Maja Chwalińska nie przestaje zaskakiwać i zachwycać. Po przejściu trzystopniowych kwalifikacji wyrzuciła już za burtę mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng, a w czwartek odesłała do domu Elise Mertens, 21. rakietę świata.

Tak daleko w Wielkim Szlemie jeszcze nie zaszła. Znów grała odważnie i bez kompleksów, a drugi set, wygrany do zera, był jej popisem. Polce nie przeszkodziły nawet problemy zdrowotne, grała z bandażem na udzie, korzystała z przerwy medycznej (jej rywalka też zmagała się z kłopotami i kończyła mecz z opatrunkiem na nodze).

Maja Chwalińska sprawiła kolejną niespodziankę w Roland Garros

– Jeszcze to do mnie nie dociera, ale na pewno się cieszę. Nie czuję się jednak postrachem faworytek. Dopiero zbieram doświadczenie. Za każdym razem, gdy wychodzę na kort, nie wiem, czego się spodziewać po przeciwniczkach, ale to działa w obie strony, bo one też mnie nie znają – opowiadała przed kamerami Eurosportu.

W sobotę Chwalińska zmierzy się z inną znaną zawodniczką, Greczynką Marią Sakkari. Ale już teraz wiadomo, że – niezależnie od wyniku – na pewno awansuje do czołowej setki rankingu WTA.

Wcześniej, bo już w piątek o 12.00 zaplanowano pierwszy w historii polski pojedynek w Paryżu. O awans do czwartej rundy powalczą Iga Świątek i Magda Linette.

Roland Garros już bez lidera światowego rankingu. I bez Huberta Hurkacza

O polskie emocje w Roland Garros dbają już wyłącznie panie, bo w czwartkowe popołudnie z turniejem pożegnał się niestety Hubert Hurkacz. 

Tenisiście z Wrocławia należą się jednak wielkie brawa za walkę. W paryskim skwarze stoczył prawie pięciogodzinną batalię z dużo wyżej notowanym, rozstawionym z numerem 19 Francesem Tiafoe. O zwycięstwie Amerykanina zadecydował dopiero piąty set. Kosztowało ich to wiele zdrowia, przeciwnik Hurkacza cieszył się, jakby już wygrał cały turniej. 

Pierwszego tytułu w Roland Garros nie zdobędzie Jannik Sinner. Lider rankingu ATP, pod nieobecność broniącego trofeum Hiszpana Carlosa Alcaraza, był głównym faworytem, ale odpadł już w drugiej rundzie w dramatycznych okolicznościach.

Czytaj więcej

Maja Chwalińska. Tenisistka inna niż wszystkie

Włoch prowadził z Juanem Manuelem Cerundolo 6:3, 6:2, 5:1, ale wówczas dopadły go poważne kłopoty zdrowotne. Brał przerwy medyczne, które nie przynosiły jednak efektu. Widać było, że dzieje się z nim coś złego. Przegrał sześć gemów z rzędu, a w kolejnych setach już nie nawiązał walki. Zdołał wyrwać zaledwie dwa gemy i pożegnał się z turniejem. To jego pierwsza porażka od lutego.

– Nie spałem za dobrze. Pogoda nie miała wpływu na moją grę, po prostu od rana czułem się bardzo źle. Potrzebuję trochę wolnego, aby odbudować się fizycznie i psychicznie – tłumaczył podczas konferencji prasowej.

Transmisje z Roland Garros w Eurosporcie oraz na platformach HBO Max i Player