fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Własne błędy powodem problemów Getinu i Idei

materiały prasowe
Państwowe instytucje nie spowodowały kłopotów banków Leszka Czarneckiego. Przyczyniła się do nich zła strategia bazująca na agresywnej sprzedaży.

Według „Gazety Wyborczej" biznesmen ma złożyć pozew przeciw Polsce, żądając 1 mld euro odszkodowania. Komisja Nadzoru Finansowego i Bankowy Fundusz Gwarancyjny mają być oskarżone o działanie na szkodę banków Czarneckiego i próbę ich przejęcia.

Nietrafiona strategia

Czarnecki odmówił „GW" komentarza, ale nie zaprzeczył. Przyczyn problemów Getinu, który zaczął notować duże roczne straty, począwszy od 2017 r., należy szukać już ponad dekadę temu w jego strategii.

– W pierwszej fazie polegała na jak największej sprzedaży, z której dzięki agresywnej księgowości starano się zaksięgować jak najwięcej zysków. Aby te rosły, sprzedawano więcej i więcej, co było możliwe dzięki dużym premiom dla sprzedawców – mówi jeden z analityków pragnący zachować anonimowość. Aby utrzymać tę strategię, trzeba sprzedawać coraz więcej pod względem wartości, aby utrzymać procentowy wzrost zysków, które zwiększają kapitały, co pozwala na dalszą agresywną sprzedaż.

– Wynikiem tej strategii jest mocno rosnący portfel kredytów, który zwykle w przypadku wzrostu szybszego niż rynek jest bardziej ryzykowny. Naturalnie w okresie słabszej koniunktury portfel psuje się szybciej, choć można na to odpowiedzieć jeszcze większą sprzedażą, co na chwilę zmniejsza problem. Jednak gdy cały portfel starzeje się, rośnie i osiąga dużą wartość w stosunku do nowej sprzedaży, zaczyna się szybki wzrost odpisów. Spadają więc zyski i tempo wzrostu kapitałów, a to z kolei ogranicza sprzedaż. To mocno hamuje przychody, a na domiar złego w tym samym czasie rosną koszty rezerw, bo portfel nie dość, że się starzeje, to w dodatku nie jest najlepszej jakości – wyjaśnia.

Dokładnie tak było z Getin Noble Bankiem, którego portfel kredytowy zaczął się szybko psuć, uderzając w wyniki i kapitały. Bank miał też problemy wizerunkowe – znany był z agresywnej sprzedaży, pojawiał się niemal przy każdej głośnej sprawie produktów finansowych, na które narzekali klienci. Tak było z hipotekami frankowymi, polisolokatami i innymi produktami inwestycyjnymi. Przyznał to sam Czarnecki w potajemnie nagranej przez siebie rozmowie z byłym szefem KNF. „Nie ukrywam swoich problemów, to cena agresywnego zdobywania rynku" – mówił.

Zwolennicy hipotezy, że to państwo dobijało banki Czarneckiego, wskazują na podnoszenie wagi ryzyka na hipoteki walutowe czy rosnące wymogi kapitałowe. To jednak dotyczyło całego sektora, ale Getin – ze względu na swoja słabą sytuację, mocno na tym ucierpiał. W niektórych sprawach państwo wręcz sprzyjało Getinowi (nie płaci podatku bankowego, pomógł mu NBP itp.).

GetBackowy rykoszet

Głównym źródłem problemów Idea Banku była również agresywna sprzedaż i udział w dystrybucji obligacji GetBacku. Rozżaleni klienci składali liczne skargi wskazujące, że bankierzy mogli się dopuścić missellingu przy oferowaniu tych papierów.

– W sprawie GetBacku w wątku dotyczącym Idea Banku zarzuty przedstawiono dotychczas 24 osobom. Wśród podejrzanych są osoby, które wchodziły w skład kadry kierowniczej – mówi Agnieszka Zabłocka-Konopka, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie.

Z tego grona pięć osób to byli członkowie zarządu Idea Banku, dwóch dyrektorów i pięciu pracowników. Pod koniec lutego Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało w ramach śledztwa dotyczącego afery GetBacku dwóch byłych prezesów Idea Banku (Jarosława A. i Tobiasza B.). Wśród zatrzymanych byli też trzej byli członkowie zarządu: Dariusz M. (odpowiadał za sprzedaż, rada nadzorcza odwołała go w czerwcu 2018 r., powołując się na brak zaufania), Małgorzata Sz. (była dyrektorem finansowym) i Aneta S.K. (nadzorowała compliance).

– Zarzuty stawiane byłym pracownikom Idea Banku dotyczą między innymi działania na szkodę klientów, którzy nabyli obligacje GetBacku, a także działania na szkodę banku oraz naruszenia przepisów ustawy – Prawo bankowe z 1997 r. w zakresie ochrony tajemnicy bankowej i naruszenia przepisów ustawy z 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi – informuje Zabłocka-Konopka. Dodaje, że wciąż analizowane są dowody, pojawiają się też nowe, więc do tej pory nie postawiono aktów oskarżenia żadnemu z podejrzanych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA