, że ze zgrozą obserwował fatalnie spóźnioną interwencję na scenie gdańskiej imprezy. – Podczas porządnie zorganizowanego zabezpieczenia zamachowiec nie miałby prawa dostać się tak blisko swojej ofiary – stwierdza. Zawiodła organizacja, brak doświadczenia i podstawowej wiedzy, których nabywa się zwykle podczas profesjonalnych szkoleń – dodaje.

Rafał Luboiński, szef firmy RR Security, która pilnuje wielkich osiedli w całym kraju, a także odpowiada za bezpieczeństwo na warszawskim Stadionie Narodowym, zapewnia, że tragiczna wpadka gdańskiej firmy Tajfun nie jest w polskim sektorze ochrony przykładem powszechnych standardów. – Nie tylko kasa decyduje o jakości, ale także precyzyjne wymagania i rzetelna współpraca ze zleceniodawcą. Na Stadionie pierwsze pytania naszych partnerów w biznesie dotyczyły kwalifikacji pracowników i kompetencji managementu. Wiele się od samego klienta nauczyliśmy, starannie przygotowaliśmy strukturę organizacyjną i długo sprawdzaliśmy ją w działaniu, tak by uniknąć niedociągnięć – mówi Luboiński.

Decyduje cena, ale...

– Przy wyborze firmy, która ma ochraniać imprezę masową, korzystamy z przetargów i zapytań ofertowych – mówi Joanna Staszak, naczelnik wydziału kultury w urzędzie miasta Zakopane. Tłumaczy, że wymagania stawiane firmom ochroniarskim zależą od rodzaju i wielkości imprezy. Wylicza, że przy organizacji ostatniej dużej imprezy masowej firmy przystępujące do przetargu musiały posiadać m.in. koncesję na prowadzenie działalności gospodarczej w zakresie ochrony osób i mienia wydaną przez MSWiA, dokumenty potwierdzające wyszkolenie pracowników i ich wpisanie na listę wykwalifikowanych pracowników ochrony, odpowiednią do zabezpieczenia tej imprezy liczbę pracowników, ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej w związku z prowadzoną działalnością na konkretną sumę gwarancyjną. Ważne były też referencje, które potwierdzały, że dana firma skutecznie ochraniała wcześniej inne duże imprezy, także masowe. – Cena nie może być jedynym kryterium – mówi Joanna Staszak. – Jest jednak oczywiście bardzo ważna, czasami najważniejsza – przyznaje.

Samorządowcy z innych miast anonimowo również przyznają, że o wyniku przetargów najczęściej decyduje cena, „bo kołdra jest zwykle krótka". – Chodzi jednak o to, żeby nie zejść poniżej pewnego poziomu i wybierać spośród firm, które spełniają wymogi licencyjne, wyszkolenia pracowników, no i mają doświadczenie – tłumaczą.

– Mecze piłkarskie organizowane są cyklicznie. Łatwiej więc zaplanować obsługę i zabezpieczenie takiej imprezy – mówi nam przedstawiciel jednego z klubów piłkarskiej Ekstraklasy. Klub ma umowę podpisaną z firmą ochroniarską na wszystkie rozgrywki, nie zmienia jej co mecz czy co kilka meczów. – W takich przypadkach ustala się szczegółowo wszelkie zasady współpracy klubu z agencją ochrony i sposób działania jej pracowników. Jeśli wszystko działa bez zarzutu, nie ma sensu co chwilę robić rewolucji i szukać nowej firmy ochroniarskiej – mówi przedstawiciel operatora innego stadionu.

Nigdy nie ma gwarancji

– Nie da się zabezpieczyć imprezy skupiającej dużą liczbę ludzi w 100 proc. Nie ma całkowicie szczelnego systemu bezpieczeństwa – mówi podpułkownik Krzysztof Przepiórka, były żołnierz GROM, ekspert do spraw bezpieczeństwa. Przypomina zamachy na Jana Pawła II, Indirę Gandhi czy Ronalda Reagana.

Jego zdaniem zawsze mogą się zdarzyć sytuacje, których nie da się przewidzieć. Tak było w Gdańsku. – Charakter tej imprezy, jej pozytywny przekaz, cel charytatywny, niesienie pomocy i czynienie dobra, a także to, że była to impreza cykliczna, odbywająca się od 27 lat, zawsze w spokojnej, podniosłej, świątecznej atmosferze sprawił, że była łatwym celem ataku – tłumaczy Krzysztof Przepiórka. – Nie ma w takich przypadkach wielkich wymogów bezpieczeństwa. Nie ma bramek wykrywających niebezpieczne narzędzia i broń, to impreza otwarta, każdy może przyjść – dodaje. Nie ma zasadniczych zastrzeżeń do zabezpieczenia tej imprezy. Mówi, że służby medyczne zadziałały sprawnie. Nie wini też firmy ochroniarskiej. Jego wątpliwości budzi jedynie fakt, że zamachowiec przez dłuższy czas po ataku biegał po scenie z nożem. Nie został od razu obezwładniony.

– Zawód ochroniarza jest jednym z najgorzej płatnych, przy tym jednak jednym z najbardziej odpowiedzialnych. Pracownicy ochrony są często źle przeszkoleni, boją się ryzykować. Pełnią rolę prewencyjną – tłumaczy. – Osoby obecne na scenie były w szoku albo nie zdawały sobie sprawy z tego, co się dzieje. To pokazuje, jak bardzo jesteśmy niewyedukowani w zakresie bezpieczeństwa – mówi Krzysztof Przepiórka. Tłumaczy, że w przypadku ataku należy próbować uciekać, ukryć się, a jeśli to niemożliwe – walczyć. – Musimy postawić na edukację obywateli na wypadek zagrożenia. Oby ta wiedza nigdy nie była potrzebna w praktyce, ale warto ją mieć – mówi ekspert do spraw bezpieczeństwa.

Centrum Informacyjne Rządu nie odpowiedziało na nasze pytania o to, czy w związku z wydarzeniami w Gdańsku rząd zamierza w jakiś sposób zmienić zasady ochrony imprez, które gromadzą dużo ludzi, oraz wymogi, jakie muszą spełnić ochraniające je agencje.

Monika Borzdyńska rzecznik prasowy PGE Narodowego

Co roku ogłaszamy przetarg na firmę, która ochrania organizowane u nas imprezy. Musi spełniać wymogi niezbędne do zabezpieczenia imprez masowych, a także imprez podwyższonego ryzyka – taką jest np. finał piłkarskiego Pucharu Polski. Często dodatkowe wymogi mają organizatorzy poszczególnych wydarzeń. Tak było w przypadku szczytu NATO. Byliśmy wtedy najbezpieczniejszym miejscem, chyba nie tylko w Polsce. Swoje oczekiwania mają też niektóre występujące na naszym stadionie gwiazdy. Nierzadko mają własnych ochroniarzy, wtedy z nimi współpracujemy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA