fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy Rzeczpospolitej

Nie ma co liczyć na pozostanie zieloną wyspą

Jest kilka gałęzi gospodarki, które jeśli nawet nie zyskały na pandemii, to na pewno na niej nie straciły. Nie ma wątpliwości, że zalicza się do nich IT.

Rola technologii w nowej rzeczywistości rośnie, a wraz z nią firm, które są w stanie pomóc w cyfryzacji. Sprzyjające warunki dla oferujących oprogramowanie i usługi IT widać po statystykach Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i BIK. Działalność związana z oprogramowaniem i doradztwem w zakresie informatyki to branża, w której niesolidnym dłużnikiem są jedynie dwa podmioty na sto, podczas gdy w całej gospodarce jest to sześć na sto.

W ciągu pół roku, które minęło w cieniu pandemii, zaległości IT wobec dostawców i banków podwyższyły się o 4,4 proc., do 233 mln zł, czyli podobnie jak wszystkich przedsiębiorstw. A to niewiele w porównaniu z tym, czego doświadczyły najbardziej pechowe branże, m.in. turystyka, kultura, sport, wynajem maszyn, urządzeń i pojazdów czy producenci napojów, których przeterminowane zobowiązania wobec kontrahentów i banków wzrosły o co najmniej 20, ale nawet i prawie 50 proc. Inni mogą się cieszyć, że tak trudna sytuacja nie stała się ich udziałem, ale negatywne wieści płynące z dużej części gospodarki dla wszystkich oznaczają wyższe ryzyko działania, bo firmy w tarapatach to przecież także obecni czy potencjalni klienci.

Nie ma wątpliwości, że sytuacja zobowiązuje do większej ostrożności w zawieraniu kontraktów i prowadzeniu rozliczeń. Rośnie prawdopodobieństwo, że zleceniodawca wpadnie w kłopoty i podzieli się nimi ze swoimi kontrahentami, przyczyniając się do jego kłopotów z płynnością i zatorów płatniczych. Najbezpieczniej byłoby wszystko przeczekać, ale kto może sobie na to pozwolić? W odpowiedzi na trudne warunki przedsiębiorcy coraz powszechniej zaczęli stosować metodę ograniczonego zaufania. Częściej rozliczają się na przedpłaty, dokładniej sprawdzają partnerów biznesowych, nie tylko nowych odbiorców, ale też tych znanych od lat. Sytuacja jest bowiem dynamiczna, a nawet w tzw. normalnych czasach właśnie ci, którzy współpracują od co najmniej trzech lat, zawodzą najczęściej. Przedsiębiorcy wertują więc informacje na temat zainteresowanego dostawą, zaglądają do rejestrów BIG, upewniając się, czy przyszły klient nie ma długów pozakredytowych. Po otrzymaniu zgody, poprzez BIG InfoMonitor, sprawdzają też, jak ktoś obsługuje kredyty w BIK. Stałych partnerów obejmują monitoringiem, który alarmuje, gdy znajdująca się na radarze firma trafia do rejestru z długiem.

Rzeczpospolita

Zapobiegliwi, aby pokazać dbałość o terminowe rozliczenia, oznaczają też papierowe i elektroniczne faktury pieczęcią ostrzegawczą. Adresat faktury ma wówczas od razu informację, że jeśli nie zapłaci, grozi to zgłoszeniem go do rejestru dłużników BIG. Gdy jednak nie reguluje zobowiązania, a upominanie się nie daje efektu, wierzyciele zlecają BIG InfoMonior przygotowanie i wysłanie wezwania do zapłaty. Gdy to nie działa, wpisują dłużnika do rejestru. Daje to m.in. innym szansę na uniknięcie transakcji z trudnym partnerem.

- Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA